Spowiedź i rachunek sumienia

W jednym z katolickich tygodników można przeczytać, że spowiadający się powinien stosować formułkę spowiedzi podaną w książeczce do nabożeństwa i zatwierdzoną przez Watykan. I do tego jest tam sugestia, że brak formułki może oznaczać nawet grzech nieposłuszeństwa papieżowi. Teologicznie to się ładnie określa, że spowiedź jest ważna, ale niegodziwa (więcej na ten temat można przeczytać w eSPe 76, do nabycia w formie elektronicznej pod tym adresem).

Należę do osób, które lubią jasno określone zasady, formuły i schematy. Jednocześnie nie dogmatyzuję ich, kiedy tylko uda mi się daną praktykę opanować na tyle, że osiągam pewną biegłość i rozumiem, co jest istotą jej praktykowania. I dlatego straszenie penitentów, że brak formułki spowiedzi jest brakiem posłuszeństwa wobec papieża, to dla mnie osobiście przejaw klasycznego terroryzmu liturgicznego. Zwłaszcza, że autor tego tekstu sugerował, że stosować ja powinni zwłaszcza ci, którzy są zaawansowani na drodze rozwoju duchowego.

Jak autor sam zauważył zastosowanie lub nie formułki nie ma wpływu na ważność sakramentu. Wpływ na to mają następujące elementy:

1. Rachunek sumienia.

2. Żal za grzechy.

3. Szczere wyznanie grzechów.

4. Mocne postanowienie poprawy.

5. Zadośćuczynienie za grzechy i pokuta.

Oczywiście do tego osoba, u której sie spowiadamy, musi mieć ważne święcenia prezbiteratu i wydane przez biskupa uprawnienie do spowiadania (tak, tak, nie każdy ksiądz może spowiadać. Pocieszę was – większość może :) Chociaż, jak przypomnę sobie niektóre teksty spowiedników, na których w moim życiu trafiłam, to może akurat jest mało pocieszające, że większość).

Co więc daje formułka? Warto tu ją przytoczyć:

p(enitent): Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

k(apłan): Na wieki wieków, amen.

p: Ostatni raz u spowiedzi byłem/am (podajemy okres), żadnego grzechu na spowiedzi nie zataiłem/am, pokutę nadaną odprawiłem/am i teraz na nowo obraziłem/am Pana Boga następującymi grzechami: (wymieniamy). Więcej grzechów nie pamiętam, za wszystkie serdecznie żałuję i proszę o zbawienną pokutę i rozgrzeszenie.

k: (nadaje pokutę i udziela rozgrzeszenia – moment wypowiedzenia formuły i znak krzyża jest momentem, kiedy dopełnia się sakrament) Wysławiajmy Pana, bo jest dobry

p: Bo Jego łaska trwa na wieki.

k: Bóg odpuścił tobie grzechy, idź w pokoju!

Jak widać służy ona głównie uporządkowaniu wypowiedzi penitenta i wyręcza kapłana w zadawaniu pytań o życie duchowe osoby po drugiej stronie kratek konfesjonału. W sytuacji, kiedy ktoś poważnie traktuje swoje życie duchowe, na ogół ma stałego spowiednika i informowanie go, kiedy ostatnio było się do spowiedzi, że żałuje się za grzechy, odprawiło się pokutę etc. wydaje mi się bezcelowe. Nie neguję wartości tej formuły – jest ona pomocna, kiedy trudno zebrać myśli albo kiedy ktoś uczy się jak się spowiadać. Tylko, że nadaje ona spowiedzi formę suchego sprawozdania przed przełożonym: otrzymałem takie zadanie, wywiązałem się z niego tak i tak, teraz przychodzę po następne.

I gdzie tu miejsce na doświadczenie miłosierdzia?

Przyznam się, że sama stosuję formułę, której nauczyli mnie ojcowie jezuici: witam kapłana, dziękuję za łaski, które otrzymałam w ostatnim okresie od Boga, przepraszam Go za to, co zrobiłam źle a potem proszę o pokutę, słucham pouczenia i przyjmuję rozgrzeszenie. To dziękczynnienie na początek pozwala mi dostrzec miłość Boga do mnie i daje mi siłę do przyznania się do moich błędów. To już nie jest proces sądowy czy wojskowy raport, tylko przyjście do Osoby, która mnie kocha, a którą ja zraniłam. No i nie ukrywam, że Bóg był dla mnie łaskawy i mam stałego spowiednika (w dodatku dobrego).

Autor tekstu, który komentuję, podał jeszcze jeden element spowiedzi, o którym często zapominamy a jest bardzo istotny: modlitwa. Kapłana za spowiadającego się, żeby nie brakło mu jasności umysłu i pokory oraz penitenta za spowiednika o dar rady i dobre zrozumienie jego często mało zbornej wypowiedzi. Ale ani do tej modlitwy, ani do ważności sakramentu nie jest konieczna formułka. Może być pomocna, ale upieram się, że nie jest konieczna. I upieram się, że jeśli ktoś jej nie stosuje, to nie grzeszy.

