MC: czwartek XI tygodnia

Przed południem pogoda była bajeczna – słońce, lekki wiatr, prawe bezchmurne niebo. Stwierdziłam, że przejdę się rekreacyjnie. Zaczęłam od Doliny Kościeliskiej. Przy wejściu do niej wypiłam drogie, ale warte swojej ceny espresso. Z niskim ciśnieniem tych stad dzieciaków nie da się spokojnie ignorować . Niewiele za wejściem miałam bliskie spotkanie z misiami, dokładnie dwoma, które […]

MC: św. Antoniego z Padwy, prezbitera

Dziś szlak wybrałam ostrożniej, po drodze odwiedzając pustelnię św. Brata Alberta. Sformułowanie „stylowa cela” budzi we mnie wiele skojarzeń, w większości humorystyczne, jednak lubię to miejsce i cela sama w sobie ma klimat. O taki: Nistety włączył mi się flesz , ale jak widać jest tam zachowana prostota a na szybie są umieszczone relikwie, które […]

MC: św. Barnaby, apostoła

Zaczęłam klasycznie, czyli od Wiktorówek i Rusinowej. Przy kaplicy odbył się mały pokaz pt. „Stefan – mistrz żebractwa”. Kot wynurzył się znikąd, wolnym wystudiowanym krokiem przeszedł za plecami siedzących turystów, po czym najpierw znacząco obok nich usiadł, a potem rozciągnął się w całej swej rudej okazałości i z miną „No możecie mnie już zauważyć – […]

Podkarpacie

Klomb przy Wielkiej Synagodze pachnie rozgrzaną, żywiczną korą. Kilka kroków w prawo i można się przejść uliczką, która ocalała z czasów, kiedy Raisze było jednym z głównych punktów na żydowskiej mapie Polski. Niska zabudowa, domy ściśnięte, przytulone do ulicy, jakby w przekonaniu, że trzeba się trzymać razem, żeby przetrwać, pozostając sobą. Nowa synagoga robi wrażenie […]

MC13: a właściwie już Kraków

Mogłabym zostać jeszcze tydzień w górach. Męczy mnie wszechobecny hałas. Kocham Kraków, ale w Tatrach czuję, że jestem częścią całości, która ma swój rytm, oddycha, zmienia się, rośnie, umiera,rodzi się. Góry są bezlitośnie konsekwetne i to wymusza szacunek. Potrafią też być nieobliczalne – jeśli nie umiesz usłyszeć i zobaczyć zapowiedzi nadchodzących zmian, lepiej wyćwicz kilka […]

MC12: MB Jaworzyńska od ślubów

Kaplica na Wiktorówkach jest niewielka, jednak zbudowana z miłością i to widać. Dopracowane detale, proste bogactwo, ale zawsze bogactwo różnych gatunków drewna i wzornictwo inspirowane przyrodą Tatr a do tego wykonane przez ludzi o dużych umiejętnościach warsztatowych (osobiście jestem fanką łuku tęczowego i wyrzeźbionego na jego belce wzoru gałązek kosodrzewiny). Nic dziwnego, że sporo osób […]