Zasłyszane

Idę sobie pewnego dnia z kijkami, dzień ma się już bardzo ku wieczorowi, ciepło, sympatycznie. Pod jednym z bloków zaparkowany samochód, drzwi otwarte na przestrzał a wewnątrz rozmowa przez telefon w trybie głośnomówiącym. Bardzo głośnomówiącym. Dzięki czemu mieszkańcy pobliskich bloków oraz wieczorni spacerowicze mieli okazję usłyszeć nieco zirytowany męski głos oświadczający miastu (i światu, przynajmniej […]

WykOPalisko (XVI w.)

Zapisany dowód na wiecznotrwałość dominikańskiej cechy wyróżniającej, czyt. skłonności do inteligentnej riposty. Tu jako przykład Seweryn z Lubomli, postać przeciekawa, żył w opinii mądrego zakonnika a zmarł w opinii świętości. Tak więc pewnego razu: „Dominikanin każąc, uczynił invectivę ogólną [ogólny przytyk], o którą się jeden ze słuchaczów bardzo pogniewał i na księżą się skarżył. Poprawił […]

Archiwalna grypsera

Przychodzi sobie człowiek do archiwum, rozsiada się, podpisuje, co trzeba, nakłada nitrylowe rękawiczki, po czym cały zwarty i gotowy sięga po interesujące go archiwalium (tu: Kronika klasztoru lwowskiego za lata 1936–1946). Skupienie, powaga i poczucie ciężaru chwili. Po czym słyszy: „Mucha jest na korytarzu. Weź franciszka”. Co prawda czytam właśnie o okupacji sowieckiej we Lwowie, […]

Robaczek o mentalności

A dokładnie chrząszcz z gatunku kołatków, ze smakiem pożerający drewno wcześniej odpowiednio zmacerowane przez grzyby. Jego łacińska nazwa brzmi  Xestobium rufovillosum (prawda, że mądrze?), jednak różnice mentalne społeczeństw wychodzą dopiero w nazwach w linguae vulgaris.  Bo dla takich anglojęzycznych jest to deathwatch beetle – dosłownie: żuk strażnik-śmierci. Ponieważ charakterystyczne stukanie wydawane przez to stworzonko najczęściej jest […]

MC: św. Ireneusza z Lyonu

Co wam powim, to wam powim, ale wam powim – o. Artur Musialski OP to niebezpieczny człowiek jest. Zwłaszcza dla koncelebransów i asysty, ze szczególnym uwzględnieniem diakona. Bo człowiek wywiąże się już ze swojego zadania – wyraźnie i ze starannością przeczyta Ewangelię – zrelaksowany i w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku zajmie miejsce na sedilii, żeby […]

MC7: Zakopane od innej strony

Siedzę przy otwartym oknie a do mojej twarzy i przedramion łasi się chłodny powiew. Wieczorne powietrze pachnie schnącym sianem z delikatną nutką grilla wzbogaconą o zdecydowanie mało subtelną woń przypiekanej kiełbasy@cons. Ale siano dominuje: cierpko pachną schnące trawy, a zapach bogatej kompozycji wszelkich ziół, które ścięto w tych samych pokosach, jest nieopisywalny. Co tam, ważna […]