About these ads

56 thoughts on “Spowiedź i rachunek sumienia

  1. To mi przypomina odwieczne konflikty między literą a duchem prawa. I znów najlepszy jest złoty środek, a nie wyrzucanie jednego na korzyść drugiego :) Bez formułki czasem może być trudno (zwłaszcza zebrać myśli…), ale skupienie się na formułce, żeby nie okazać „nieposłuszeństwa papieżowi”, wydaje się jakąś kpiną…
    Cóż, nie pierwszy już raz „Niedziela” wypuszcza takie nieprzemyślane do końca teksty, które mają pomóc, a w rzeczywistości sieją jeszcze większy zamęt…
    Pozdrawiam!

  2. To jak się spowiadasz zależy przedewszystkim od samego ciebie !!!
    Ja tak miałam z formułką że powtarzałam ją na pamięć i tylko się bałam czy nie zapomnę…
    OD SERCA …!
    Co ci sumienie powie to mów i nie z pamięci :)

  3. ja sie zgadzam z anonimem bo jesli bog nas widzi i wie co robimy to powinno mu wystarczyć, że sami powiemy do niego a nie do księdza swoje grzechy a ta spowiedx tylko mnie stresuje ale jestem zmuszona NA NIĄ uczeszczac bo idę do bierzmowania:((

  4. Nikt cie nie zmusza, ani do spowiedzi, ani do bierzmowania. Serio. I nawet lepiej będzie, jak nie przyjmiesz biemrzowania, niż jak miałabys przyjmować je bez pragnienia przyjęcia tego sakramentu. Przyjmując je deklarujesz Bogu, że jesli ktos postawi przed Tobą wybór: Twoja wiara albo Twoje życie, to pozwolisz się zabić. Jestes na to gotowa? Albo czy jestes przynajmniej gotowa na to, żeby do takiej decyzji dorastać? Trudności ze spowiadaniem się, przezwyciężanie chęci przywalenia księdzu i własnego wstydu są sposobem ćwiczenia się w wierze m.in. w to, że to nie temu facetowi w gustownej czerni/bieli/brązie sie spowiadam, tylko Chrystusowi i prosze Go o przebaczenie nie tylko Jego własne, ale tez tych, których mój grzech skrzywdził. Bo każdy grzech, nawet najbardziej ukryty, krzywdzi nie tylko grzeszącego, ale też ludzi wokół niego.

    Kiedy ksiądz wypowiada formułe rozgrzeszenia, to mówi nie w swoim imieniu. Uwierz mi, za długo siedze w kościółkowym środowisku, żeby nie znać jego wewnętrznych grzechów, ale nie powstrzyma mnie to od spowiadania się – to jest sakrament, nawet, jesli sprawowany przez kogos, kto do jego sprawowania nie dorasta i to bardzo.

    Warto zawalczyć o własną spowiedź, to potrafi czasem uratować małżeństwo, rodzinę, przyjaźnie (moja znajoma uważa, że jej małżeństwo tylko dlatego wciąż jeszcze trwa i się rozwija, że w momencie kryzysu wróciła do spowiadania się). Spróbuj więcej o tym poczytać, polecam książkę o. Tomasza Pawłowskiego „Przewodnik dla znudzonych spowiedzią i mszą świętą”.

    Pozdrawiam! :)

  5. e… tam ja się spowiadałem tak samo i jakos ksiąc powiedział że to źle i jak nie bende umiałna nastepny raz prawidłowo to bendzie lipa ja sie ksiedza nie boje gorzej jak powie komus krzegy a trochu jest ich więc to jest źle napisane

    pozdrawiam wszystkich z mauszawa ziomy są debest :)

  6. ewiater – daj spokój z tym co wypisujesz.
    „Nikt cię nie zmusza, ani do spowiedzi, ani do bierzmowania.”
    Jeżeli nie masz bierzmowania to niestety ludzie widzą cię jako „innego” kogoś gorszego. Poza tym to powoduje w przyszłości kolejne problemy jak np. ślub, którego bez bierzmowania nie dostaniesz. To, po co ślub? A po to, aby druga połowa, którą kocham (przyszła żona była szczęśliwa)
    To, co chcę przez to powiedzieć, to to, iż tak na prawdę człowiek jest zmuszony do pewnych działań, których nawet gdyby nie chciał, musi zrobić, bo religia cię zmusza. Czy to jest złe czy dobre? No cóż Każdy zdecyduje sam.

