Archiwalna grypsera

Przychodzi sobie człowiek do archiwum, rozsiada się, podpisuje, co trzeba, nakłada nitrylowe rękawiczki, po czym cały zwarty i gotowy sięga po interesujące go archiwalium (tu: Kronika klasztoru lwowskiego za lata 1936–1946). Skupienie, powaga i poczucie ciężaru chwili. Po czym słyszy: „Mucha jest na korytarzu. Weź franciszka”. Co prawda czytam właśnie o okupacji sowieckiej we Lwowie, […]

Robaczek o mentalności

A dokładnie chrząszcz z gatunku kołatków, ze smakiem pożerający drewno wcześniej odpowiednio zmacerowane przez grzyby. Jego łacińska nazwa brzmi  Xestobium rufovillosum (prawda, że mądrze?), jednak różnice mentalne społeczeństw wychodzą dopiero w nazwach w linguae vulgaris.  Bo dla takich anglojęzycznych jest to deathwatch beetle – dosłownie: żuk strażnik-śmierci. Ponieważ charakterystyczne stukanie wydawane przez to stworzonko najczęściej jest […]

MC: św. Ireneusza z Lyonu

Co wam powim, to wam powim, ale wam powim – o. Artur Musialski OP to niebezpieczny człowiek jest. Zwłaszcza dla koncelebransów i asysty, ze szczególnym uwzględnieniem diakona. Bo człowiek wywiąże się już ze swojego zadania – wyraźnie i ze starannością przeczyta Ewangelię – zrelaksowany i w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku zajmie miejsce na sedilii, żeby […]

MC7: Zakopane od innej strony

Siedzę przy otwartym oknie a do mojej twarzy i przedramion łasi się chłodny powiew. Wieczorne powietrze pachnie schnącym sianem z delikatną nutką grilla wzbogaconą o zdecydowanie mało subtelną woń przypiekanej kiełbasy@cons. Ale siano dominuje: cierpko pachną schnące trawy, a zapach bogatej kompozycji wszelkich ziół, które ścięto w tych samych pokosach, jest nieopisywalny. Co tam, ważna […]

Dobrze tak

Ech, jaki dobry dzień. Kwitną magnolie i całe morze innego drzewostanu, powietrze ciężkie i miodne. Odkryłam też nową, piękną trasę do chodzenia z kijkami. Zielono, cicho i daleko od szosy, przynajmniej tej głównej. Jutro powrót do codziennego kieratu, ale nie ma co narzekać – jest praca, jest za co żyć. A żeby i wam było […]

Wypisy z wpisów

Księgi wpisów wykładane w sanktuariach to ciekawa lektura. Wiem, bo przekopałam się przez te, które leżały przy konfesji św. Jacka w 1983 r. i później. Wypisałam poniżej kilka ciekawszych wpisów, nie zmieszczę ich w książce o Jacku, a szkoda, żeby znów zapadły w archiwalne na-wpół-istnienie (pisownię zachowałam oryginalną). Dowody na to, że Jacek dalej patronuje […]