Był sobie panel a będą sobie targi

Ostatnio ćwiczę z uporem rolę Pani Autorki. W środę odbyła się premiera tego monodramu (panel o Hildegardzie), w przyszłą sobotę będzie ciąg dalszy.

Kiedy z Anią Sieprawską ustalałyśmy termin spotkania w KIKu, nie zwróciłyśmy uwagi na to, że wybrałyśmy 17. dzień miesiąca, a tymczasem jest to dzień Hildegardowy – jej święto wypada 17 września. Uświadomiła to nam pani Alferda Walkowska, założycielka i prowadząca polskie centrum św. Hildegardy, która była drugą i najbardziej energiczną z uczestniczek panelu (za co jej zresztą chwała). Jako trzecią wydawnictwo zaprosiło Agnieszkę Godfrejów-Tarnogórską, teolożkę luterańską zajmującą się głównie kobietami Reformacji. To było fascynujące – odkryć, jak osoba uznana za świętą w Kościele katolikim jest postrzegana przez luteran, którzy nie uznają kultu świętych. Hildegarda ma tytuł świętej ekumenicznej i nie chodzi wyłącznie o to, że żyła przed Reformacją – jej nawoływanie do nawrócenia było szansą zachowania jedności dawaną Kościołowi na nieco ponad 300 lat przed podziałami. Na spotkanie przyszły prawdziwe tłumy, co jest jedynie potwierdzeniem, że Hildegarda jest postacią głośną, choc może nie do końca znaną. Spotkanie poprowadziła s. Ewa Kopiec, jadwiżanka wawelska a uczestnicy twierdzili, że było ciekawie.

Mam nadzieję, że to nie były jedynie kurtuazyjne wyrazy sympatii – sama nie jestem w stanie ocenić wartości spotkania. Za duży stres i czysty subiektywizm starającego się wyglądać i mówic inteligentnie autora.

A potwórka będzie w sobotę, czyli 27 października, na targach książki. Tym razem bez panelu – będę jedynie siedzieć i podpisywać, zagadywać i znów – starać się wyglądać inteligentnie i autorsko. Jeśli macie ochotę sprawdzić na ile mi to wyszło, ewentualnie zyskać mój podpis w książce, ewentualnie pogadać ze mną chwilkę – bardzo zapraszam. Będę na stoisku C 16, między 14.00 a 15.00.

Na targi same w sobie też zapraszam – osobiście uwielbiam takie imprezy. Dla wydawcy to wspaniałe doświadczenie spotkania z ludźmi, dla których pracujemy. Którzy potrafią docenić znaczenie słowa i znajdują przyjemność w lekturze, zatrzymaniu się i wejściu w inny świat: innej wyobraźni, innego sposobu myślenia, innego patrzenia (w końcu albumy to też książki i to z tej najwyższej edytorsko półki!). To, że co roku przez hale wystawiennicze przewijają się tłumy, świadczy o tym, że książka żyje. I oby żyła wiecznie!

I jeszcze w kontekście autorzenia – cały czas w głowie mi powraca Ziołowa opowieść o szklance wody, przepraszam – herbaty, na stoliku panelowym podczas spotkania z autorem. Monodram nobilitowania Jasia ze szklanką na pierwszym planie. I fraza, która świetnie ustawia proporcje na wypadek, gdyby autor próbował poczuć się guru: „Przy stole ostatnie pytania. Jakby od nich zależało życie. Może i zależy, ale jednodniowy prorok nie może udzielić na nie odpowiedzi, bo czas minął, program przewiduje teraz gorącą kolację w tak zwanym ścisłym gronie, które przedłuży jeszcze troszeczkę poczucie sukcesu i będzie komentować liczbe uczestników spotkania. Jeśli po spotkaniu nie pojawia się tak zwany moralny kac, to źle. Powinien się pojawić (…)” (Michał Zioło OCSO, Liście, listki, listy, W drodze 2004, s. 152).

Jakoś właśnie tak.

Advertisements

3 thoughts on “Był sobie panel a będą sobie targi

  1. Cieszę się, ze panel był udany 🙂 I jeszcze ten zbieg okoliczności z datami… Fajnie. Życzę Ci dobrego targowania. Nie pomyślałam tez do tej pory, ze tłumy na targach mają dla kogoś swój plus.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s