Okrawki do poskładania

Karol Wojtyła ściśle wiąże wstyd z naturą osoby, z jej niezdolnością do bycia przekazaną (alteri incomunnicabilis). Osoba może siebie dać, ale nikt z zewnątrz nie może jej autorytarnie wziąć. Wstyd, młodszy brat lęku. Najpierw jest lęk, że coś zostanie ujawnione. Kiedy tak  się dzieje, rodzi się wstyd. Ale zdarzają się też ciąże przenoszone: wstyd ukryty przez dziesiątki lat w sercu, podstępny zegarmistrz ukryty za nagłymi i zadziwiającymi samego dzialającego czynami i reakcjami. Pokraczny Quasimodo, choć nie zawsze o tak gołębim sercu jak bohater Hugo.

Wstyd zawsze dotyczy relacji, jest zwierzęciem społecznym.

Wstyd fermentuje. Lewis pisze że lepiej pić go duszkiem.

Trzeba będzie to poskładac w całość. I przemyśleć.

Reklamy

14 thoughts on “Okrawki do poskładania

  1. Nie zawsze wstyd poprzedza lęk, że coś zostanie ujawnione. Czasem wstydzimy się swojego wyglądu. Kobiety nieraz tak mają. Wtedy lęk dotyczy potencjalnych komentarzy tych prawdziwych i urojonych. Wstydzimy się wielu rzeczy. Swoich braków, niedociągnięć. Wstyd dotyczy relacji, bo w sumie wstydzimy się czegoś przed kimś. Że ktoś zobaczy albo oceni. Czasem wstydzimy się swoich zachowań. Pozdrawiam.

  2. To dodam kilka puzzli, choć nie tego formatu i może z innej gry:
    – wstyd (?) wzajemny Adama i Ewy po imprezce pod drzewem
    – wstyd za popełnione zło…
    … ale i zwykłą gafę, niekompetencję, jakieś „braki”, itd.
    – wstyd a poczucie winy i wina sama
    – wstyd za kogoś z kim się identyfikuje (za bliskich, podwładnych, itp.)
    – wstyd za kogoś obcego, zwany czasem zażenowaniem
    – wstyd etymologicznie od studzić (czyli bycie w-ostudzeniu, w-zimnie, w-marznięciu, blisko: mierzić, mrozić wzrokiem…) – zastępujący w języku dawniej używaną sromotę
    – bezwstyd a niewinność, bezwstyd a czystość, bezwstyd a naturalność/zwyczajność

    Z prasłowiańskim heloł (odpowiednio intonowanym) i trzymaj się ciepło 😉

  3. To bohjan o tym wspomniał, dzięki , bo dało do myslenia: wstyd i bezwstyd.
    Bezwstydny to, jak sadzę, ten między innymi, co to rezygnuje z przestrzeni, świadczących o tym, ze jest tajemnicą, nawet dla siebie, a nie lalką szmacianą, z której mogą i często wylatują szmatki wypełniające, czyli tzw. nadzienie.
    A wstyd to także pewnego rodzaju mechanizm, który broni moje „ja”, to stawianie granic wokół siebie samej, przeróżnych granic.
    Jedynie małżonek mój może do mnie „podejść „ bliżej, co nie znaczy, ze ma dostęp stuprocentowy, zawsze i wszędzie.
    Chyba tylko Boga mogę się w niczym nie wstydzić, nie muszę martwić się, że mnie nieprawidłowo oceni i że staję przed nim nieumalowana.
    Słowo klucz, jak mi się zdaje, to „nagi”. I dosłownie i w przenośni. Nagi, czyli bez upiększaczy, taki jaki jestem.
    Ale z drugiej strony wstydzę się czasem, ze nie jestem taki jaki powinienem być, jaki powinienem już być …
    No właśnie…

