Wcale nie taka straszna św. Teresa od Jezusa

Ostatnio ciągle natykam sie na św. Teresę od Jezusa, zwaną też Wielką i pochodzącą z Avila w Hiszpanii. Dotychczas wiedziałam, że była wielka duchem, piękna jako kobieta, trzeźwa i rozsądna a do tego mistyczka. I klasyk, jeśli chodzi o pisma mistyczne – z tego powodu także Doktor Kościoła. W najnowszym numerze „Gościa Niedzielnego” jest o niej artykuł, tak na dobry początek Roku Życia Konsekrowanego, który się zaczyna w Kościele.

Trochę się jej bałam, podobnie jak patronki mojego dnia urodzin – Katarzyny ze Sieny. Czuję się przy nich taka, hm, malutka. Na targach książki w tym roku mój wzrok został przyciągnięty przez ekran na stoisku Wydawnictwa Karmelitów Bosych, na którym to wyświetlaczu przewijały się obrazy z renesansowej Hiszpanii, smakowicie zaranżowane, jeśli chodzi o zgodność detali z epoką. Wyraziłam swój podziw i zostałam obdarowana serialem o świętej. Całe osiem godzin ciekawego filmu o jeszcze ciekawszej kobiecie, zrealizowanego na początku lat 80-tych XX w. przez hiszpańską telewizję.

Serial zaczyna się w chwili, kiedy Teresa przechodzi przez głęboki kryzys zdrowotny. Ociera się o śmierć i pochowanie żywcem, jednak wychodzi z tego doświadczenia i z uporem nadal stara się pokochać Chrystusa. Bo prawda jest taka, że wybrała zakon nie z miłości do Pana, ale ze względu na zakres swobody, jaki jej gwarantowało takie życie (o czym sama mówi w filmie). Owszem, nosiła w sercu wiarę i pragnienie miłości do Boga, ale nie była Małą Tereską, która wstąpiła do Karmelu z sercem rozpalonym miłością do Chrystusa – to był ślub z rozsądku. Każdej parze pobierającej się z takiego powodu życzę takiego rozwoju relacji – wiele lat później Teresa napisze: „Muero porche non muero” – Umieram, bo nie umieram. Umieram, bo wciąż pozostaję oddzielona częściowo od Pełni, od Życia.

Film jest jak jej życie – pełen pozornych dłużyzn, które oddają mozół przemierzanych w Hiszpanii dróg (jeśli ktoś był na camino, z przyjemnością obejrzy wspaniałe hiszpańskie pejzaże), po to, by ufundowac jeszcze jeden karmel, i jeszcze jeden, i kolejny. Pod koniec życia stara, schorowana i zmuszona ze względu na słabość do chodzenia o lasce a ze względu na źle zrośnięte ramię do dyktowania swoich listów wciąż trwa przy dziele reformy. Z uporem zakochanej bez pamięci kobiety do końca pozostaje aktywna i nie daje się nikomu sprowadzić z wybranej przez siebie drogi. Film pokazuje jej życie naturalistycznie, bez lukrowanych cudowności, jednak Bóg jest w nim obecny – przez skutki swoich działań. Nie mam tu na myśli scen ekstaz (są bardzo oszczędne i jest ich zaledwie kilka), ale skuteczność jej działań, przenikliwość osądów i pokój serca pomimo trudności ze strony ludzi i nie tylko. Świetnie pokazany jest też sprzeciw ludzi, którym Teresa burzyła ich zastany, uznany, przyjemny światek. Jedyny zarzut, jaki mogłabym postawić, to zakończenie filmu – scenarzysta ustami świadków skupia się na losie jej relikwii, tymczasem tym, co naprawdę po niej zostało, są fundacje i zreformowana gałąź zakonu. I o tym warto byłoby powiedzieć. Po świętych zostaje życie, a nie tylko ciało (zwłoki Teresy nie uległy rozkładowi – dowiedziałam się dopiero z filmu).

Energiczna, zdecydowana i do końca kobieca – piękny przykład chrześcijanki żyjącej pełnią Życia. Film warto zobaczyć, żeby przestać się bać Teresy (ja przestałam), którą oddzielono od świata maluczkich obłokiem mistycyzmu i wzniosłości. A tymczasem to była po prostu zdeterminowana i silna kobieta. Kochająca i kochana przez Boga, choć niektóre przejawy Jego miłości potrafiła skomentować nieco zgryźliwym, aczkolwiek pełnym czułości: „Nie dziwię się, że masz tak mało przyjaciół, skoro ich tak źle traktujesz!”.

Teraz, po obejrzeniu całości serialu, myślę sobie, że nie bez powodu szatan uderza tak mocno w kobiecość i kobiety. Kochająca Boga z całego serca kobieta to postrach demonów – jest o wiele wytrwalsza, przemyślniejsza i długomyślna niż mężczyzna. Może jej dzieła na pierwszy rzut oka wydają się drobne, ale konsekwencja, z jaką je podejmuje, ostatecznie prowadzi do rzeczy wielkich. Jest w tym mądrość płynąca z macierzyństwa: z połączenia dwóch robinek – gamet – rozwija się człowiek – istota wolna, rozumna i nieśmiertelna. Tylko trzeba dać mu szansę wzrostu i to właśnie robi matka, dzieląc się z nim swoim życiem. Może i w ten sposób można zrozumieć słowa św. Pawła, że kobieta „zbawiona zaś zostanie przez rodzenie dzieci” (1 Tm 2,15). W końcu zrodzić można nie tylko cieleśnie, Teresa od Jezusa jest tego świetnym przykładem.

Reklamy

One thought on “Wcale nie taka straszna św. Teresa od Jezusa

  1. Z takimi stwierdzeniami, że „dowiedziałam się dopiero z filmu” to lepiej chyba uważać. Nie wiem jak dokładnie wyglądało życie Teresy (póki co to zapoznałam się tylko z kalendarium jej życia i z tymi elementami z jej biografii, na które się trafia jak się czyta o św. Janie od Krzyża), ale przypomnij sobie film o św. Ricie, który oglądaliśmy w autokarze w drodze do Cassci. Wg tego filmu Rita marzyła o wyjściu za mąż i założeniu rodziny, gdy w rzeczywistości było całkowicie odwrotnie i od najmłodszych lat chciała wstąpić do klasztoru. Filmy, czy seriale, to jednak nie dokumenty.
    Z kalendarium życia św. Teresy zapoznałam się, bo kupiłam sobie najświeższy numer „Głosu Kamelu” ( http://gloskarmelu.pl/?p=837 ). Jeszcze nie czytałam (poza tym jednym elementem), ale cały, od pierwszej strony do ostatniej, poświęcony jest Teresie i po szybkim przejrzeniu w księgarni uznałam, że warto wydać te kilka złotych i się trochę dokształcić. Bo póki co o Teresie wiem bardzo niewiele, ale czasem lubię ją przywoływać, że przydałaby się taka Teresa z Avila, żeby przyszła i zrobiła porządek tam gdzie się nam w Kościele różne sprawy rozłażą 😉 Choć wolałabym, żeby się to działo mniej drastycznie niż u karmelitów (wydzielenie osobnej gałęzi, a nie reforma już tej istniejącej).
    A natknąć się na nią teraz nietrudno. W końcu jest 500-lecie jej narodzin i księgarnie dosłownie zasypane są książkami jej i na jej temat. Taki Jan od Krzyża to teraz zupełnie przy niej ginie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s