    • Po pierwsze: jesli jesteś osobą niewierzącą, to możesz wziąć ślub kościelny ze specjalnego formularza, bez „zmuszania” się dla dobra drugiej strony. Co do tego, żę brak bierzmowania stygmatyzuje, to powiedz mi, skąd inni mają wiedzieć czy przyjąłeś ten sakrament, czy nie? Przecież na czole nie masz tego napisanego.
      To nei religia cię zmusza, tylko twoja niechęć do wychylania się a jeszcze dokładniej – twoja hipokryzja. Nie wierzysz – twój wybór, jego konsekwencje także twoje. I miej odwagę je przyjąć a nie zasłaniasz się moherowymi siłami nacisku, które cię tak straszliwie zniewalają.
      Twoja wolność jest w tobie, czyż nie to głoszą ateiści? Chyba, że to szemrana wolność…

  7. A co też to za bzdury pleciesz?
    Skąd taki wniosek, że jestem niewierzący?
    Moja hipokryzja?
    Ateista?
    Jasnowidz z ciebie żaden a już na pewno nie ten, który czyta ze zrozumieniem.
    Nie bądź śmieszna/y. Masz oczy zarośnięte albo nie wiesz co piszesz. Religia to zaraza tego świata ( i tu nie myl pojęć religia a WIARA)
    hahaha a gdzie jak nie we własnym mieście masz bierzmowanie!?! we własnym kościele gdzie wszyscy cię znają!?! Nie pójdziesz do bierzmowania i całe miasto huczy. Moi rodzice mają mieć przykrości z tego powodu? Moje dzieci mają się mnie wstydzić?
    I jak chcesz wiedzieć to mam odwagę, ponieważ moi bliscy oraz znajomi wiedzą, jakie mam podejście do religii. Jednak nie czuję potrzeby dzielenia się z całym światem o mojej wierze. To jest moja prywatna sprawa. Jestem myślącym realistą opierającym się na doświadczeniach. Natomiast ty jesteś zaślepiona/y religią.
    I jeszcze dodam, że dla mnie bierzmowanie i ślub to tylko jak nauka w szkole, przez którą musisz przejść, aby coś osiągnąć.

    • Po pierwsze ostrzegam, że jeśli nadal ma Pan zamiar pisać do mnie tak obraźliwym tonem, to nie będę akceptować Pana wpisów – to tak w kwestii formalnej.
      Po drugie: pochodzę ze wsi a więc środowiska jeszcze bardziej wnikającego w życie innych, są w niej ludzie niewierzący, którzy nie posłali swoich dzieci do bierzmowania i nikt im tego nie wytyka palcami, ludzie odnoszą się do nich tak samo, jak do innych.
      Po trzecie: o ile może istnieć religia bez wiary (por.: kult państwowy w starożytnym Rzymie) o tyle nie ma wiary bez religii: polecam analizy Paula Tilicha albo Rudolfa Otto, klasyków religoznawstwa.

  8. Bezstresowo można się wyspowiadać w… Niemczech!Powszechnie praktykowana jest tam spowiedż wspólna,u nas nie uznawana.(nigdy nie przystępowałam) I tu rodzi się odwiecznie w mojej głowie pytanie: jak w tym samym Kościele Katolickim,tyle,że „o miedzę” dalej,spowiedż wspólna jest standartowym,a w Polsce nie dopuszczalnym Sakramentem??? Czy wyspowiadając się w ten sposób- zakazany w naszym kraju,będę miała odpuszczone grzechy po powrocie? (często wyjeżdżam do rodziny na święta) Ta sama sprawa jest z brakiem postu piątkowego np. w Portugali.
    Bardzo proszę o wyjaśnienie,bo niekiedy zaczynam wątpić w słuszność tego co robię.
    A tak na marginesie,uważam,że spowiedż taka poprzez swoją intymność jest bardzo szczera i dogłębna.
    Będę wdzięczna za odpowiedż,pozdrawiam.

    • Spowiedź wspólna jest dopuszczalna w sytuacjach, kiedy niemożliwe jest przystąpienie do spowiedzi indywidualnej a np. występuje zagrożenie życia (klasycznym przykładem jest tu np. tonący statek na którym jest tylko jeden kapłan a wszyscy chcą się wyspowiadać). Jesli wyspowiadałas sie w taki sposób, jestes zobowiązana w nakrótszym mozliwym czasie do przystapienia do spoweidzi indywidualnej.
      Ta praktyka na Zachodzie wzięła sie zlenistwa księży, którym nie chce sie wysłuchiwac ludzi i siedziec w konfesjonale. Od strony duchwej jest to o tyle niebezpieczne, że łatwo popaść w złudzenia co do własnego stanu duchowego, poza tym grzechy uderzają nie tylko w grzeszącego, ale też we wspolnote Kościoła i dlatego odpuszcza je jej przedstawiciel w osobie kapłana. Skoro osobiście i indywidualnei grzeszymy, tak też trzeba się z tego uwolnic :)

