Faramir w laboratorium

Jedynym człowiekiem, który nie uległ magii pierścienia Saurona, był Faramir. Tak przynajmniej było w książce, bo scenarzysta ekranizacji uznał, że „pogłębi” oraz „zróżnicuje” postać młodszego syna Namiestnika Gondoru i w filmie Faramir powtarza wewnętrzną walkę Boromira.

Ta zmiana przyszla mi na myśl ostatnio, kiedy przeczytałam o utracie zaufania do wyników badań naukowych, które coraz częściej okazują się być kupione przez firmę sponsorującą badania w pakiecie ze zobowiązaniem do przeprowadzenia tychże. Problem jest tym, większy, że przestaje to dotyczyć wyłącznie kwestii tego czy (dajmy na to) czekolada bardziej pomaga, czy raczej bardziej szkodzi, a zaczyna tematów dotyczących ludzkiego życia: szkodliwości leków, skutków aborcji, efektów ubocznych IVF. I jak walkę o „prawo do własnego brzucha” w USA znacznie podgrzało sprywatyzowanie zabiegu aborcji (przestał być zabiegiem medycznym, co sprawiło, że mogą go wykonywac także ośrodki nie będące szpitalami), co dało możliwość zarabiania na nim szerszej grupie osób, tak sytuacja ta powtarza się przy okazji każdego odkrycia medycznego, na którym da się zarobić. Co więcej, rozwija się te praktyki, które są wątpliwe, ale mimo to dochodowe, brnąć w rejony medycyny i technologii, które zaczynaja powoli generować więcej problemów, niż dawać rozwiązań (tu przykładem może być terapia komórkami macierzystymi pochodzenia embrionalnego czy próby sklonowania człowieka).

Skąd w tym wszystkim Faramir? Przypomnijmy sobie scenę z „Dwóch Wież”, w której dowiaduje się on, jakie brzemię niesie Frodo. Co odpowiada na tę informację?

„Mnie jednak wcale nie kusi ta rzecz. Może po prostu dość mam wiedzy, żeby rozumieć, że są pewne niebezpieczeństwa, od których człowiek powinien uciekać”.

Książkowa postać to mędrzec. Walczy, bo musi, ale jego najgłębszą potrzebą i dążeniem jest poszukiwanie prawdy. Postać filmowa pragnie władzy, jaką daje posiadanie.

Jakby scenarzyście nie mogło się pomieścić w głowie, że można nie chcieć posiadać i że pragnienie prawdy, czyli mądrość, też potrafią być piękne i pociągające dla widza. Albo jakby rozejrzał się wokół i zobaczył, że prawdziwych mędrców już nie ma, a prawda jest kwestią ceny…

Advertisements

24 thoughts on “Faramir w laboratorium

  1. Nie tylko badania naukowe budzą wątpliwości. To samo można napisać o religii bądź wierze. Jest wiele artykułów, książek, które tylko podsycają
    ludziom nadzieję. To także jest przemysł ze swojego rodzaju marketingiem.

      • Książki mają imprimatur. Sprzedaje się modlitewniki, obrazki, gadżety dołączone do książek np. płatki róży itp. To rzadko działa, choć nie jest w moim interesie, żeby tak było. To wszystko dzieje się pod auspicjami Kościoła.

        Oczywiście są rzeczy ok. Nikt nikomu nie broni wydawać modlitewników, ponieważ ich przydatność w sensie merytorycznym bywa duża. Nie każdy potrafi sam ładnie się modlić. Sama znalazłam ładne modlitwy dla rodziny osób uzależnionych, bo takie osoby znam, więc im wydrukowałam ze strony polskich klarysek w Irlandii szalenie adekwatne modlitwy, choć trud wychodzenia z nałogu to mega walka, którą nie każdy uzależniony chce podejmować.
        Czasem już się nawet nie dziwię, bo to trudne, choć niektórzy chorzy bywają bezczelni. Ale nie o tym chciałam. Po prostu wiara także ma cech marketingu.

