Kopieniec

Rozprażona cisza. Już poranne niebo, zbyt doskonale niebieskie, i moja wczorajsza chandra zapowiadały ten przemarsz ciężkich, burzowych chmur, które właśnie przekraczają mury, przepraszam – góry. A ja, korzystając z pięknego poranka, poszłam na spacer. Po raz pierwszy tą trasą. Jak się na niej przekonałam, nie jest popularna, ale powiem wam w sekrecie, że naprawdę piękna. […]

Natura i literatura

W Tatrach widać, jakim Bóg jest mistrzem detalu. Chaotyczna na pierwszy rzut oka łąka przy bliższym rzucie okiem okazuje się pełna subtelnego drobiazgu. Dzisiejszym kwiatem spaceru był dla mnie goździk. Nie tak wyrafinowany, jak jego kolega o przydomku „olbrzymi”, ale równie delikatny i przez to elegancki, w kolorze nieco rozbielonej fuksji. Do tego błyszczące, żółte […]

Brzeziny–Rusinowa–Wiktorówki

Dzisiejszy poranek był z gatunku tych, kiedy patrzysz przez okno i wiesz, że szkoda rozpoczęty dzień przeznaczyć jedynie na spacerek. Udało mi się zdążyć na busa o 8.15 i, wysiadłszy w Brzezinach, weszłam do Doliny Suchej Wody. Pogoda była idealna: nieco słońca, tak w sam raz, żeby się pozachwycać widokami i zieleniną, ale też często […]

Wstęp

Matki Bożej Matki Kościoła, a ja znów w MC. Na Zakopiance przewężenia, korek w Białym Dunajcu to zło, a w Poroninie budują drugi most, ale korkuć jakby mniejszy. Gór nie było widać zza chmur, dopiero teraz wyłaniają się ich mocne szarości i zielenie pod pastelowym błękitem. W głowie siedzą teksty z wczorajszej imprezy katechistów na […]

Archiwalna grypsera

Przychodzi sobie człowiek do archiwum, rozsiada się, podpisuje, co trzeba, nakłada nitrylowe rękawiczki, po czym cały zwarty i gotowy sięga po interesujące go archiwalium (tu: Kronika klasztoru lwowskiego za lata 1936–1946). Skupienie, powaga i poczucie ciężaru chwili. Po czym słyszy: „Mucha jest na korytarzu. Weź franciszka”. Co prawda czytam właśnie o okupacji sowieckiej we Lwowie, […]

Małgorzata z Citta di Castello – miraculum polskie

Jest ciepły, majowy wieczór, tradycyjnie pachnący świeżo rozpalanym grillem. Siedzę sobie na balkonie i lenię się, korzystając z wrażeń estetycznych, których dostarcza mi lampion przywieziony z Kornowaca. Bardzo sympatyczne wrażenia, powiem wam. Skojarzenia też, bo przypomina mi o równie ciepłym wieczorze, który tam spędziłam, a dominowały w nim bodźce dźwiękowe. Dokładnie zaś: świerszcze. Cała orkiestra […]

[Gwala] Apologia pewnego klasztoru

Biografka o. Badeniego, Judyta Syrek, pisze w tej biografii: „W środowisku lwowskim dominikanie jako zakon nie cieszyli się wtedy dobrą sławą” („Nie bój się żyć. Biografia ojca Joachima Badeniego”, s. 115). „Wtedy” oznacza drugą połowę lat trzydziestych XX wieku. Najpierw łyknęłam to stwierdzenie, pamiętając, że zakon dość długo zbierał się po zaborach i związanej z […]