Niewola

„I przesiedlił [Nabuchodonozor] w niewolę całą Jerozolimę,
mianowicie
wszystkich książąt i wszystkich dzielnych wojowników,
dziesięć tysięcy pojmanych
oraz wszystkich kowali i ślusarzy.

Pozostała jedynie najuboższa ludność kraju” (2Krl 24).

W sensie duchowym Jerozolima jest obrazem duszy. Kiedy grzeszę, jestem jak Jojakim, który wychodzi ze swoim dworem, aby poddać się Asyryjczykom. I szatan porywa wszystko, co najcenniejsze, niszczy cały dorobek cnót – mój i moich przodków (Nabuchodonozor połamal złote sprzęty w Świątyni), bierze w niewolę wszystkie moje władze i „książęta zmysłów” (bardzo lubię tę frazę z „Kwestii smaku”).

Pozostaje jedynie najuboższa ludność kraju. I tu pozostaje otwarte pytanie co pozostaje z człowieka, kiedy traci wszystko?

Reklamy

13 thoughts on “Niewola

  1. bardzo pesymistycznie…niewolniczo i pustynnie… mi brakuje tu dobrej nowiny NT i Wybawiciela. I pytanie na pytanie: czy można stracić wszystko? Uważam, że nie. Subiektywnie i nadziejowo.

  2. Zostaje siedzący na ziemi biedak który nic nie ma. Niczego nie musi pilnować. Ma tylko to co dostanie. Deszcz z nieba. Mannę. Człowiek z rękoma i sercem otwartym na łaskę.
    Nie ma kowali i ślusarzy. Nikt nie zrobi zamków, nie podkuje koni. Donikąd nie uciekniesz, nigdzie się nie schowasz. Wystarczy spokojnie zaczekać aż przyjdzie.

  3. Mnie również wydaje się, że ci najbiedniejsi to wcale nie tacy najgorsi. Bieda jest czymś złym, ale ci ludzie czuwali tam, w tej Jerozolimie. Pilnowali jej. Czekali na powrót elit.

    Czasem powinniśmy stać się biednymi, żeby zobaczyć, jak jesteśmy bogaci.

  4. Moje pierwsze skojarzenie – zostaje ciało. Nie w rozumieniu św. Pawła. Ciało jako nasza natura, podstawa, to, co jest „z ziemi”, blisko ziemi. Pragnienie, głód, ciepło, zimno, przykrość i przyjemność. Nieobrobione emocje. Człowiek pierwotny. Wcale nie mniej noszący w sobie obraz Boga.
    Te podstawowe pragnienia, „namacalne”, mogą być całkiem niezłym drogowskazem.
    Pozdrawiam!

    • To całkiem Pawłowe widzenie ciała 🙂 Też szłam w tym kierunku i nie wiem, czy nie jest on właściwy. Póki co pozwalam sobie na luksus pozostawania ze znakiem zapytania. Przyszła też myśl, że zostaje pamięć – też mało, dotyczy przeszłości i przez to nie stanowi realnej, teraźniejszej siły. Ale nie jestem pewna tego tropu, zwłaszcza że pamięć można zakłamać, to częste szczególnie u tych, którzy przegrywają.

      • Może być pamięć jako „zachowanie w sercu” i rozważanie.
        I jeszcze pamięć ciała – dotyku, zapachu, dźwięków, ciepła, gestów (i tego, co one niosły). Trudno zakłamać. Tylko że taka pamięć zawiera rzeczy i dobre do budowania, i niszczące; niosące prawdę o Bogu i kłamstwo. Jest szansa, że przemówią te dobre wspomnienia. Jest ryzyko, że te złe będą silniejsze.
        Ja mam takie doświadczenie ostatnio, że wspomnienia, często świadomie przywołane, są źródłem siły w teraźniejszości. Ich rozważanie jest jak pielęgnowanie młodego drzewa. To są bardzo proste, „namacalne” wspomnienia – dotyku, gestów, ciepła, śmiechu.
        Bardzo inspirujące te Twoje tematy 🙂
        Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s