  4. Ad Bohjan, B-m.
    Kiedyś wybitny scenarzysta w lepszych dla siebie czasach udzielił pięknego wywiadu o wstydzie i nagości, wychodząc od opozycji wstyd-bezwstyd. Mówił o wstydzie jako znaku człowieczeństwa. Ilustracją do tego uczynił archiwalne zdjęcia z obozów zagłady, na których kobiety idące na śmierć, wiedzące co je czeka, nagie, bezbronne, zasłaniały miejsca intymne. Wstyd jako ostatnia manifestacja ludzkiej godności.
    I tak to chyba jest, ze ze wstydem łączy się pojęcie osłony dla tajemnicy w najintymniejszych jej wymiarach (B-m) (albo Grochowiak…:) ,,Dla zakochanych to samo staranie”) (albo ,,Moc Najwyższego osłoni Cię”), gdzie już nie ma pohańbienia. Wstyd, który (ale to już tylko w ludzkim wymiarze) pomieści i dreszcz, i słodycz. Z raju zostaliśmy wygnani ze wstydem, ale chyba stał się on dla nas znamieniem Kainowym -znakiem przewinienia (instrumentem sumienia), a jednocześnie ochroną. Więc nie trafiliśmy na pustynię…To trochę jak z pracą (jak o tym pisał ks. Tischner) z jednej strony jest ona karą, z drugiej strony jak terapeutyczną, wyzwalającą (wiedzą o tym wszyscy długotrwale bezrobotni)

    • Nie jestem w stanie przemyśleć na raz tego, co napisałaś, ale na gorąco – zainspirowany tym „znakiem człowieczeństwa” – coś mi się przypomniało.
      Otóż mniemam sobie, że w micie o upadku, zjedzenie owocu poznania dobra i zła uświadomiło ludziom ich nagość, to znaczy nędzę, nie-boskość; także nędzę raju, który właśnie przestał w ich oczach być rajem, aż się skryli. Ujrzeli siebie innymi oczami niż własne, z czego zrodził się wstyd (czy można się wstydzić przed sobą? zwłaszcza ciała?) – jeszcze przed chwilą tak pięknie się rozpoznawali „kość z moich kości…”.
      „Niechybnie pomarli” – jak ostrzegał ich B.
      Umrzeć – to patrzeć na siebie oczami nie swymi? Wstyd jest rewersem ego/wyobrażenia/wizerunku/persony?
      Może wstyd jest znakiem jakiejś dwuznaczności człowieczeństwa, rozdwojenia? Wstyd płciowości – dwuznaczność życia, dwuznaczność płciowego rozdzielenia, tabu?
      Głębokie wody się ujawniają…

      Nie wiem. Jakoś mi się ta manifestacja godności w tak przerażających warunkach nie widzi – to raczej straszny obraz; kiedyś w równym stopniu przeraził mnie filmowy obraz dziewczyny, która umierając wskutek wypadku samochodowego płakała ze strachu, że teraz „matka ją zabije”…
      Tyle z tego pojmuję, że wstyd woła o zbawienie – może dlatego wyprowadzono nas z tego Ogrodu, bo gdybyśmy zjedli owoce życia, to już byłoby po nas na zawsze.

      Ech, Wera (że też akurat Ty, Vera-icona) – za Mocne to…

      • Ja też nie mam teraz czasu przemyśleć tego, co napisałeś, dogłębnie, a ponadto w związku z czekającymi mnie dziś zobowiązaniami nawet chciałabym mieć ,,wolną głowę”. Więc namysł nad tym muszę zostawić na później. Napiszę tylko tyle na razie. Myślę, ze sama idea mnie nie zwiodła, choć wyczucie (język) mnie zawiodło. Zdaję sobie sprawę, ze posty to nie rozmowa. I nierzadko, wpisując tu coś (znowu nie tak często przecież), zastanawiam się, czy kwestii bardzo delikatnych nie strywializuję, a już zwłaszcza kiedy odwołuję się do cudzego doświadczenia.I pewnie błędem było
        przywoływać ten przykład, próbować zmieścić go w okienko postu. Takich zdjęć nie ogląda się z ciekawości ani aby snuć jakieś akademickie dyskusje. Są to pełne grozy obrazy. Dla mnie kontekstem pierwszym dla obozów zagłady jest reifikacja człowieka. I w kontekście takiego reifikującego spojrzenia (kto robił te zdjęcia?) taki gest można odczytywać jako ostatnią manifestację ludzkiej godności, kiedy zostało odebrane już wszystko.
        Zostawiam to tak, drżąc oczywiście, jak to wybrzmi.
        Najlepiej też odwołam zainteresowanych do obszernej rozmowy z Piesiewiczem Kontrapunkt, TP, nr1/2, 6.07.1997
        Tutaj długa, długa pauza.
        Wydaje mi się, że wstyd ma swoje błogosławieństwa ( tutaj podzielam intuicje B-m czy Ag) i wydaje mi się, ze wbrew temu, co piszesz, Bohjan, Ty też tak uważasz. Nie chciałbyś mnie przecież zawstydzać (Ech, Wera, że też akurat Ty), (żebym się opamiętała), gdybyś myślał, ze ,,nie mam wstydu”. Bo przecież pisałeś w dobrej wierze.

