Łzy

C.S. Lewis po śmierci ukochanej żony, Joy:

Nie widzi się nic należycie poprzez zasnute łzami oczy. Nie można na ogół zdobyć tego, czego się pragnie, jeśli się pragnie tej rzeczy zbyt rozpaczliwie; w każdym razie nie można zdobyć najlepszej jej cząstki. „No, pogadajmy sobie od serca!” – to powiedzenie składania każdego do milczenia. Postanowienie: „Muszę dziś w nocy dobrze spać” – sprowadza godziny bezsenności. Wyśmienite napoje marnują się, kiedy mają gasić nienasycone pragnienie. Czy podobnie bardzo silne natężenie tęsknoty zaciąga żelazną kurtynę i sprawia, że myśląc o naszych zmarłych, czujemy się tak, jakbyśmy się wpatrywali w próżnię? Ci, co prosząc, proszą zbyt natarczywie, nie otrzymują. Może nie mogą.
(C.S. Lewis, Smutek)

Cudowny, bo wyryty życiem w drgającej tkance serca komentarz do płaczącej przy pustym grobie Marii Magdaleny. Ona też widzi w Jezusie ogrodnika, bo jej zapłakane oczy nie pozwalają przyjąć pełnej prawdy. Ból ją zalewa i zniekształca rzeczywistość tak mocno, że uniemożliwia pocieszenie i to sięgające aż do korzenia smutku i usuwające go całkowicie.

Przypowieść o Bogu cierpliwym, którego dary tak bardzo przerastają nasze oczekiwania, że musimy do nich dorastać. A dorastając, mamy żal do Dawcy, że wciąż nic nie otrzymaliśmy. Tymczasem wystarczy cierpliwość, nawet jeśli jej najtrudniejsza odmiana: cierpliwość do samych siebie. Własnego tempa wzrostu.

Któregoś dnia dojrzejemy do usłyszenia naszego imienia, którym Bóg osuszy nasze łzy. Już ostatecznie.

Advertisements

6 thoughts on “Łzy

  1. kurcze, albo o, albo ała – treść powyższa bardzo mi koresponduje z innymi treściami około własnymi. Oktawa Zmartwychwstania to zadziwiający czas i najbardziej mnie poruszające czytania i fragmenty Ewangelii.

  2. I do tego Franciszkowe słowa: „czasami okularami, przez które widać Jezusa, są łzy” – jakos mocno mi z tym wpisem korespondują 🙂
    pozdrawiam ciepło!!!

  3. „Przypowieść o Bogu cierpliwym, którego dary tak bardzo przerastają nasze oczekiwania, że musimy do nich dorastać”.
    Czyli On daje je, te dary, zanim my o nich pomyślimy, zobaczymy, ze są nam potrzebne, konieczne, przydatne, zaplanujemy je… Wie po prostu, czego nam trzeba, ale że daje tak na wyrost? No bo z dziećmi, które się do życia sposobi, to jest tak, ze nie powinno się uprzedzać ich potrzeb, chwil, do których jeszcze nie dorosły, dawać to, o czym jeszcze nie zdołały zamarzyć. Bo nie docenią tego czegoś, np. roweru, nie wykorzystają jak należy, rzucą w kąt, nie będą dbać……
    A my dorośli mamy odkrywać (i rozwijać)to co już podarowane? Jak dzieci poszukujące po szafach podarków od Świętego Mikołaja?…
    Dzieci nie żyją przyszłością, a my jednak i owszem…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s