  9. DZIĘKUJĘ BARDZO ZA WYJAŚNIENIA! MÓJ PROBOSZCZ NIE POTRAFIŁ MI TEGO WYTŁUMACZYĆ.
    NIE,NIE,PISAŁAM,ŻE NIE PRZYSTĘPOWAŁAM DO TAKIEJ SPOWIEDZI,DAŁAM TYLKO PRZYKŁAD DLA ZROZUMIENIA SYTUACJI.DZIWIŁA MNIE TEŻ TA ROZBIEŻNOŚĆ,KTÓRA JEST OFICJALNIE DOPUSZCZANA.PRZECIEŻ CI „LENIWI KSIĘŻA” MAJĄ SWOICH ZWIERZCHNIKÓW OD SAMEGO BISKUPA,ŻE O PAPIEŻU NIE WSPOMNĘ! KTÓRY Z RESZTĄ JEST NIEMCEM I Z PEWNOŚCIĄ WIE JAKA JEST SYTUACJA.DLATEGO WŁAŚNIE NIE POJMUJĘ TOLERANCJI TEGO STANU RZECZY.MOJA RODZINA JAK PRZYJEŻDŻA SPOWIADA SIĘ U NAS,PONIEWAŻ TAM JEST OGŁASZANA OFICJALNIE TYLKO SPOWIEDŻ WSPÓLNA.NA INDYWIDUALNĄ TRZEBA OSOBIŚCIE POPROSIĆ KSIĘDZA.
    TA SAMA RELIGIA,TEN SAM PAPIEŻ,A RÓŻNE DOPUSZCZENIA I PRZYWILEJE?
    PODSUMOWUJĄC: WIERNI Z NIEWIEDZY,SPOWIADAJĄC SIĘ NIEDOPUSZCZALNĄ SPOWIEDZIĄ WSPÓLNĄ ,ŻYJĄ NIEŚWIADOMIE W GRZECHU,A TO WSZYSTKO JEST TOLEROWANE PRZEZ KOŚCIÓŁ…(?)

    • Nie jest tolerowane, bo Watykan wydaje odpowiednie instrukcje, ale jeśli ksiądz czy biskup to ignoruje to jak papiez ma ich zmusi do posłuszeństwa? Stosy wyszły z mody…

  10. JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ ZA DOBRE SŁOWO I CIERPLIWOŚĆ :)
    JEDNAK NIE PODOBA MI SIĘ TA ICH DOWOLNA INTERPRETACJA.MAJĄ NAS NAUCZAĆ,NIE PROWADZIĆ DO GRZECHU. ALE DOBRZE,ŻE WIEMY KTO TAK NAPRAWDĘ JEST NAJWAŻNIEJSZY I DLA KOGO PRZYCHODZIMY DO KOŚCIOŁA,RESZTA TO TYLKO TŁO…
    POZDRAWIAM SERDECZNIE,Z BOGIEM!

  11. A no tak, i zapomniałem o czym miałem pisać… Otóż chciałem napisać, że formułka, której ostatnio uczyłem dzieci w klasie drugiej brzmiała nieco inaczej. Zresztą podobno „Bo Jego łaska trwa na wieki” zostało zmienione na „Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki”. Kiedy tłumaczyłem dzieciom, że mogą mówić tak, a mogą inaczej – że ja np. uczyłem się inaczej, to katechetka podeszła do mnie i stwierdziła (po cichu), żebym nie wprowadzał dzieci w błąd, bo miłosierdzie jest pełniejszym i lepszym słowem, a treść formułki jest coraz to doskonalsza… Nie wiem jak tak naprawdę powinno się uczyć dzieci. Ja czuję na przykład, że ta drugoklasowa formułka przykleiła się do mnie i teraz tak za mną łazi i łazi – i w życiu się od niej nie uwolnię ;P.

    • Nyukala, żebys ty wiedziała, jak księża się nudzą w konfesjonale. Jakby mogli, to najchętniej by przestali w tej budce siedzieć, jak to widac zreszta w Kościele w Niemczech (masz powyżej przykład).

  12. Co niedzielę wirowało mi w głowie słowo mej matki z młodości…”idź do kościoła” Ona nie widziała, że moje myśli są czyste, nie okrywa ich mgła, że świat innym widzę niż ona i nie zamierzam zmienić się. Teraz jej słowo zamilkło, lecz ciągle słyszę je, gdzieś na rozbieżnych drogach pomiędzy ludźmi widzę, jak niczym czarna chmura nad nimi ciągle tkwi. Idź do spowiedzi, bo będziesz zły…

    Cierpienie pokuta, piękno to grzech,
    Czy piękno może grzechem być?
    Jak dobry Bóg w osobach trzech,
    Jak mógł nam tak kazać żyć.

    Nie mógł, bo odszedł…zostawił,
    Myśli owinął ciszą z mgły,
    Może was…mnie nie zbawił,
    Kadzidła kościelnego odór mdły.

