„Cztery sposoby na życie i jeden na śmierć”, czyli byłam w MOS-ie

Umieszczony powyżej w tzw. łapkach tekst to tytuł sztuki Petera Asmussena, który wczoraj miałam okazję oglądać w reżyserii Iwony Kempy w MOS-ie, czyli Małopolskim Ogrodzie Sztuk.

Z zewnątrz ta nazwa jak najbardziej odpowiada rzeczywistości, ale po wejściu do wnętrza budynku doszłam do wniosku, że świadczy ona o tym, że duch absurdu w narodzie nie ginie. Tak gruntownie wybetonowanego i zimnego wnętrza dawno nie widziałam. Do tego oczywiście metal, szkło, ściany w odcieniach od grafitu do brudnej bieli i krzesła z żarówiasto-pomarańczowymi obiciami. (Ogólnie widzę ostatnio modę na zestawienie szarość – pomarańcza na amfie i przyznam się, że co za dużo, to niezdrowo. Nie wszystkie portale, plakaty i wnętrza, żeby być nowoczesne muszą wyglądać jak blogowisko areopag.21). Poza krzesłami wszystko kanciaste, kwadratowo-prostokątne i przeraźliwie zimne. Wystrój kawiarni skutecznie odstręcza od dłuższego pobytu (chociaż barista świetny i kawa smaczna), stoliki są duże i ogólnie przestrzeń jest tak zagospodarowana, że dzieli ludzi, zamiast umożliwić im bliższy kontakt. A do kawiarni chodzi się właśnie siąść i tak od serca pogadać (czy projektanci takich wnętrz mię słyszą?). Jeszcze bardziej mnie przeraziła – to najlepsze słowo – sala do zabaw dla dzieci. Umieszczona w podziemiu, więc pozbawiona okien, z grafitową wykładziną, brudno-białymi ścianami, jarzeniowym światłem i odrobiną koloru w postaci upchniętych w kącie zabawek. Tak sobie w dzieciństwie wyobrażałam Najbardziej Przerażające Miejsce, Z Którego Bardzo Chcę Uciec. Ktokolwiek je projektował, albo bardzo nie lubi dzieci, albo ma ich gust w głębokim poważaniu. Ewentualnie chce je skutecznie zniechęcić do sztuki. W każdym razie muszą za tym stać jakieś mroczne motywacje.

Sala teatralna z tego wszystkiego, co widziałam w tym wnętrzu, najlepsza. Może poza tym, że widownia jest niestabilna i każdy poruszający się po niej widz wywołuje drganie i ruch całości. Z pewnością da się do tego dopisać ideologię, ale osobiście bardziej cenię sobie w tym przypadku komfort. A, taka małomiasteczkowa jestem, dulszczyzna bokami wyłazi 🙂

Sztuka, choć napisana przez mężczyznę, feministyczna. Świetnie zagrana, każda z bohaterek miała swoją wyrazistą osobowość, wręcz hipnotyzującą momentami. Pianista też świetny: pozostający na marginesie, ale grający rewelacyjnie.

Spektakl zostawił we mnie osad – ciężki, szary. Wszystkie kobiece historie są smutne i pokręcone, każda z bohaterek jest ofiarą drugiego człowieka albo siebie samej. Sposób na śmierć mnie bardzo zaskoczył, bo spodziewałam się, że dotyczy on innej postaci, niż ta, która faktycznie mówi o swojej śmierci. Śmierci wewnętrznej, która sprawia, że życie toczy się, ale jak kamień po zboczu. Siłą rozpędu, nie własnym działaniem. Żadna z nich nie jest kochana, żadna nie odnajduje w sobie motywacji i sił do rozwoju. Są przeraźliwie bezwolne, choć wydają się silne i energiczne. Przeraźliwy obraz kobiecości, odmienny od tego, który znam. Jednak wiele scen genialnych, na długo zapamiętam odgłos spadających na scenę wsuwek na końcu sztuki (a nie powiem czemu spadają), które są jak odgłos kruszącej się gipsowej maski.

Warto zobaczyć tę inscenizację, chociaż nie jest to doświadczenie z gatunku łatwych i przyjemnych. Nie jest też pełnym obrazem, ale chyba do tego nie aspiruje. Nie pozostawia obojętnym, a to już dużo. Pytania, które rodzi, zdecydowanie mogą pomóc w tym, żeby przekroczyć ramki, w których się tkwi. A dobra podróż, także wewnętrzna, nigdy nie jest do pogardzenia.

Reklamy

2 thoughts on “„Cztery sposoby na życie i jeden na śmierć”, czyli byłam w MOS-ie

  1. Elu, wyobraź sobie, że ja byłam na tej sztuce w ramach ( uwaga, uwaga!!!) sylwestra w Teatrze Słowackiego. Zaiste, repertuar iście karnawałowy, lekki, łatwy i przyjemny 🙂
    „Spektakl zostawił we mnie osad – ciężki, szary. Wszystkie kobiece historie są smutne i pokręcone, każda z bohaterek jest ofiarą drugiego człowieka albo siebie samej. ” dokładnie, miałam identyczne odczucia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s