Złota Dolina

Wstałam przed 6.00, bo i tak sen sobie poszedł – zdrajca. I tak banalnie oraz bardzo wcześnie zaczął się najpiękniejszy, przedostatni dzień mojego wyjazdu. W planach miałam Wiktorówki. Dzień zaczynał się lekko chłodnawo, ale przejrzyście, czyli na pogodę. Bez pośpiechu przyszłam do Zazadniej i weszłam na szlak. I już po kilku krokach zrozumiałam, czemu to […]

Brzeziny–Rusinowa–Wiktorówki

Dzisiejszy poranek był z gatunku tych, kiedy patrzysz przez okno i wiesz, że szkoda rozpoczęty dzień przeznaczyć jedynie na spacerek. Udało mi się zdążyć na busa o 8.15 i, wysiadłszy w Brzezinach, weszłam do Doliny Suchej Wody. Pogoda była idealna: nieco słońca, tak w sam raz, żeby się pozachwycać widokami i zieleniną, ale też często […]

MC: poniedziałek XIII tygodnia

W nocy przyszła zła mgła i ukradła góry. Jakby ktoś miał wątpliwości, to zdjęcie Rusinowej Polany. Z całego bogactwa jej panoramy zostały tylko detale. Nie można było liczyć nawet na ciepłego oscypka, bo w bacówce remont paleniska. Dobry moment, bo na polanie klientów brak, tylko przechodnie i ogólna wilgoć. Trudno było odróżnić moment, kiedy to […]

MC: sobota XI tygodnia

Po zeszłotygodniowych przejściach wymuszonych sposobem [nie]kursowania busów do MC, tym razem postanowiłam się ograniczyć do miejsc, do któych mogłam dojść pieszo. Zresztą sobota to wspomnienie Matki Bożej, więc powędrowałam odwiedzić Jej sanktuarium na Wiktorówkach. Na odcinku drogi dochodzącej z MC do drogi Oswalda Balzera miałam okazję zobaczyć część skutków wczorajszych odwiedzin pana H. Nie dały […]

MC12: MB Jaworzyńska od ślubów

Kaplica na Wiktorówkach jest niewielka, jednak zbudowana z miłością i to widać. Dopracowane detale, proste bogactwo, ale zawsze bogactwo różnych gatunków drewna i wzornictwo inspirowane przyrodą Tatr a do tego wykonane przez ludzi o dużych umiejętnościach warsztatowych (osobiście jestem fanką łuku tęczowego i wyrzeźbionego na jego belce wzoru gałązek kosodrzewiny). Nic dziwnego, że sporo osób […]

MC6: Skowronek, Stefan i Rusinowa

Skowronek wykazała spory talent meteorologiczny, zapowiadając rewelacyjną pogodę – nie pomyliła się ani o jotę. Naszemu spacerowi, okraszonemu mniej lub bardziej poważnymi rozmowami o życiu, śmierci, znajomych i Ukrainie, towarzyszyło prawie bezchmurne niebo i wspaniale rzeźwiący powiew. Na Wiktorówki dotarłyśmy akurat w porze okołopołudniowego rozrabiania Stefana II, więc udało mi się go złapać w obiektyw. […]

MC2: Rusinowa razy dwa

Gór nie da się opisać. Antoine de Saint Exupery w „Twierdzy” pisze, że góry są nie tylko tym, po czym chodzimy czy na co patrzymy, ale także naszym doswiadczeniem, a to jest nie do końca przekazywalne. Towarzyszyła mi ta myśl, kiedy szłam dziś wiosennymi szlakami, bo w Tatrach jest właśnie wiosna – kwitną bzy, łąki […]