    Tych krzyży tysiące, co upadło,
    Oblicze moje chcąc zmienić w pył,
    Duszy mojej nigdy nie skradło,
    Choćbym się wodą święconą mył.

    I niech zamilkną kazania,
    Że niby zły ten, kto nie słucha,
    Mam swoje własne wyznania,
    Nie oddam im mego ducha.

    I pierwszy zakrzyknę:
    „Bóg nie na krzyżu, Bóg jest w nas”
    I więcej już nie zamilknę,
    Bo nadszedł zmian czas.

    Już dawno znikła chmura nade mną co wisiała, twarz boga smutna w przeszłości została. Jestem kim jestem i się nie zmienię, czy mnie kto zbawi czy nie zbawi i tak swe życie cenię. Mówią mi, że jestem dobrym człowiekiem, choć do bycia człowiekiem się nie poczuwam, bo inaczej niż ludzie wszystko odczuwam.

    I jestem pewny jednego: Każda religia to wymysł ludzki będący odpowiednikiem prawa we wczesnych dziejach ludzkości. I trudno mi pojąć jak ludzie tak mogą sami się oszukiwać..

  13. Nie neguję boga, ale go nie nazywam, nie ubieram w szaty, a tym bardziej nie przypisuję mu ludzkich ani żadnych innych cech, a co tu dopiero mówić o twarzy…nawet samo słowo bóg już jest nie na miejscu. Myślę, że to była przenośnia z Twojej strony…ale mimo to przypisywać „bogu” ludzkie cechy, czy nazywać go istotą choćby najwyższą, to zwykła ignorancja z waszej strony..Tak trudno wam ludziom zrozumieć, że są rzeczy na które nie macie wpływu, wszystko musicie nazwać i zrozumieć, a jak czegoś nie rozumiecie, to tworzycie sztuczne byty w stylu religii i sami się oszukujecie..Trochę to smutne..

    • Twoje zarzuty byłyby słuszne, gdyby Bóg sam się nie objawił a potem nie urodził jako człowiek. On wpisał w nas zdolność pojmowania Go – niepełną i niedoskonałą, ale jednak jesteś w stanie choćby przeczuć, że On może być – to już sporo. Boga najlepiej rozumieją ci, którzy potrafią zaryzykować wejście w relacje z innymi i tracić swoje ego w tych relacjach. Nawet wilki zbierają się w stada ;)

  14. Czy w wyżej wymienionym przypadku mamy do czynienia z nadczłowiekiem, jakimś wyższym stadium ewolucyjnym, a może przybyszem z kosmosu? Jeszcze może być, że to jeden z aniołów zstąpił do nas, by zanegować to, w co od tylu wieków staramy się wierzyć?

    Jedna znajoma powiedziała kiedyś, że jest za pełnym dostępem do teologii. Tak, by ludzie, którzy się wypowiadają na takie tematy, najpierw cokolwiek o nich wiedzieli. Bo momentami wydaje mi się, że osoby wypowiadające się w ten sposób mówią hasłami, które wyczytali w książkach Dawkinsa. I jedyny cel chrześcijaństwa widzą w potępianiu, wysyłaniu do piekła, ew. w upokarzaniu się przed kolesiami w czarnej sukience. Panie Wilkołaku, właśnie to, niestety, wydaje mi się smutne…

  15. To czy „bóg” się objawił, czy też nie, oraz to czy Jezus był jego synem, też jest tylko kwestią wiary, a nie dowodem na jego istnienie. Nie ma sensu rozpatrywać tego typu dowodów, bo ja nie rozpatruję waszej wiary, i religii, nie próbuje szukać w niej luk, ani udowadniać, że jest inaczej niż pisze w piśmie itp. bo nawet gdybym w jakiś cudowny sposób udowodnił, że religia ta jest tylko wymysłem człowieka, to nic by to nie dało, bo religia chrześcijańska nie jest jedyną wiarą na tej ziemi, a inne religie mają swoich proroków i swoje „dowody” na to, że ich wiara jest tą jedyną. Często religie te negują się wzajemnie w wielu aspektach, co powinno być wystarczającym dowodem na to, że religia jest to niedoskonały wymysł człowieka. Oczywiście podobnie jak wszystko inne religie też podlegają ewolucji i po „zderzeniu” się z obcą cywilizacją (religią) potrafią sobie częściowo wytłumaczyć taki stan rzeczy.

    Wiara jest wam potrzebna, jest to pryzmat przez który spoglądacie na świat, nie dacie sobie łatwo zabrać tego pryzmatu…i wiara jeszcze długo będzie wam potrzebna, bo jest to pewien kompromis pomiędzy znanym i nieznanym, na który wasz umysł sobie pozwala. Religia jest wygodna dla jednostki, bo określa jej cel i sens istnienia, ale jest też wygodna dla całego społeczeństwa, bo reguluje wasze sumienie swoimi dogmatami i pozwala łatwiej odróżnić „dobro” od „zła”.