    • Odkąd Fenicjanie wynaleźli pieniądze nikt się im nie jest w stanie oprzeć. trudno sobie wyobrazić funkcjonowanie człowieka i wszelkich przejawów jego aktywności (także religii) bez pieniędzy).
      Pozwolę sobie na nieco prywaty i odeślę do mojego tekstu, pod którym umieściłem zdjęcia z przykościelnego sposobu pozyskiwania środków płatniczych:-)

      Postawa kucająca

    • Słuszna uwaga, Kasiu – myślę podobnie, gdy patrzę na te ogromy książek, wydawnictw i innych bajerów o tematyce religijnej. Zastanawiam się, ilu autorów, producentów, dzieli się w nich swoim autentycznym, głębokim doświadczeniem, wymodlonym, sprawdzonym… (Pisać więcej niż zapisano Jezusa – to jednak powód, by się dobrze nad tym zastanowić…)

      Metaforycznie mówiąc, mam wrażenie, że wiele przewodników po górach pisanych jest przez tych, którzy nigdy w tych górach nie byli, ale przeczytali dość książek, że wydaje im się, że mogą już o tych górach opowiadać. Tylko, rzecz jasna, gdy coś się komuś potem stanie pośród urwisk – nie ma odpowiedzialnych.

      Zresztą – słowa ważniejsze niż rzeczywistość. Ludzie opowiadają, że w życiu tak nie jest – autorzy na to, że w książkach stoi inaczej i na pewno, ci co narzekają, zbłądzili.

      Pozdrawiam Bywalców 🙂

  2. Niestety rzeczywistość, w jakiej przyszło nam żyć wszystko potrafi przełożyć na pieniądze w sensie, że wszystko łącznie z życiem (i śmiercią) ludzkim staje się dochodowym biznesem. Nie ma rzeczy i okoliczności, na której nie można zarobić.

      • Ten świat dalej jest. I to dokładnie tam, gdzie był.
        Na ludzkim zdrowiu i życiu zarabiano zawsze, nadając temu pozory nauki i badań również – na miarę czasów.
        Scenarzysta pewnie tej warstwy „Władcy pierścieni” nie doczytał – jak piszesz, nie mogło mu się w głowie pomieścić. Jak śnieg dzikiemu w buszu 🙂

    • Świat jako całość nigdy nie był inny od współczesnego nam. Różnił się tylko żywiołami i namiętnościami, jakie nim targały. Prawda, piękno, dobro to… cel nielicznych kiedyś i dzisiaj.
      Ale faktycznie jest coś w nas takiego, że idealizujemy to, co było i wydaje się nam, że my sami i reszt a ludzi. byliśmy lepsi:-)

  3. Ale jeśli nie skutkują modlitwy w ważnych sprawach to mamy prawo w pewnym momencie wątpić. Czy aby warto modlić się dalej. Niewiele jest osób wysłuchanych na forach np. św. Rity czy Judy Tadeusza. Raczej są rzesze proszących. Zdecydowanie mniej jest tych, którzy mówią, że się udało, choć oczywiście są. No nie w każdym wypadku sprawdza się formuła: „Taka jest wola Boga”, już nie mówiąc, że wola Boga powinna zmierzać ku dobru.

    Przecież jak pomyślimy o godzinie piętnastej czyli w godzinę miłosierdzia jakąś prośbę to przecież ona i tak nie zostanie spełniona mimo, że Chrystus mówił, że tak może być. I jest cała masa modlitw: nowenn, litanii, koronek, które nie przynoszą żadnego skutku. Często te modlitwy są częścią wiary tak na poważnie. A jednak okazują się tanim chwytem. Być może tak ma być. Ktoś mi powiedział, że jakby wszystko się spełniało to wszyscy by byli katolikami. Oczywiście są sprawy, które dobrze, że nie są wysłuchane, ale jest też całe gros rzeczy ważnych jak modlitwa o potomstwo, pracę, męża, żonę, dobrych ludzi, pomoc finansową.

    Bywa tak, że niektórzy ludzie mają dobre warunki rozwoju. Rozwijają się zawodowo, spełniają się jako rodzice i oni dziękują Bogu, przekonują o tym, że Bóg przy nich jest non stop i to ma być świadectwo dla tych, którzy nic nie mają z tych rzeczy, cierpią i jeszcze mają – w domyśle – przyklaskiwać jak fantastyczne rzeczy daje Bóg innym. I to wydaje mi się z psychologicznego punktu widzenia nieludzkie. Powoduje ból, frustrację, smutek, a także zazdrość i zawiść. I trudno kogoś za coś takiego ganić.

