Twierdza, czyli biblioteczka moich braci

Mam dwóch starszych braci a oni mieli biblioteczkę. Taki średni Gierek na wysoki połysk, z szybkami zza których zerkały na mnie karne szeregi „tygrysów” (panowie zapewne pamiętają tę serię wydawniczą), stosik komiksów (moja pierwsza miłość – obrazki rządzą) oraz grzbiety książek, których początkowo nie potrafiłam docenić, ale przeczucie mówiło mi, że jest w nich bogactwo, któremu będzie warto bliżej się przyjrzeć. Przeczucie jak najbardziej słuszne. Tym samym, jeśli ktoś miałby jakieś zastrzeżenia do moich gustów literacko-ideowych, to proszę z tym do moich braci, bo porządkowanie mojej głowy i serca zaczęło się od ich biblioteczki (ok, przyznam się publicznie – także od wprowadzania do niej chaosu i podkradania książek, za co tu pokornie przepraszam…).

Tolkien, Wańkowicz, Herbert (najpierw Frank, potem Zbigniew), Norwid, Lem, całe kilometry świetnej science fiction (pamiętacie starą „Fantastykę”?) i nieco fantasy. Lewisa, jako jednego za niewielu autorów w tamtym czasie, odnalazłam samodzielnie.

Piszę o tym, bo wśród tych tomów była też „Twierdza” Antoine’a de Saint-Exupery. Przeczytałam z niej wówczas jedynie wybrane ustępy. Zapadły we mnie, ale nie przebrnęłam przez całość. Pewnie było za wcześnie.

Teraz nadrabiam i jestem pełna podziwu dla wnikliwości większości obserwacji i przemyśleń. Autor tworzy utopijne, pustynne państwo i wypowiada się jako jego król, który nie tyle chce panować, co dąży do tego, by jego poddani osiągali pełnię swojego człowieczeństwa. Traktat filozoficzny, próżno szukać w niej wartkiej opowieści. Książka pisana na początku XX wieku, ale tak wiele opisanych w niej mechanizmów i ostrzeżeń świetnie mieści się we współczesności. Zapewne z tego powodu, że dotyczą one w dużej mierze pewnych niezmiennych mechanizmów w ludzkiej naturze i funkcjonowaniu społeczności. Na samych komentarzach do „Twierdzy” można zbudować bloga i to bardzo pożywnego. jak by to ujął Trapista z Aiguebelle.

Dlatego tutaj tylko jeden fragment (póki co), który wraca do mnie codziennie, odkąd go przeczytałam kilka dni temu.

„Zabroniłem kupcom nadto zachwalać ich towary. Ponieważ niebawem zmieniają się w nauczycieli i uczą, że jest celem to, co ze swej natury jest tylko środkiem, pokazując w ten sposób oszukańczą drogę, upodlają człowieka, a chcąc mu sprzedac pospolitą melodię, czynią wszystko, by jego dusza stała się pospolita. Dobrze bowiem, kiedy przedmioty wytwarza się, aby służyły ludziom, ale strasznie – kiedy ludzi tworzy się, aby byli jak kosze na śmiecie, gotowe na przyjęcie przedmiotów” (Twierdza LXXI, podkr. moje)

Pisałam już kiedyś na tym blogu o sprzedawcach marzeń. To fachowcy od przekształcania ludzi w kosze na śmieci, zasłaniający się figowym listkiem stwierdzenia, że przecież nikogo do niczego nie zmuszają. Co prawda mają cały arsenał metod i operują w Zmroku manipulacji, ale fakt, nie jest to przymus bezpośredni. Jednak skutkuje równaniem w dół. A równanie w dół odbywa się w ten sposób, że rezygnuje się z [bezpośrednich] wymagań i nie daje się możliwości spróbowania czegoś, co lepsze jakościowo, nawet jeśli bardziej wymagające, jednocześnie wzmacniając w kupującym/otrzymującym poczucie, że jest Kimś, mimo że właśnie nabywa rzecz o zaniżonej wartości. Coś jak współczesny wysyp tytułów magistra, za którymi tak naprawdę (w wymiarze wiedzy) niewiele stoi.

I tu bardzo mocno wybrzmiewają dla mnie słowa JPII: „Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni nie wymagali”. Mocne, nawet jeśli od częstego cytowania wytarte na slogan. To ratuje duszę od zostania koszem na śmieci, a człowieka od stania się odpadkiem (tak, odnoszę się to do teorii Baumanna, na którą naprowadził mnie wyżej przywołany Trapista). Pozwala zbudować poczucie własnej wartości na czymś zdecydowanie stabilniejszym, niż zachwyt w oczach kupca, który nam właśnie coś sprzedał. Szczególnie, że jest on raczej uwielbieniem sprzedawcy dla niego samego, a nie dla nas. Jelenie to piękne zwierzęta, ale ileż można się nimi zachwycać?

Reklamy

8 thoughts on “Twierdza, czyli biblioteczka moich braci

  1. Wymagać od siebie można wiele ale chyba najtrudniej jest zrozumieć samego siebie i swoje własne marzenia, boleśnie nierealne, stale ustawiane na kolizyjnym kursie z rzeczywistością.

  2. Myśli po owym poście mam kilka. Jedna z nich, to ta, która powraca do mnie co jakiś czas: dobrze jest żyć – tyle jeszcze książek do przeczytania! (równolegle obok książek pojawia się muzyka do odnalezienia i wysłuchania – dwie wisienki na torcie, których nigdy dość. O ile mam przeczucie, że w Niebie dobrej muzyki nie brak, o tyle trochę się martwię, czy tam czytają…;))
    Poza tym „wysyp magistrów” – ech, ech, ech (może kiedyś uda mi się rozwinąć tę refleksję, tymczasem można ją sobie zastąpić słynnym „vanitas vanitatum et omnia vanitas”…)
    Kolejne – w tym pięknym świecie chaosu i stosu wszystkiego i byle czego, trochę to trwa i kosztuje trudu, żeby odgrzebać w tej hałdzie to, czego naprawdę się pragnie, tak najgłębiej i najszczerzej. I wtedy wiele innych rzeczy blaknie i faktycznie staje się śmieciami, co nie znaczy, że o ten swój odkopany Skarb nie trzeba się troszczyć, wciąż i wciąż, polerować, pielęgnować i poznawać, by poznać jego wartość. Jest to piękny świat, choć na głowie stoi, sugerując, że to prawidłowa pozycja…

    • Akrobata, paczcie go 😀 Tak serio, to najtrudniej jest dokonywac selekcji. Tego przede wszystkim powinna uczyć szkoła – segregowania bodźców, szczególnie w naszej rzeczywistości.

      • fakt. bodźców i informacji. Czasem czuję się zmęczona tym zasypaniem wszystkim. Ciekawa rzecz, jaką zauważyłam – taki niewinny facebook – wciąga, ale bardzo szybko męczy, bo za dużo tam wszystkiego. Media działają podobnie – bez kontaktu z telewizją czuję się zdrowsza. Dużo by mówić, ale bodźców to u nas jest za dużo, trudno się dziwić, że w pewnym momencie ludzie nie wyrabiają nerwowo… Odsiać to, co zbędne i zostawić najcenniejsze – oto sztuka życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s