    • To ja tylko tyle, że w żadnym razie – ani pół momentu, ani ćwierć chwili, ani ni – nie chciałem Cię zawstydzać i że prawdopodobnie gdzieś te nasze posty się mijały po drodze, nie spotykając – rzecz na Rozmowę, kiedyś, a przede wszystkim na myślenie i zważenie. W każdym razie to ważne, co napisałaś – i ważne, że Ty. Pozdrawiam.

  5. Nie rozumiem idei naturyzmu i nie ufam publicznemu wystawianiu na pokaz nagiego ciała. Kiedyś byłam na spektaklu w Teatrze znanego reżysera gdzie aktor musiała paradować po scenie bez majtek. Czułam się niezręczne. Na filmie jest jakaś bariera, czas i przestrzeń jest nierzeczywista a tu byliśmy w realu, publiczność i widownia. Czułam, że jestem przymuszana to uczestnictwa w dewiacji reżysera, wciągnięta w jego obsesyjną potrzebę oglądania ekshibicjonizmu i dokonywania wiwisekcji wobec biednego aktora. Czystość to zmysł poczucia wstydu a zmysły mogą być nieostre.

  6. Tak sobie jeszcze pomyślałam: wstydzę się, tzn. „coś mi się nie podoba, nie zgadza „ – to co jest, z tym, co powinno, z tym co chciałabym. A więc wyrażam w ten sposób jakąś swoją niezgodę.
    Gdy wstydzę się za kogoś, to na zasadzie: „jak on mógł” – tu też porównuję to, co jest, z tym co i jak, według mnie, należałoby, odwołując się często do poczucia godności.
    Czy więc wstydzą się ci głównie, którzy uznają jakieś powinności? Kierują się jakimś (?) kryterium zła i dobra?
    Czy tez wstyd jest czymś naturalnym? Jakąś potrzebą reagowania, wyrażania, niekoniecznie uświadomioną?
    Św. Tomasz ponoć odróżnia wstyd naturalny od wstydu tzw. cnoty.
    Wstydzimy się za jakieś np. niedobory, defekty fizyczne, ale tez wstydzimy się za cos zawinionego.
    Wstydzimy się także czasami dobra, bo nie chcemy by je uzewnętrzać, upubliczniać.
    Czy wstydu można się nauczyć? Raczej nie.

  7. Wstyd jako pewnego rodzaju granica mojej intymności ( nie każdemu chcę pokazać się nago, dać swój pamiętnik, zwierzyć się), ten punkt, za który wpuszczam nielicznych, nawet n ie dlatego, ze to co jest dalej jest złe/obrzydliwe/naganne, ale raczej dlatego, że jest moje. Z drugiej strony: granica wnikania w druga osobę, zabezpieczające przed jej użyciem i wybrudzeniem. Odsłaniając się w jakikolwiek sposób, człowiek staje się bezbronny przed drugim człowiekiem – wstyd (dobrze pojmowany!) hamuje nas przed pewnym sprzedawaniem siebie.
    Z jeszcze innego punktu: wstyd (czy raczej zawstydzenie) może być objawem miłości, rozumianej jako troska o godność, świętość osoby. Widząc kogoś kogo kocham w sytuacji pewnego „obnażenia”(zwłaszcza fizycznego) – odwracam wzrok jesli tylko mogę. Mówie w ten sposób: kocham cię, nie chcę cię brudzić moim, nie zawsze czystym spojrzeniem, ani wprawiać w zakłopotanie”. Sama czuję się zawstydzona tym co widzę, bo przypadkiem weszłam w cudzą intymność i czuję się jak słoń w składzie porcelany.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s