    • Dobrze, usuńmy religię – co proponujesz w zamian? Jak chcesz odróżniac dobro od zła? Co okresla sens Twojego życia i cel codziennych działań?
      Nie tylko religie negują siebie nawzajem – gdybyś poczytał trochę prac naukowych zobaczysz, że wiele tez w nauce to hipotezy i naukowcy do tej pory wysuwają sprzeczne lub niezgodne ze sobą rozwiązania. Słabość naszego poznania dotyczy nie tylko poznania Boga, ale poznania świata w ogóle. Co oznacza, ze Twoja teza o braku Boga także podlega tej slabości a jednak zgodnie z nią żyjesz (chyba, że jesteś hipokrytą, który kończy tylko na deklaracjach).

  16. Najprościej było by powiedzieć, że granica, jednak określenie to niewiele Ci zapewne powie, bo nie można traktować go dosłownie, nie znalazłem jednak lepszego określenia na mój sposób bycia. Jest to trochę zawile do wytłumaczenia, bo nie określa poglądów, a raczej stan świadomości. I nie wydaje mi się dobrym miejscem pisanie o mojej „filozofii” w tych komentarzach. Jeśli chcesz kontynuować tą dyskusję odezwij się na mojego maila.

    Co do poznania, to nie jest ono doskonałe zgadzam się z tym w pełni, ale różnica między nauką, a religią jest taka, że w naukowe tezy nie musisz wierzyć, natomiast religia która jest swego rodzaju tezą na temat boga zakłada głównie oparcie na wierze.

    Napisałem wyżej, że potrzebujecie religii i będziecie jej jeszcze długo potrzebować nie bez powodu. Nie kierowała mną ignorancja tylko świadomość faktu, że nie dojrzeliście do odrzucenia religii jako społeczeństwo, bo nie widzicie innej alternatywy.

    Postanowiłem napisać w tym wątku, nie bez powodu. Zainteresowało mnie jaki absurd potrafi stworzyć religia, gdzie nawet w podstawowych sprawach takich jak spowiedź zastanawiasz się, czy czynisz to dobrze, absurd który sprawił, że podchodzisz do spowiedzi pomijając człowieka po drugiej stronie i zwracasz się do boga przez niego, jak przez kanał. Traktujesz spowiednika przedmiotowo, jak coś koniecznego, a jednocześnie zastanawiasz się na regułką jaką powinnaś wypowiadać, aby dobrze „wypaść” przed spowiednikiem i bogiem. Restrykcje i zastrzeżenia omijane, ale tłumaczone faktem, że i tak będziesz podchodzić do tego w ten sposób, bo dla Ciebie ważniejsza jest wiara od religii, bo modlisz się i spowiadasz od serca, bo ludzi tworzących kościół nie zmienisz, itd. Masz rację nie zmienisz czegoś niedoskonałego stworzonego przez człowieka i aby nie popaść w zawiłe schematy musisz to uprościć, zaakceptować pewne schematy po swojemu. Przecież nie to jest najważniejsze jak się spowiadasz czy modlisz, ale czemu i do kogo prawda? Nie ma dla Ciebie znaczenia, że „bóg” widziany ich/Twoimi oczyma nie koniecznie jest prawdą? Że mogła byś odkryć to wszystko co jest w Tobie teraz bez ich udziału, i bez udziału innej religii?

  17. O tym, że Bóg jest i jaki jest, dowiedziałam się od Kościoła. Przeszłam potem swoje zwątpienia i bunty, ale teraz wierzę dlatego, że doświadczam Jego obecności i działania w moim życiu i widzę je także w życiu innych. Możesz to nazwać złudzeniami, albo samooszukiwaniem się. Cóż, do prowadzenia mojego życia mam tylko swoje poznanie i cały czas pozostaję otwarta na zmiany w nim.
    Bóg nie jest we mnie, ja nie jestem Bogiem. Istnieją mocą Jego nieodwołalnej miłości, ale pozostaję autonomiczna. I, żeby takiego Boga poznać, potrzebuję innych, bo kochając ich uczę się, co to znaczy, że Bóg mnie kocha. A oni mogą uczyć się tego samego kochając mnie.

  18. Dodam jeszcze od siebie, szanowny Wilkołaku, że nie ulega wątpliwości, iż człowiek, który pokłada nadzieję i wiarę w samym sobie lub w rzeczach/ludziach niedoskonałych, ziemskich, takich jak mąż, żona, kochanka, dzieci, samochód, majątek, studia, ten człowiek albo sam spisuje się na straty bo nie jest w stanie we właściwy sposób poustawiać swoich wartości, albo stawia sobie nie wiadomo jakie wymagania tylko dlatego, że jeśli coś od kogoś zależy – to zależy właśnie od niego. I, oczywiście, nie jest nijak w stanie tym wymaganiom sprostać.

