Na bagna mi zeszło

Ludzie mówią, i mówią uczenie*, że powstają w wyniku samozapłonu gazów powstających w wyniku rozkładu organicznych szczątków. Mitologia słowiańska widziała w nich małe demony, wodzące ludzi na bagna i topiące ich tam z upodobaniem.

A ja ostatnio tak sobie myślę, że są też ludzie, którzy są jako te błędne ogniki. Można popatrzeć, ponapawać się nastrojem niezwykłości, bojaźni i drżenia, ale, na wszelkie świętości!, nie gonić a już na pewno nie próbować złapać i zatrzymać. Nie da się. Za to pogoń najczęściej kończy się zostaniem samemu materią, z której taki ognik się wylęgnie.

Nie znaczy to jednak, że należy ignorować. Oni na ogół pojawiają się w miejscach, które są dla nas niebezpieczne, więc ze spokojem można wykorzystać ich obecność w charakterze znaków ostrzegawczych: „Tam nie wchodzić – zasysa a nie wypluwa”. Ewentualnie jest to znak „Tylko dla łosi” (a, ekskluzywizm mały taki).

Czy jest to przejaw egoizmu? Myślę, że nie. Jeśli nie jestem łosiem, chodzenie po grząskim gruncie nie jest moją specialité de la maison. Trzeba znać swoje ograniczenia i się do nich stosować. Zresztą: ognika nie da się złapać. Znika, kiedy tylko się do niego zbliżymy. Może dlatego łosie preferują zielone, a nie to, co się nad zielonym unosi…

*Fraza zapożyczona od C. K. Norwida, W Weronie – lubię i polecam 🙂

Reklamy

3 thoughts on “Na bagna mi zeszło

  1. To nazywa się roztropność, nie zawsze można pomagać jeżeli ktoś nie chce przyjąć prawdy i dać jej poprowadzić się. Ale niestety każdy ma jakieś swoje bagno, które mu odpowiada i nie pozwala poprowadzić się dalej, woli świecić własnym blaskiem, nawet łosiu. To już nie ekskluzywizm tylko bolesna prawda, ona unosi się ponad wszystkim i każdego dotyka, bez względu na to gdzie stoi. Demony lubią każde środowisko a zwłaszcza te najbardziej wyniosłe i czyste, lubią perfidię wysokich lotów, to jeszcze bardziej je bardziej ekscytuje, ta niezwykłość i elitaryzm, kochają ludzką pychę, szukają jej i zawsze, zawsze znajdują jakieś dyskretnie ukryte wejście. Beware!

  2. Elu, wpadłam i zamarłam… jakiś niesamowity obraz, pełen podtekstów i symboli… Czy jest jakieś konkretne wytłumaczenie tego obrazu? Pozdrowienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s