Zioło po zmroku, czyli liczba uzależnionych wzrosła

Na ojca Michała czekałam w pustym holu Radia Kraków. To miejsce spotkania, bo okazało się około południa, że będziemy wspólnie występować w programie Ani Łoś „Rozmowy o wierze” (jak audycja zostanie wyemitowana, to podrzucę linkę do jej zawartości). Miło było go zobaczyć po tych dwóch latach, które minęły od wydania „Innych spraw”. Powędrowaliśmy windą do poczekalni dla gości, gdzie każde z nas złożyło ze swoich danych konieczną ofiarę Biurokracji y Papierkologii i po ogólnym wprowadzeniu w program, poszliśmy do studia.

Tam miałam okazję obserwować z boku jak wygląda proces popadania w uzależnienie. Nadal nie wiem, jak on się odbywa, ale objawy są bardzo charakterystyczne. Zapewne o. Michał upierałby się, że to przez jego gadulstwo stymulowane klasztornym milczeniem, ale pozwolę sobie mieć odrębne zdanie – oboje prowadzący zamilkli, bo się zasłuchali. A zasłuchali się, bo padre Zioło mówił szczerze i bez napinki. A do tego mądrze, łącząc anegdoty z bardzo konkretną treścią duchową. Ciekawe, czy słuchając ojca też mam tak szeroko otwarte oczy… W każdym razie Trapista zrobił wrażenie także na stałym gościu audycji – jezuicie, o. Sarnackim. Podkreślam: na jezuicie. Zrobił wrażenie. I to pozytywne!

A po nagraniu przejechaliśmy się na koszt radia taksówką i grzecznie wysiedliśmy pod dominikanami. Niestety, okazało się być już tak późno, że ojciec pobiegł tylko szybko do swojego pokoju założyć habit i od razu zeszliśmy do Krypty. Była prawie całkiem wypełniona i większość słuchaczy wiernie wytrwała do końca, czyli prawie 22.00. O czym było? Ano o tym, skąd bobry (zwierzęta zasadniczo wodne) na Maghrebie, czyli ziemi pustynnej. Tu ekologowie zapewne podnieśliby larum, bo okazało się, że trapistów ściągnięto tam, żeby osuszyć bagna. Więc jakbyście mieli wątpliwości czy za powiększanie się Sahary odpowiedzialne jest wyłącznie globalne ocieplenie, to są one słuszne – trapiści też się temu przysłużyli.

Rozmawialiśmy też o tym, co to jest mertonka (odpowiednik biegunki, tylko rzuca się na intelekt), od czego zaczyna się droga do tak wielkiej wewnętrznej wolności, jak ta, którą cieszył się o. Christian de Cherge i jak o. Michał odnalazł się w Kamerunie. Zapytałam też jak widzi świat osoba zamknięta za klauzurą. Okazało się, że przez jej kraty całkiem sporo widać i widok ten jest jest optymistyczny, choć posiada nieco szarych plam. Czarnych też.

Kontrolne rzucanie okiem na salę wykazywało wzrastającą, w miarę trwania spotkania, liczbę osobników z pierwszymi objawami upalenia. Chyba rośnie nowe pokolenie „palaczy”, że tak z satysfakcją zarechoczę.

Po spotkaniu zostałam zaproszona na bardzo późną kolację do pięknego OP-refektarza. Klimat niesamowity, piękna przestrzeń i bardzo smaczne sałatki ze śledzi (środowe, a więc bezmięsne menu). Pogadaliśmy jeszcze nieco, zostałam odprowadzona do samych drzwi i trzeba było powiedzieć sobie „do widzenia”.

Dobry czas, choć jego owoce pewnie będą przychodzić później. Wyniosłam całe kieszenie zabawnych anegdot i parę pytań, do których trzeba skompletować odpowiedzi. I niestety, tylko się utwierdziłam w uzależnieniu… Zresztą: czy  ja wiem, czy tak niestety? 😀

Advertisements

18 thoughts on “Zioło po zmroku, czyli liczba uzależnionych wzrosła

  1. Żałuję, że dwa lata temu nie miałem przy sobie aparatu fotograficznego, bo bym zatrzymał w kadrze Twój wyraz twarzy, dzięki czemu mogłabyś zrewidować stopień rozszerzenia oczu jak i inne zmiany mimiczne 😉 Tak czy inaczej, zazdroszczę spotkania i żałuję, że tym razem mnie na nim zabrakło…

  2. Uzależnienie trzeba powstrzymywać – jak w każdym nałogu, używka zaczyna tracić smak; znacznie lepiej podtrzymywać pewien stan wyrafinowanej rozkoszy, nie próbując czytać i rozumieć wszystkiego, być… 🙂 Jakbym podsumował swoje zielne lata – już dwadzieścia – to pewnie znalazłbym kilka zdań zaledwie, które rezonują ciągle, i… odczuwalną wagę Obecności tego człowieka, jego świadectwa.
    Pozdrawiam z zasypanego śniegiem Słupska tym razem 🙂

  3. Dotrzymałaś słowa i doczekałam się relacji – dziękuję!!! Oczywiście na otarcie łez to nie wystarczyło, ale zawsze coś 😉 Cały ziołowy wieczór spędziłam obłożona wszystkimi książkami Ojca i wracałam do tych fragmentów, które nie raz ratowały moje życie… Zgadzam się, że Padre ma dar słowa, ale ma też wrażliwość, która z tego daru czyni okna na inny świat – takie „lucida intervalla”

    A swoją drogą ciekawam tego, co usłyszałaś/usłyszeliście najwyraźniej pośród tych „ziołowych” refleksji? Bo to co mówił Ojciec to jedno,a to co słyszy „upalony” to czasem całkiem – jak mi się zdaje – inna bajka 🙂

    Pozdrawiam z Otwocka, gdzie za oknem śnieg prószy tak ślicznie jak na tym blogu 🙂

  4. „wzbudził On we mnie miłość przedziwną do świętych, którzy mieszkają na Jego ziemi” – ta miłość daje wolność i pozwala trwać przy prawdzie czy raczej Prawdzie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s