Garść i nieco

Garść (praktycznych spostrzeżeń, może za rok będa jeszcze aktualne) – Jadąc nad Morskie Oko lub do Kuźnic, nie korzystać z busów, których kierowcy łapią klientów pod dworcem. Płaci się jak za zboże, a są też dużo tańsze połączenia liniowe, tylko trzeba podejść trochę dalej, na plac obok budynku PKP. Tam wsiadac na przystankach, nie na […]

MC: I Piątek lipca

I mój ostatni dzień w MC. Jutro grzecznie się dopakowuję i wyjeżdżam do Krakowa. Zastanawiałam się, czy by nie pójść na Wiktorówki, szczególne że jutro liturgiczne wspomnienie tamtejszego wezwania Maryi, ale po trzech tygodniach mojej nieobecności w mieszkaniu z pewnością będzie ono potrzebowało ogarnięcia. Ech. A zapowiada się ładny dzień, co będzie dobrą odmianą po […]

MC: czwartek XIII tygodnia

Była burza. Zostawiła po sobie tęczę i powietrze pachnące świeżo umytą żywicą. Pojechałam do Zakopanego na kawę, której ostatecznie nie wypiłam, bo poszłam na obiad do Adriano – moim zdaniem jedna z najlepszych knajp zakopiańskich, ze świetną obsługą, przytulnym lokalem i bardzo dobrą włoską kuchnią. Do tego wszystkiego zaledwie kilka kroków od głównego ceprotraktu Krupówek, […]

MC: śś. Piotra i Pawła Apostołów

Miał być piękny dzień i jest piękny. Ciepło, nawet upalnie, z przepływającymi obłokami. Postanowiłam przełamać w sobie lęk przed panią niedźwiedź i poszłam w górę wyciągu, potem lasem na Tarasówkę i tam sobie zeszłam. Co prawda jak szłam przez las, to czułam, że coś mnie się gapi w plecy, ale uznałam, że pewnie to przeczulenie […]

MC: św. Ireneusza z Lyonu

Co wam powim, to wam powim, ale wam powim – o. Artur Musialski OP to niebezpieczny człowiek jest. Zwłaszcza dla koncelebransów i asysty, ze szczególnym uwzględnieniem diakona. Bo człowiek wywiąże się już ze swojego zadania – wyraźnie i ze starannością przeczyta Ewangelię – zrelaksowany i w poczuciu dobrze wykonanego obowiązku zajmie miejsce na sedilii, żeby […]

MC: poniedziałek XIII tygodnia

W nocy przyszła zła mgła i ukradła góry. Jakby ktoś miał wątpliwości, to zdjęcie Rusinowej Polany. Z całego bogactwa jej panoramy zostały tylko detale. Nie można było liczyć nawet na ciepłego oscypka, bo w bacówce remont paleniska. Dobry moment, bo na polanie klientów brak, tylko przechodnie i ogólna wilgoć. Trudno było odróżnić moment, kiedy to […]

MC: sobota XII tygodnia

Dławiący duchotą dzień zamienił się w chłodny, słoneczny wieczór pachnący dymem z żywicznego drewna i sianem. Do MC przyjechała na rekolekcje jakaś wspólnota, ludzie w różnym wieku, sporo dzieciaków. Kościółek pękał w szwach. To znaczy pewnie by pękał, gdyby nie to, że wystarczyło otworzyć drzwi, żeby światynią stały się „soboty”, parking i cała widoczna stamtąd […]