Dwaj Oskórowani i motylek z gnatem

Nazywano ich artystami, w odróżnieniu od jurystów, którzy zajmowali drugie skrzydło budynku. Artyści, bo studiowali quadrivium z tzw. artes liberales, czyli sztuk wyzwolonych, do których zaliczono także medycynę (zasadniczy skład quadrivium to geometria, arytmetyka, astronomia, muzyka). Artyści od medycyny potrzebowali do swojego kształcenia uczestnictwa w sekcjach zwłok i z tego względu na bolońskiej Alma Mater […]

Dyrdymałki

Takie tam drobiażdżki i detale w klimacie włoskim. Wszechobecne skutery (i smarty) Ściana Płaczu wykonana ze szkła z Murano Intrygująca forma pobożności (?) o getry mi chodzi Taka tam zabawa symboliką ;> Dama z łasicowatym, wersja głębinowa (Florencja) Wypadek w Toskanii, wydzielony do ruchu pas jest oznakowany pochodniami, bo inaczej istnieje ryzyko, że włoscy kierowcy […]

Rzym – dzień 8

Na początek podziękowanie i przeprosiny. Podziękowania dotyczą korekt, jaki otrzymałam do poprzednich postów od moich kochanych czytelników, zaś przeprosiny – kolorytu Florencji. Dotarły do mnie głosy dwojga Toskańczyków, że miasto to nie jest z żadnej strony szarawe. Obejrzałam jeszcze raz zdjęcia, przejrzałam wspomnienia i zwracam Florencji jej barwny honor: jest miodowo-ceglasta. Dowód na poniższym zdjęciu: […]

Rzym – dzień 7

Bolońskie niebo było dla nas nieprzyjazne (interpretacja pesymisty) lub bardzo hojne (wersja optymisty) – lało jak z cebra (dajmy głos realiście). Na szczęście miasto, w którym znajduje się grób św. Dominika, posiada poza jego relikwiami i uniwersytetem także 40 km podcieni, więc było gdzie uciekać. Dają też pyszną pizzę oraz świetne montepulciano, więc było się […]

Rzym – dzień 6

Na początek jeszcze historia z wczoraj: w pewnym momencie z drzemki podczas drogi do San Gimignano wyrwał mnie hurkot przelatującego po szybie ciężkiego przedmiotu. Otóż jadąca przed nami ciężarówka nagle zboczyła w lewo, czyli w naszą stronę, i urwaliśmy jej lusterko. Zjechaliśmy na pobocze i nastąpiły negocjacje, bo pan Włoch chciał wzywać policję. Doszło do […]

Rzym – dzień 5

Dzień rozpoczęty kolejnym kontynentalnym śniadaniem, czyli dla Polaka jego namiastką (choć Włosi, pewnie znając nasze nawyki, podają nam też żółty ser i wędlinę), genialnym włoskim cappucino i dłuższą podróżą do San Gimignano. To malutkie miasteczko, które swój rozkwit przeżywało w XIII i XIV w. Kwitł tam handel oraz budowanie wież – im kto bogatszy, tym […]

Rzym – dzień 5

Choć to już nie Miasto. Najpierw prawie trzy godziny jazdy w rytm jutrzni, różańca do Casci. Rita urodziła się wysoko, co prawda nie w samej Cascii a w Rocaporena, jednak jej sanktuarium góruje w Pirenejach. Najpierw Bóg pieczołowicie układał, warstwę po warstwie, wulkaniczne góry, a potem umieścił tam swoją Perełkę (Rita to zdrobnienie od Margarita, […]