Mural

Pierwszy raz pojawił się wiele miesięcy temu. Przejeżdżając obok niego autobusem wielokrotnie obiecywałam sobie zrobić mu zdjęcia i napisać o nim, bo mnie zachwycił. Idealnie wybrane miejsce, mocny temat i świetna realizacja.

Potem w naprawczym widzie został zamalowany przez konserwatorów. Oczywiście zanim zebrałam  się do zrobienia mu zdjęcia.

Ale parę tygodni temu wrócił, więc ucieszyłam się i nie myśląc dużo obfotografowałam go starannie. I oto efekt:

To fragment industrialnego oblicza Krakowa – wjazd na estakadę nad torami kolejowymi na początku Alei 29 Listopada. Kiedy spojrzycie uważniej, tuż przy łuku ślimaka, którym zjeżdża się z Alei, widać mural.

Miejsce idealnie komponuje się z jego treścią, a w zasadzie stanowi jeden ze środków artystycznych, którymi posłużył się autor. A tak mural wygląda z bliska:

I jeszcze jedno ujęcie:

Pobite dziecko. Wie, że ma milczeć, co jest typowym syndromem dla maltretowanych dzieci, które nie mogą liczyć na najbliższych. Ukryte w załomie muru, pod ruchliwą ulicą, rozmywające się na szarym tle. Tak, siniak pod okiem boli, ale bardziej boli zawiedzione zaufanie i rodzące się doświadczenie zaszczucia. Mały wilczek już odebrał lekcję o swoim miejscu w stadzie. Nie, nie stawaj po jego stronie, nie dostrzegaj jego siniaka, broń Boże nikomu nie mów! Bo znów będzie bolało, bo nie ma dokąd uciec… Szarość jest bezpieczna, pod ruchliwą ulica nikt nie będzie słyszał jak bezsilnie krzyczy w ścianę.

Chyba, że ściana sama wykrzyczy jego ból. Czarnymi, mocnymi liniami szablonu i ostrością fuksji podbitego oka.

Ktokolwiek namalował ten mural, stworzył rzecz genialną w swojej intensywności i prostocie. Chylę czoła.

Reklamy

7 thoughts on “Mural

      • To jedna z pioseneczek, które się ładnie zaczynają, ale są O CZYMŚ. Nie tylko dotykają problemu społecznego, ale robią to tak, że człowiekowi zostaje w pamięci na 30 lat 🙂 W każdym razie pioseneczka ma wkład w to, że moje dzieci wyrosły bez bicia. Takie automatyczne skojarzenie.

      • Susan Vega czy pierwsza płyta Tracy Chapman – to samo: świetna muzyka i mocne teksty. Myśmy mieli bardów w stylu Kaczmarskiego, w USA mieli kobiety-bardów, tyle, że bardziej społęcznych niż polityczno-historycznych.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s