    Człowiek zaś, który stawia nad sobą idealnego Boga, Kogoś, kto jest nieskończenie lepszy, potrafi cieszyć się życiem, nie stawiając sobie zbyt wysokich wymagań i wiedząc, że nie jest w stanie czegokolwiek zrobić bez pomocy z Góry. Taki człowiek, który całkowicie zawierza się Bogu, zawsze da radę. Może nie jako najbogatszy, może nie jako najbardziej wykształcony, ale z pewnością jako najszczęśliwszy.

    Bo Bóg nie jest po to, żeby sobie wytłumaczyć niewytłumaczalne. Bóg jest po to, by kochać, i po to, by być kochanym. Choć tak naprawdę to my jesteśmy po to. Tak, tak – i Ty także. Bo oprócz tego, że coś Ci się gdzieś w życiu poplątało – niczym się od nas nie różnisz. Chociaż nie mam wątpliwości, że każdemu z nas się kiedyś coś poplątało. Więc jesteś taki sam jak wszyscy.

    I pamiętaj, jeśli nie postawisz Boga na pierwszym miejscu – to zawsze postawisz tam jakiegoś innego boga. A to jest niezmiernie niebezpieczne – zwłaszcza, gdy sam jesteś sobie bogiem.

    Bo wtedy sam sobie ustalasz „granice”. I jeszcze – dużo łatwiej jest Ci je przesunąć…

  19. Nie mozna porownywac wszystkiego przez pryzmat wiary katolickiej.Prosze nie wypisywac jakis herezji o „konsekwencjach”,”ateistach” itp. bo to jest wyrazem ignorancji a nie wiary…

  20. cyt:”Nie wierzysz – twój wybór, jego konsekwencje także twoje.”,”Twoja wolność jest w tobie, czyż nie to głoszą ateiści?” =sarkazm + ignorancja.

    Ignorowac = lekcewazyc (postawa swiadoma,czynna) kogo?mozna sie domyslec…

    • Słownik Języka Polskiego:
      Ignorancja: «nieznajomość czegoś lub brak wiedzy z jakiejś dziedziny»

      http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=ignorancja

      Gdybym ignorowała mojego rozmówcę, nie odpowiadałabym mu :) Zdanie drugie, które Pan przytacza, odwołuje się do poglądów Sartre’a i jego zdania, że człowiek jest wolny tylko pod takim warunkiem, że Bóg nie istnieje. Sarkazm być może w moim zdaniu był, ale lekki. Pierwsze zdanie było go całkowicie pozbawione.

      Co do mechanizmu, o którym Pan pisze, to się zgadzam – nazywa się on sumieniem i ma je każdy człowiek. Tyle, że sumienie podlega kształtowaniu i jeśli ktoś tego nie robi, to potem kaleczy innych ludzi, bo jego poznanie dobra i zła staje się błędne.

  21. Na pewno z Was wszyscy maja racje.Bog jest i do tego doszli najwieksi sceptycy :Albert Einstein itp.A co do religii zadna nie jest prawdziwa.Kazdy z nas ma w sobie mechanizm odrozniajacy dobro od zla i nikomu zadna religia nie jest potrzebna wystarczy tylko wiara (a w co w dobro czy zlo ) wybor nalezy do kazdego.

  22. Granicy się nie ustala. Pisałem wyżej, że określenie to jest niedoskonałe, bo byłem świadom, że interpretacja tego słowa będzie dokładnie taka jak napisałeś Panie Maurycy..

    Wasz bóg jest tylko niedoskonałą kreacją waszych zmysłów, których nie rozumiecie.. Trudno mi to wam wytłumaczyć, bo to jest tak jak byście wy próbowali komuś ślepemu wytłumaczyć do czego służy wzrok. Jeśli powiesz do widzenia rzeczy widzialnych, lub ujmiesz to w jakikolwiek inny sposób, to i tak nic nie da jeśli ten ktoś od zawsze jest ślepy i nigdy nie przejrzał na oczy. On ma własne wyobrażenie tego czym jest wzrok i podobnie jest z waszymi bogami..

    Podobnie jak ślepi chłoniecie ideę którą potem, sami sobie doskonalicie i kreujecie w swoim umyśle, każdy na własny sposób ją udoskonala i tłumaczy niedoskonałości inaczej. Próbujecie zrozumieć i doskonalić te wizje zbliżone do siebie ideą, ale różne w podejściu. Wiecie co chcecie sobie wyobrazić i pragniecie to wyobrażenie jak najbardziej udoskonalić, podobnie jak ślepy próbuje wyobrazić sobie świat widziany oczyma.

    Zdaję sobie sprawę, że powyższe porównania nie są doskonałe, bo różnica miedzy wiarą a ślepotą jest nieporównywalna, ale wystarczy, że zapytacie się jakiegokolwiek ślepego, który odzyskał wzrok, jak sobie wyobrażał świat widziany oczyma zanim go otrzymał..