    Czasem myślę, że ten kult świętych, dość w sumie przyjazny i taki dla ludzi, jest bardzo merkantylny. Mamy obrazy słynące z łask, nawet jeśli w sumie nie słyną z nich, różne sanktuaria, relikwie, wody ze źródełek. I tak się kręci mniejszy czy większy biznes. Nie mam o to pretensji, nie byłoby tego to byłoby co innego drzewka szczęścia, talizmany, pozytywne myślenie. No wiara opiera się na objawieniu, na dogmatach, ale…

    • Kasiu, chcę coś napisać, bo się z Tobą solidaryzuję, ale wątpię, by w okienku komentarza starczyło miejsca na to, co trzeba by ująć w słowach. Spróbuję 🙂
      1. Jedyną modlitwą, jakiej nauczył Jezus (co do której nie mają wątpliwości nawet najwięksi krytycy wiarygodności Ewangelii) jest „Ojcze nasz”. Moim zdaniem – wystarczy ona za wszystkie modlitwy, o ile będzie wypowiadana z pełnym zaangażowaniem, rozumieniem.
      2. Co ciekawe, w tej modlitwie nie ma wprost prośby o miłość, męża, zdrowie, pracę. Przede wszystkim są prośby o sprawy B.: Święcenie Jego Imienia, Nadejście Królestwa, Jego Wolę – latami całymi można medytować, co się pod tym kryje; dalej zaś jest prośba o chleb powszedni, przebaczenie win na miarę naszej zdolności przebaczania, wreszcie o zbawienie.
      3. Ta modlitwa, podobnie jak całe nauczanie Jezusa, pokazuje, co jest istotą Dobrej Nowiny – nie jest nią zwyczajne powodzenie na tym świecie. Powodzenie na tym świecie jest przez Jezusa nawet wielokrotnie podważane – może najbardziej w błogosławieństwach.
      4. Czy źle jest marzyć o szczęściu w ziemskim życiu? Nie, bo to naturalne. Problem w tym, że dobrobyt na miarę naszych wyobrażeń na pewno nie jest możliwy dla wszystkich – dużo by o tym mówić, ale to oznacza, że wiele z naszych wyobrażeń szczęścia niestety jest podszytych błędem, w tym egoizmem.
      5. Ważna jest Miłość, ale nie na miarę księcia z bajki, domku z ogródkiem, sukcesów w pracy – nic w tym złego, o ile pozostanie to wszystko otwarte na Coś Więcej, na Więcej niż Coś, na Miłość, na nienasycone Pragnienie, które zwraca ku B.
      6. „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.” (Łk 14, 26n) Nienawiść w tym zwrocie jest semityzmem, można ją rozumieć po polsku jako niechęć widzenia – wykraczanie swoim spojrzeniem poza horyzont ojca, matki, żony i dzieci, siebie samego: B. jest ważniejszy, Miłość nie może się w tym, co wymienione, zamykać – a tak się często dzieje.
      7. Modlić się najlepiej też czynem – rób to, o co prosisz. Chcesz pracy – to jej szukaj. Chcesz męża – to go szukaj i próbuj kochać ludzi, których spotykasz i jacy są niezależnie od tego, kim są dla Ciebie, od jakiegokolwiek interesu. Chcesz zdrowia – to dbaj o siebie i się lecz. Nie ma żadnych gwarancji, że to dostaniesz – ale ważne jest dobre działanie…
      8. Jak widzisz – daleki jestem od tego, co krytykujesz: od religii magicznej, od religijnego marketingu.
      Pomyśl – pozdrawiam Cię.

      • To ja podpinam się do tekstu Bohjana, bo właśnie cos takiego miałam napisać 🙂
        Ale myślę, że Kasia ci nie zarzuciła duchowego marketingu, to chyba była ogólniejsza uwaga, prawda?

