Mediana

Pobrzmiewa dominikańsko, może dlatego tak mi się podoba. Chodzi mi o hasło 46. Światowego Dnia Środków Masowego Przekazu. Nie lubię tego typu akcji, bo kojarzą mi się z lokomotywą a dokładnie puszczaniem pary w gwizdek. Miewa to sens, ale pod warunkiem, że oznacza bliskość odjazdu lub zbliżania się do stacji. Na ogół jednak mam wrażenie, że kończy sie na robieniu z lokomotywy wielotonowego gwizdka.

Ale do tematu – wróć: „Milczenie i Słowo: droga ewangelizacji”. W komunikacie Radia Watykańskiego zostało to świetnie skomentowane: „w myśli Benedykta XVI milczenie nie jest po prostu formą przeciwstawienia się społeczeństwu odznaczającemu się ciągłym i niepowstrzymanym napływem wiadomości, ale raczej niezbędnym elementem integracji. Milczenie bowiem właśnie dlatego, że sprzyja rozeznaniu i pogłębieniu wewnętrznemu, może być postrzegane jako pierwszy stopień przyjęcia słowa. A zatem nie jest to żaden dualizm, ale wzajemne dopełnianie się dwóch funkcji, które – zachowując słuszną równowagę między sobą – wzbogacają wartość komunikowania się i czynią je niepodważalnym elementem w służbie nowej ewangelizacji”.

Najpierw cisza kontemplacji i studium, potem głoszenie. Znów będzie cytata z abp. F.J. Sheena: „Każdą audycję przygotowywałem około 30 min., czyli zbierałem materiał na ponad godzinę mówienia. Kiedy oddychamy, na zewnątrz jest zawsze więcej powietrza niż mogą pomieścić nasze płuca, podobnie wiedza posiadana musi być znacznie szersza niż treści, którymi mamy się dzielić” („Treasure in Clay. The Autobiography of Fulton J. Sheen”). Arcybiskup zawsze uzupełniał swoje przygotowanie, szczególnie to do kazań, o modlitwę przed Najświętszym Sakramentem. Przed mówieniem jest zawsze milczenie.

Świat, w którym żyjemy w naszym kręgu kulturowym, to przestrzeń niebezpiecznie podobna do opisu piekła z „Listów starego diabła do młodego” C. S. Lewisa, gdyż wypełniona hałasem, nałokiem przypadkowych bodźców. I teraz nie chodzi o walkę z nimi, w ogóle nie chodzi o walkę. Chodzi o umiejętność u-słyszenia, czyli wyłowienia z zalewającej nas fali tej częstotliwości, na ktorej nadaje Duch Święty. Trzeba dobrze wyregulować odbiornik, czyli starannie określić cechy, jakie ma spełniać przekaz. Czasem też, przejeżdżając z etapu na etap, będzie trzeba przestroić.

To jest chyba ta najtrudniejsza sztuka w byciu chrześcijaninem: szukanie res media, złotego punktu równowagi. Milczenie i mowa, dobrze zmieszane, ale nie wstrząśnięte. Może dlatego takie wstrząsające 🙂

Reklamy

17 thoughts on “Mediana

    • Myślę, że tu chodzi o tę większość, która jednak żyje. Ja tez nie mam tv a radia słucham rzadko, jednak nawet sam kontakt z internetem potrafi wygenerować poczucie zaszczucia 😀

  1. A tak się spytałam. Bez powodu. Rzadko oglądam TV. Czasem tylko wieczorem leci obraz. Zawsze przeoczę serial „Przepis na życie”. Kiedyś lubiłam „Usta, usta”. Pozerkuję od czasu do czasu na jakieś programy. Bez komputera bym umarła. Ale chyba wszyscy tak mają. Teraz nikt nie wpada w panikę jak zepsuje się telewizor, ale jak padnie komp to każdy jest przerażony. Zresztą to narzędzie pracy. Poza tym telewizja bazuje na powtórkach. Kiedyś lubiłam serial „Seks w Wielkim mieście” i „Rodzinę Soprano”. A teraz to jakoś nic mnie nie wciąga. Poza tym mam zwykły, mały odbiornik w kolorze banana. Może jak ludzie mają wypasione TV to przed nim siedzę. Bo są piękne widoki, rozległa panorama.

  2. A ja się wczoraj zastanowiłam nad tą wymianą zdań, zrobiłam sobie rachunek sumienia i stwierdzam, że ja telewizji potrzebuję. Choć oglądam rzadko, ale uwielbiam tę masochistyczną przyjemność-kiedy to studiuję program telewizyjny, by zobaczyć, czego nie będę miała czasu obejrzeć (TVP Kultura zawsze mi serce czymś rozkrwawi:). A jestem z siebie dumna, gdy wyszarpię strzęp czasu na jakiś dobry dokument czy dyskusję.
    Ponadto jest jednak pewna wyższość telewizji nad Internetem, o której to rozpisują się madrzejsi i wnikliwsi, co przypomniało mi się po 10 kwietnia 2011.
    Pamiętam, że o katastrofie prezydenckiego samolotu dowiedziałam się właśnie z Internetu -najświeższa wiadomość na wirtualnej Polsce, tak należałoby to ująć. Pobiegłam do telewizora – i tam było już ,,jak należy”- programy informacyjne przerwane, świat się zatrzymał, ktoś -razem ze mną oniemiał-dziennikarz cedził słowa (tak jakby w słuchawce słyszał więcej, tylko wahał się jeszcze,czy to wypowiedzieć). Jest coś ludzkiego w telewizji, która nam towarzyszy. Na co dzień choćby w ramówce: jakieś tam pytanie na śniadanie (jeśli ktoś włącza telewizor rano, ja akurat nie), jakieś podsumowanie w Wiadomosciach u schyłku dnia. A w Internet człowiek się czasem rzuca jak w studnię i sam nie wie, co po drodze mija (tak przynajmniej mi się zdaje).

