Popodróżnie

Przywiozłam od mamy białe konwalie i samotnego pomidora. Konwalie pachną na stole a pomidor odpoczywa pod podróży (wczoraj mu ze zmęczenia liście opadły). Jak odetchnie, czeka go przeprowadzka do większej doniczki. Będą pomnidorki koktailowe na balkonie, pam, param pam. W sam raz na przystawki.

Podróż pociągiem w obie strony potwierdziła jedno: nie mam lęku przed jeżdżeniem koleją. Uff. W podróży skończyłam Halika i przeczytałam całego Pałysa OP („Ludzie 8. dnia”). Druga z nich ma tylko jedną wadę: jest za krótka. Obie inspirujące i budzące pytania.

W głowie też cały czas mi siedzi dyskusja spod poprzedniego posta, szczególnie kwestia rozwodów i powtórnych związków. Jakoś wpisała mi się ona w szerszy kontekst wybierania bożków zamiast Boga. Wybierania bardzo ukrytego, nieświadomego. Chodzi raczej o pewien mechanizm, który pojawia się też w innych kontekstach. Na przykład lęku, pragnienia poklasku, chęci zwiększenia dochodu. Jest on bardzo trudny do przełamania, bo trudno go sobie uświadomić – w chwili zyskania świadomości bożek odsłania swoją prawdziwą twarz: demona, i zaczyna się walka. Moim demonem nie jest pragnienie za wszelką cenę, nawet utraty stanu łaski, związku z innym człowiekiem. Ale też mnie jeden taki prześladuje, nie będę się tu publicznie spowiadać jaki.

Dlatego wiem, że pokusa utknięcia we mgle i przehandlowania Boga za święty spokój jest wielka, czasem obezwładniająca i prowadząca do przekonania, że na pewno Bóg nie oczekuje ode mnie heroizmu. Tylko czy w danej sytuacji to już jest heroizm? I czy sytuacja, w jakiej tkwię, nie ma innych opcji rozwiązania (i jest pytanie, na którym się wysypuje większość ludzi w takiej sytuacji – lęk przed zmianą, spojrzeniem inaczej, zreagowaniem inaczej, lęk przed uznaniem, że wyćwiczone, odruchowe reakcje nie musza być dobrymi reakcjami)? I czy jestem tak niewinna, jakbym chciała, jeśli chodzi o utknięcie w takiej sytuacji? Pytań jest wiele, chociaż wybór zero-jedynkowy.

Czasem wygrywa demon, czasem ja, ale powtórzę jedno, za św. Augustynem: dopóki walczę, jestem zwycięzcą. A właściwie: dopóki pozwalam walczyć Bogu, bo nie własną siłą człowiek zwycięża. Ale to już opowiadanie na inny tekst.

Advertisements

15 thoughts on “Popodróżnie

  1. To, co mnie najbardziej dotyczy,
    najmocniej dotyka
    Cieżar odpowiedzialności bywa zbyt ogromny
    Ucieczka z siebie kusi
    może by tak pożyć życiem innych
    może tak pooddychać swobodnie
    pochodzić bez celu,
    bez uwierających w bucie pytań,
    bez walki, smutku, wysiłku, ran
    położyć się na fali czasu i płynąć z prądem
    nie opowiadać się za niczym
    obserwować
    to takie proste, lekkie i eleganckie zajęcie
    ukradkiem może podjem jakiś słodki owoc
    cóż że zakazany…
    Ci jaśni, ta sól w ranie
    oślepiają
    pieką
    nie umiem skoczyć z nimi
    kręcę się na brzegu

    aż ktoś mnie wepchnie

      • bo Agnieszka ma talent i basta,
        kiedyś musi to wszystko z szuflad, blogów, gazetek parafialnych i kartek opublikować!!!

      • zgadzam się! masz, Agnieszko, talent i to piękny
        jeśli pozwolisz, to się porozglądam za wydawnictwem dla ciebie – eSPe wycofało się z poezji, ale są takie wydawnictwa, które sie w niej specjalizują, tzn. w jej wydawaniu 🙂

  2. Mnie się przypomina moje bagienko. Nie wyszło mi z narzeczoną, poszedłem do seminarium. Wyrzucili mnie z seminarium, spotkałem drugą narzeczoną. Nie wyszło z drugą. No to się poddałem, stwierdziłem, że łatwiej i przyjemniej jest zamiast szukać Boga udawać, że ma się Go wystarczająco, a w sobotę wieczorem podrywać dziewczyny na dyskotekach. Pamiętam jak strasznie nie chciałem wyjść. Jak bardzo powtarzałem sobie, że moja obecna żona, przepełniona Bogiem i – jak mówi Agnieszka – oślepiająca, piekąca, bardzo jest brzydka. Wreszcie się przełamałem. Nie jest kwiatkowo-słodko. Ale o niebo lepiej.

    A moja żona jest naprawdę piękna :).

  3. moje życie to wspinaczka,
    nie pamiętam ile zaliczyłem tysięczników,
    a potem przepaść,
    i w dół…
    poobijany i od nowa podnoszący głowę,
    wiecznie wspinający się,
    zdobywca i przegrywający,
    chciałbym tylko zwyciężać,
    ale jak przegrywam i tracę
    zyskuje,
    kolejną
    górę.

  4. Parę żarcików słownych mi przyszło do głowy w związku z tym:
    Młoda kobieta, której książkę przyjęto do druku: panna na wydaniu
    Wydaje mi się, że mnie się nie wydaje, ale dobrze, że Ty się wydasz. 🙂
    I z tego się cieszę, piękna okładka. Wiater mocno duje 🙂

    Elu, Hansie, mile połechtaliście moją kobiecą „vibe”. Elu, nie wiem, kto by wydał tak przeróżne rzeczy, od żartów powyższego typu przez limeryki, quazi filozoficzne rozważania, sentencje nie zawsze mądre, peany na cześć natury, wiersze o B., wierszyki religijne na zamówienie, piosenki po polsku i angielsku, po erotyki, oj mocne… od Sasa do lasa toto i trochę szalone, jak ja sama. Just miscellaneous.

    • Musiałabym zapuścić oko a właściwie oboje oczu w te miscellanea 🙂 Wiem, że w Warszawie jest wyd, które specjalizuje się w poezji i nawet na tym zarabia. Mogę tez popytać wśród znajomych wydawnictw. Podobny zbiorek drobizgów wydała kiedyś Szymborska w Znaku, czyli forma nie jest problemem – potrzebna byłaby po prostu dobra promocja. To tez do przemyślenia 🙂

  5. Elu, śpieszyłam się rano i narobiłam Ci bałaganu we wpisach, bo odpowiedziałam na dwa różne w jednym miejscu, no i potem zamartwiałam sie, że Ci nabruździłam, ale Ty sobie ślicznie poradziłaś, posprzątałaś, ułożyłaś logicznie. Dzięki. Pozamiatam wszystkie wpisy, karteluszki, gazetki, zbiorę na stosik i może też zapłoną, może dadzą komuś światło i ciepło?

    • Palenie stosów wyszło z mody jakieś 200 lat temu a na grill lepszy jest węgiel drzewny – prosze nic nie palić! No. 🙂

      Poza tym wbrew woli autora nic opublikowac się nie da, więc te wynurzenia to tylko opcjonalnie, na wypadek gdybys kiedyś chciała.

  6. Ten ogień to taka metafora 🙂 Jednym słowem jeśli będziesz chciała, prześlę Ci to, co się z wynurzeń nadaje do pokazania, bo część jest mocno osobista. Ale nic nie palę. To, od czego teraz płoną policzki może komuś kiedyś się przyda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s