Prostota widzenia

Benedykt XVI podczas tegorocznej Pasterki:

„Ten, kto chce wejść do domu Bożego w miejscu narodzin Jezusa, musi się pochylić. Wydaje mi się, że przejawia się w tym głębsza prawda, od której oczekujemy, by nas poruszyła w tę Świętą Noc: jeśli chcemy znaleźć Boga, który ukazał się jako dziecko, musimy zejść z konia naszego „oświeconego” rozumu. Musimy porzucić nasze fałszywe pewności, naszą intelektualną pychę, która uniemożliwia nam dostrzeżenie bliskości Boga. Musimy podążać drogą wewnętrzną świętego Franciszka – drogą ku tej ogromnej prostocie zewnętrznej i wewnętrznej, która czyni serce zdolnym do widzenia„.

Jan Apostoł w dzisiejszym czytaniu:

„Kto miłuje swego brata,
ten trwa w światłości
i nie może się potknąć.
Kto zaś swojego brata nienawidzi,
żyje w ciemności
i działa w ciemności,
i nie wie, dokąd dąży,
ponieważ ciemności dotknęły ślepotą jego oczy„. (1J2,11)

Nienawiść komplikuje, plącze drogi, generuje mgłę a wraz z mgłą nadchodzi ciemność. Miłość jest prosta. Odkrywa przed nami naszą zdolność widzenia. Bo ten, który nienawidzi, nie stracił wzroku. On może widzieć, ale nie da się widzieć w ciemności.

Ale w ciemności zawsze można pochylić głowę, upaść na kolana, opaść na ręce i dotykiem, na słuch odnaleźć drogę. W ciemności można wołać jak Bartymeusz: „Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!” Bo świadomość przebywania w ciemności wiele upraszcza, odbiera to, co zbędne, przekombinowane, sztuczne i pozerskie. Zostaje tylko to, co najgłębsze, nieusuwalne:”Panie, abym przejrzał!”

Advertisements

4 thoughts on “Prostota widzenia

  1. Dwa lata temu zetknęłam się z taki cytatem. Bardzo go lubiłam przez długi czas. Jest taki współczesny.

    „Któregoś dnia mówią ci, że Jezus jest w Jerychu i będzie tędy przechodził. Oczywiście, nie widzisz Go, ale słyszysz gwar niezliczonych tłumów. Wtedy zaczynasz wołać: „Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną! Uważaj, to ma być naprawdę krzyk, nie żadne udawanie. Powtarzasz swe wołania, krzyczysz z całej siły […] Krzycz, nie ustawaj {…} Oczywiście, zawsze znajdą się tacy, którzy brutalnie każą ci zamknąć gębę (może to będą twoje troski, twój brak wiary, twoje grzechy i nałogi – czy ja wiem, co?). Nie przejmuj się. Rób, jak syn Tymeusza, nie poddawaj się, wołaj – nie półgębkiem, ale z głębi serca, pukaj do drzwi, choćby cię traktowano jak intruza[…] A potem Chrystus zatrzyma się przy tobie. Stoi już tak zresztą sporą chwilę, ale uszło to twojej uwagi – pamiętaj: jesteś ślepy! – albo po prostu nikt ci o tym nie powiedział. I nagle słyszysz” „Zawołajcie go!” Cdn.:) Jean Lafrance: Modląc się, mówcie: Ojcze, PAX Warszawa 1989, s.104-105

    O, i takim cytatem piszę być może ostatni post w starym roku. Pozdrawiam Wszystkich.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s