      • Ale ja sam go sobie zarzucam. Łatwo tak pisać, jak się jest księciem z bajki, mieszka w domku z ogródkiem i ma pracę 😀

  4. Akurat nie krytykowałam Bohjana. Ale zaznaczyłam fakt, że jest szereg praktyk religijnych, za którymi kryją się obietnice a te sankcjonuje Kościół.
    Często obietnice nie mające pokrycie w rzeczywistości.
    Jakby było łatwo znaleźć pracę bądź partnera to ludzie nie szukaliby pomocy u konkretnych świętych czy u Boga. W momencie kiedy pojawia się bezsilność, niemożność wtedy prosimy Kogoś o otwarcie szansy, ale szansy mądrej. Nie każda szansa po modlitwie jest od razu znakiem od Boga. Mogą być zbiegi okoliczności. Ja już kiedyś pisałam, że nie mam na myśli powodzenia w sensie zamożności i kariery, ale rzeczy podstawowych.

  5. Jeśli jedyną modlitwą zalecaną przez Jezusa jest „Ojcze nasz” to nie powinno się odprawiać mszy w różnych intencjach i brać za to pieniędzy, nie powinno się szerzyć kultu konkretnych świętych, nie powinno się zarabiać na sanktuariach i gadżetach. Post Bohjana uważam za powierzchowny, a słowa o dobrobycie nijak się mają do tego o czym piszę. Tak samo słowa o „księciu z bajki” w kontekście miłości. A propos leczenia. Powiedz „Lecz się” do biednego emeryta albo osób, które z różnych formalnych względów boją się o swoje zdrowie. Jest nawet taki ładny cytat z Pisma Świętego oddający to co myślę, ale nie mam go teraz pod rękę. Chrześcijaństwo przez duże „C” to nie jest np. pseudo – mistyka Ojca Badeniego, teatralne performersy niektórych dominikanów czy wydawanie na chybcika kiepskiej literatury. To są czasem rzeczy proste, ale jednocześnie wielkie. Pozdrawiam.

    • Hm, powierzchowność to według mnie ostatni zarzut jaki można postawic postom Bohjana. Mogę się z nim spierac i nie zgadzac w kilku kwestiach, ale na pewno nie odbieram jego spostrzeżeń jako powierzchownych. Ale może inaczej definiujemy to słowo.

    • Kasiu, skąd wiesz że pseudo-mistyka? Kiepska literatura itd. Nie szczędzisz batów. A dla mnie chrześcijaństwo w swojej najpiękniejszej formie jest dobrocią.
      Także dla tych nielubianych. Łagodnością.

  6. „Ale ja sam go sobie zarzucam. Łatwo tak pisać, jak się jest księciem z bajki, mieszka w domku z ogródkiem i ma pracę :D” – Nie wiem czy to jest napisane na poważnie czy to jest sarkazm. Tak, łatwo jest rzucać nawet uduchowionymi sloganami trudniej u każdego o prawdziwą wyobraźnię miłosierdzia. Sensowną, logiczną i z wyczuciem.

    • Podtrzymuję swoje słowa, pod którymi poprosiłem o ich przemyślenie, bo to wszystko nie jest takie łatwe – od razu zaznaczałem, że nie da się tego spisać w komentarzu na blogu.

      Jeżeli jednak zabrakło mi wyczucia i czymś Cię Kasiu dotknąłem, to szczerze przepraszam i jest mi przykro, tym bardziej, że napisałem com napisał tylko dlatego, że właśnie na poziomie czucia bardzo się z Tobą solidaryzuję i chciałbym, żebyś była szczęśliwa; co więcej – życia łatwego nigdy nie miałem, więc nie piszę tego tak sobie jedynie zza biurka: coś tam rozumiem, zarówno z doświadczenia troski o byt jak i troski o miłość.

      Pozdrawiam – także Elę, z którą spieranie się jest częścią mojej drogi życiowej i źródłem wzrostu 🙂

  7. Za ostrość w osądzie o. Badeniego przepraszam. Nie jestem bezkrytyczną zwolenniczką jego książek, zresztą miłych w lekturze, mam nieraz wątpliwości czy wydawnictwa nie za często dawały do druku jego wypowiedzi, bo niektóre treści powielały się, natomiast dziś przeczytałam stary wywiad z o. Badenim, który w jakiejś części wydał mi się sensowny. W tej części dotyczącej konkretów. Nie nie jest takie łatwe. I za pomocą wiary nie da się błyskawicznie rozwiązać problemów. Może się dać, ale nie szybko, efektownie i od ręki, a takie mamy czasem oczekiwania i to rodzi zniechęcenie, frustrację i złość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s