    Miłość którą później niektórzy z was głęboko wierzący odczuwają jak pisze Ewiater jest sposobem na poznanie tego jak mocno bóg was kocha. Jeśli tak jest, to tym bardziej wierząc w ułudę i żyjąc tą ułuda pozostajecie w zaślepieniu. „głupiejecie” pod wpływem miłości stworzonej w waszych umysłach poprzez wyobrażenie sobie boga. Miłość to bardzo pozytywne uczucie i warto do niej dążyć, ale warto, też pamiętać, że często jest ślepa i jeśli się w coś uwierzy i zacznie to kochać, trudno odzyskać wzrok, a w waszym przypadku nie tyle odzyskać, co „wzrok” otrzymać, bo nigdy go nie posiadaliście. Pytanie tylko, czy skoro tak dobrze wam się żyje w tej ułudzie, to czy jest sens otrzymać coś zmieniającego postrzeganie, czegoś według was już doskonałego?

    • Według myśli chrześcijańskiego miłość to nie tylko uczucie, to przede wszystkim decyzja na bycie dla drugiego.
      Ponadto Ty tez poznajesz tylko przez zmysły, tak już jest ukształtowane nasze poznanie, że nie mamy wiedzy wlanej. jest w nas pewien schemat poznania (pisał o tym Kant), ale wiedzę pozyskujemy ze świata przez zmysły.

  23. http://www.slownik-online.pl/kopalinski/817A29BA5B3E3F4CC12565E100689130.php

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ignorancja

    – oznacza także lekceważenie (w tamtym przypadku poglądów innych ludzi)

    „Wiara jest funkcją rozumu” i wraz z wolą pomaga we wszystkich funkjach życia, aby jednak mogła nabrać mocy w sprawach nadprzyrodzonych, musi przeniknąć do ducha i stać się energią sięgającą do świata nadprzyrodzonego i być w stanie regulować stan doczesny. (Św.Jan od Krzyża)

    a rozum nie każdy posiada…

    • Kopaliński podaje taką definicję, jak Słownik Języka Polskiego a hasło w Wiki, jeśli pan spojrzy na noke u góry, wymaga dopracowania właśnie jeśli o chodzi o definicję pojęcia.
      Ignorancja to rzeczownik oznaczający niewiedzę, zaś ignorowanie to czasownik oznaczający niezauważanie, lekceważenie. W pierwszym swoim poście Pan napisał, że widzi Pan w moim wpisie ignorancję, a więc, idąc za słownikami a nie wiki, która jest słabym źródłem, widział Pan niewiedzę, jakieś braki treściowe. W następnym poście napisał Pan, że ignoruję mojego komentatora, co zmieniło sens Pana wypowiedzi, ponieważ tym razem oznaczało to, że nie zauważam (sic!) czy też lekceważę komentatora któremu odpowiedziałam.
      W definicja słowa ignorancja NIE MA znaczenia lekceważyć, nie zauważać. Opisuje ono pewien stan umysłowy, nie czynność.

  24. Wiara jest najważniejszą funkcją rozumu i zlokalizowana jest w duszy. Dusza jak już wiemy to: rozum, wola, pamięć, wyobraźnia i emocje.

    Wiara jest energią nie tylko motywującą myślenie, ale również ma wpływ na wolę. Wola człowieka bez wiary jest zupełnie bezsilna i zagubiona. Wiara łączy człowieka z otoczeniem i prowadzi duszę przez życie doczesne ale co najważniejsze wiara decyduje o losie duszy po śmierci.

    Na ukształtowanie wiary wpływa wiele czynników, ale najważniejszym z nich jest świadectwo widziane lub usłyszane jak również przeżycia i doświadczenia.
    Mowa więc jest narzędziem przekazywania świadectwa, budowania i kształtowania wiary. Poprzez dar mowy i wypowiadania świadectwa własnej wiary człowiek ma nie tylko wpływ na wiarą innych ludzi, ale mową daje świadectwo o sobie przed Bogiem.
    Dlatego powiedział Pan Jezus:

    „Albowiem na podstawie słów twoich będziesz usprawiedliwiony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony”
    – Mateusz 12:37

  25. Pani Elu, czy zechce się Pani odnieść również do słów Pana Pawła świadczących o jego rozumowaniu teologiczno-filozoficznym? Myślę bowiem, że całkiem rzeczowo prawi. Potrzebowałbym świeższego umysłu, by się do tego odnieść.

    Wilkołak też ma zresztą całkiem ciekawe spojrzenie. Zdaje mi się jednak, że to On jest ślepy, a nie my – ale ciężko byłoby to komukolwiek udowodnić. Pańskie słowa, Panie Wilkołaku, również rozpatrzę przy najbliższej okazji…

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s