„Koneser”, reż. Giuseppe Tornatore

koneser

Uczta. Po prostu uczta. Może nie Babette – nie ten delikatny, pełen ciepła i łagodności klimat, Tornatore woli rzeczywistości duszne, niepokojące i okrutne. Choć i tu, jak w każdym swoim filmie, pozostawia uchylone drzwi nadziei.

Jego filmy trzeba smakować, oglądać uważnie i w skupieniu (przy okazji – pozdrawiam panią w moim rzędzie, która najwyraźniej była znudzona filmem; pani szept wcale, ale to wcale nikomu nie przeszkadzał. Wcale, ale to wcale nie wzbudzała pani w nikim morderczych instynktów. I tylko przez przypadek wyobrażałam sobie, jak sunie pani dolną szczęką po tych wszystkich schodkach na dół…). Oglądać „Konesera” to zabawić się w konesera: zauważać detale, pozwolić sobie na odczuwanie emocji, słyszeć dialogi i muzykę. Szczególnie te dwa ostatnie wymiary są w tym filmie ważne. Niestety, pierwszy z nich zaginął w akcji [tłumaczenia]. Mistrzostwo polskich tłumaczy tytułów filmowych jest już przysłowiowe (od „Wirującego seksu” – „Dirty Dancing” począwszy, a na „The King’s Speech” – „Jak zostać królem” skończywszy). W tym przypadku tytuł, nie wiadomo czemu, też został zmieniony. „La migliore offerta”, czyli „The Best Offer”, czyli „Najlepsza oferta” dobrze brzmi po polsku oraz świetnie oddaje to, co scenarzysta i reżyser chcieli powiedzieć. Genialnie współgra z jednym z kluczowych dialogów w filmie, dobrze, choć przewrotnie oddaje sens opowieści, genialnie przystaje do scen licytacji. „Koneser” nadaje całości posmak burdelowy, a to zdecydowanie nie jest film w typie „8 i pół kobiety”.

Świadczy o tym chociażby fakt, że główny bohater nazywa się Virgil Oldman. Nie zdradzę, czemu to istotne, ale jest to jeden z ważnych wątków tej fabuły. „Oldman”  pojawi się zresztą w dialogach, dlatego warto się w nich wsłuchiwać. Pojawi się też kilkakrotnie fraza: „We have time of all the world”, która została przełożona zdaniem, że nie musimy się śpieszyć i przez to zatarte zostało znaczenie tego zwrotu, które wyraziście współgra z ostatnią sceną filmu. 

Arcydziełem jest według mnie muzyka w tym filmie i jej zastosowanie. Nie będę wam zdradzać: czemu – powiedzą to wam wasze emocje, które będą się kłócić z widzianym obrazem. Emocje wywołane sączącymi się dźwiękami. Mistrzostwo Tornatore, jego warsztatową sprawność i wielowymiarowość wyobraźni widać właśnie w tym aspekcie „La migliore offerta”.

Wspaniałe zdjęcia i genialnie dobrane wnętrza oraz plany zdjęciowe. Brak niepotrzebnych ujęć lub zbędnych detali. Wszystko współgra w pełnej harmonii i tworzy sugestywny, bogaty obraz. Odwołuje się on też do świata narracji poza nim, ale nie odbiorę wam przyjemności ich odszukania i nazwania (zresztą sama z pewnością nie odnalazłam wszystkich, szczególnie, że część stanowi lustrzane odbicie swoich pierwowzorów). Dla tych, co oglądali inne filmy tego reżysera, jest też kilka „cytatów” z poprzednich dzieł, w tym coś, co dla mnie pełni zadanie reżyserskiej „sygnatury” tego twórcy – misa cytryn. Świetna obsada – szczególnie grający główną rolę Geoffrey Rush („Jak zostać królem”, „Zakochany Szekspir”), ale także jego tajemnicza partnerka, grana przez Sylvię Hoeks.

Na filmwebie zakwalifikowano ten film do melodramatów, ale to nie tak. On wymyka się klasyfikacjom, bo widz znajdzie w nim elementy thrillera, dramatu psychologicznego, historii miłosnej. To po prostu jest tornatore. Tak zwyczajnie.

Co prawda wyszłam z kina w nastroju lekko depresyjnym, jak za każdym razem, kiedy obejrzę coś tego reżysera, ale film jest wart tej ceny. Jest mistrzowsko skonstruowany i opowiedziany, jest też zagadką i nie odpowiada na wszystkie pytania, jakie stawia. Jeśli będzie mieli czas i możliwość, obejrzyjcie. To naprawdę dobra oferta, godna konesera.

Reklamy

4 thoughts on “„Koneser”, reż. Giuseppe Tornatore

  1. Obejrzałam dziś. Też mi się spodobał. Bardzo przewrotny film. Bo choć tak czysty stylistycznie, to opowiada się przeciw czystości szeroko rozumianej. Bo jesli bohater (Virgil! w nieodłącznych rękawiczkach, gdyż nie lubi dotykać rzeczy ani ludzi) może mieć nadzieję, ze w każdym fałszerstwie znajdzie się cień prawdy, to opiera ją tylko na tym, że ciała nie kłamały tej jedynej nocy, którą przeżył z ,,Claire”.
    Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s