    • Dzięki Wera za ten głos 🙂

      Moim zdaniem ludzie nie oglądają telewizji, krytykują ją – a w konsekwencji nie chcą jej tworzyć, bo jej nie rozumieją. Niby zresztą skąd/gdzie mieliby podjąć nad nią refleksję.

      To jedna z najwspanialszych technologii oraz instytucji jakie stworzyła cywilizacja, ale kompletnie zaniedbana przez tzw. elity. Właśnie chodzi o to, co tak trafnie ujęłaś: o to „ludzkie”, o emocje, o communitas, o możliwości finansowo-organizacyjne do rzetelnej informacji, dobrej jakościowo produkcji. Już teraz widać, że dzisiejsi malkontenci będą jeszcze do telewizji tęsknić, skazani na newsy z Twittera, rozrywkę z filmików na YT, stymulację społecznych potrzeb z FB oraz głębię interaktywności i wolności słowa rodem z rozmaitych forów. Itd. Itd.

      Nie rozumiem też – choć nie protestuję wobec wolnych decyzji – tej mody na nieposiadanie tv. Trudno ocenić, czy zawsze jest to wybór naprawdę czegoś lepszego – czy aby na pewno czyta się wtedy mądre teksty, ogląda ciekawsze filmy, uczestniczy w bardziej pożytecznych dyskusjach, itp. Natomiast zawsze, przy okazji, jest to niechęć do wiedzy o tym, czym żyją mniej elitarni ludzie. Kult indywidualności.

      Lubię internet – choćby to miejsce, gdzie teraz jestem 🙂 – ale rozumiem, że n a przykład jakość rodzi się z czasu, pieniędzy, współpracy i tak naprawdę nie chodzi o urządzenie techniczne, ale postawę; ta wszak w dużej mierze, wbrew pozorom, zależy od używanych narzędzi, które ją kształtują. Jedną ze składowych „postawy internetowej” jest choćby zanik szacunku dla cudzej pracy w dziedzinie symbolicznej/myśli/czucia…

      Ech, Temat…

      No to internetowo pozdrawiam serdecznie, rad, że są jeszcze ludzie wrażliwi, mądrzy i szlachetni, którzy piszą o tv jak Ty 🙂

      • Tylko takie małe ad vocem – u mnie brak tv nie wynika z mody, zresztą są teraz a sieci kanały VoD, w których można oglądać wybrane programy. Po prostu jak przyszłam na studia, to odbiornik zniknąl z mojego życia i jakos potem nie czułam potrzeby jego powrotu 🙂 Za duzo się dzieje w realnym świecie. No, i w sieci (i tu niestety masz, Bohjan, rację codo jej wpływu).

      • Odpozdrawiam:), Bohjan.

        A do Eli westchnę, że szkoda, iż miarą Twojego blogu nie można mierzyć całego internetu.

  3. Jak się ma duży telewizor i ogląda jakiś film przyrodniczy to widoki bywają piękne. Telewizja śniadaniowa w wykonaniu TVN nie jest zła. Natomiast „Kawie czy herbacie” w TVP brakuje ciepła w scenografii. Filiżanek herbaty, kawy, rogalików. Lubię w TVN Jolantę Pieńkowską. Kiedyś wydawała mi się przewrażliwioną dziennikarką wiadomości. Teraz jest po prostu profesjonalna. Nie przesłania sobą gości. Telewizja to sztuka wyboru. Lubiłam „Panoramę” o starej porze. Teraz już jej nie ma. Nie mówili o sensacjach, ale spokojnie podawali wiadomości.

  4. A ja mieszkam na wsi, miasto zostawiłam, zostawiliśmy wraz z mężem – jest tu cisza, rzadza głownie pory roku i bywa duzo milczenia. Sąsiad kiedys powiedział mi, ze lubi orac traktorem, bo nie musi geby strzępić a sobie myslec o róznościach.
    Gorzej z tym milczeniem, jak nie wybrane i zaakceptowane, ino nie ma do kogo sie odezwać.
    Bywa tu tak z ludźmi starymi zamieszkałymi na koloniach, ale oni naogół przyzwyczajeni do samotności.
    A ja mam tu telewizor, ale od wielu miesiecy nie otworzyłam go nawet.
    Mam internet i wiem czego w nim poszukuję.
    Mam psa i dwa koty.
    Radyjko nastawione na dwojkę.
    I dobrze mi/nam, tu.
    Nie umiałam nigdy przedtem być sama, milczeć i jeszcze milczeniem coś zdobywać, zwyciężać, wzbogacać się.
    A teraz i owszem.
    I coraz bliżej mi do tutejszych…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s