Czy Bóg jest owcą?

Wczorajszy wpis o. Grzegorza Kramera na jego blogu wywołał jedną z klasycznych NOMo-tradi potyczek na fejsie. Może nie do końca klasycznych, bo obyła się ona bez anatem i listów protestacyjnych, ale zawsze jakiś ruch w interesie.

Z ciekawości zajrzałam na wyżej wspomnianego, przeczytałam, przetrawiłam i dziś w porannym środku lokomocji oświeciło mnie jak można ocalić dobre intuicje z tego wpisu, jednocześnie unikając stwierdzenia, że Bóg jest owcą.

Może najpierw o tym, co jest nie tak z takim określeniem. Jezus jest nazywany barankiem, ale chodzi o konkretnego baranka a nie barana w ogóle. Jezus jest barankiem paschalnym, bez skazy, zabitym za grzechy ludu i wyzwalającym lud z niewoli. Ginie w określonym czasie i w określony sposób. Izajasz prorokuje o Nim, że będzie „jak owca niema wobec strzygących ją” (por. Iz 53,7), ale w stwierdzeniu tym nie utożsamia Sługi Jahwe z owcą, tylko używa jej obrazu do opisania jego postawy.

W tekście o. Grzegorza fajne są intuicje dotyczące zachowań:

„Najemnik i pasterz. Tę relację można też zobaczyć w innym, niż tradycyjny, porządku. Bóg jest owcą. To On potrzebuje mojego zatroszczenia się o Niego. Mojej obecności, pożywienia, które tylko ja mogę Mu zapewnić. Tylko ja mogę być dla Niego najlepszym pasterzem i tylko ja mogę być wobec Niego najemnikiem.
Muszę pachnieć jak moja Owca. Muszę z Nią być 24/dobę. Nie mogę zamknąć zagrody o 16 i iść do swojego życia. Albo cały czas jestem z Nim, albo wcale.
Mogę przeżywać najgorsze rzeczy, ale żadna z nich nie może mnie odłączyć od miłości Chrystusa. Owszem ja odchodzę, każdego dnia, choć na parę minut, parę godzin. Ale to działa przede wszystkim od Jego strony. Jego miłość do mnie nigdy się nie kończy, nic nie jest w stanie jej ode mnie oderwać”.

Troszczyć się o Boga.
Dać Mu pożywienie.
„Pachnieć” jak On – być Nim 24/7/365, szczególnie podoba mi się w kontekście życia kapłańskiego zdanie o zamykaniu zagrody i iściu do domu 🙂

I te intuicje można oddać innym obrazem – właśnie mnie jako owcy. Kiedy pasterz choruje czy marznie, owce ogrzewają go i chronią wewnątrz stada, pasterz żyje z owiec – dają mu mleko, ubiera się dzięki nim – dają mu wełnę i skóry, owce nie są w stanie zamknąć kramiku o 16.00 i sobie pójść, a jak sobie idą, to na ogół źle się dla nich kończy.

A owca jako źwierzątko nie nadaje się na obraz Boga, bo otrzymalibyśmy Jego wizję jako słabego, uzależnionego od opinii innych, niezdolnego do życia poza stadem, sympatycznego, lecz jednak głupawego, podatnego na pożarcie przez demony. Całkowicie uzależnionego od pasterza, czyli człowieka. A to nie jest prawda o Bogu. Nawet jeśli codziennie oddaje się w nasze ręce jako bezbronny Opłatek i łatwe do rozlania Wino, to jest to paradoksalnie przejaw Jego mocy – tylko Najwyższy może się aż tak uniżyć i nie zostać poniżonym. Wydać się całkowicie i pozostać całkowicie wolnym.

Tak więc Bóg nie jest owcą, nawet jeśli Jego zachowanie czasem da się opisać za pomocą jej zachowania. O.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s