Pociąg, metro, autobus

…taksówka, autobus, metro, pociąg, pociąg, metro, metro, pociąg. Uffff, to był bardzo, hm, komunikacyjny weekend 🙂

Zasadniczo Warszawa z miłym, siedlecko-bratowym, przerywnikiem. A w Warszawie konferencja na UKSW organizowana przez Stowarzyszenie „Fides et ratio”. Tematem była płodność: czym jest, jak sobie radzić z jej brakiem (medycznie i psychicznie) oraz na koniec koncercik. Ponieważ jestem z natury tradycjonalistyczna, a gubienie się w stolicy stało się już w mojej biografii tradycją, więc spóźniłam się na początek konferencji. Straciłam przez to początek wykładu abp Hosera, czego żałuję. Mówił jak zwykle spójnie i przejrzyście, o wartości płodności. W pamięci zostął mi jeszcze referat prof. Anny Doboszyńskiej, która mówiła o opiece paliatywnej, referaty lekarzy konsultantów napro (zaprezetowali kilka naprawdę ciekawych przypadków leczenia i coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że wiele par podchodzi do in vitro nie tyle dlatego, że muszą, tylko dlatego, że są źle diagnozowani), świadectwa par, które dzięki napro cieszą się swoimi dziećmi i prezentację ciekawego projektu pomocy psychologicznej parom niepłodnym.

To ostatnie mnie bardzo mile zaskoczyło. W założeniach naprotechnologii jest także troska o aspekt psychologiczny problemu, w Polsce na początek skupiono się raczej na rozwoju strony medycznej. Okazuje się, że powstał i jest realizowany pomysł także psychologicznego wsparcia – warsztaty „Wielkie chcenie” (tutaj można poczytać o nich więcej, także wypowiedzi uczestniczek – kilka z nich po warsztatach zostało mamami). Inicjatorką jest Agnieszka Doboszyńska i po rozmowie na konferencji muszę powiedzieć, że to świetna, pełna pozytywnej energii kobieta 🙂 Ogarnięte, a czasem nawet wessane w wielkie chcenie kobiety odkrywają na tych spotkaniach, że poza ich pragnieniem jest cały wspaniały świat, że one są cenne bez względu na to, czy urodzą, czy nie i że warto się o siebie troszczyć. Fajnie, że jest taka możliwość.

A w niedzielę było spotkanie z Raymundem de Souzo. To jedna z osób zaangażowanych w stowarzyszenie Human Life International. Opowiadał o tym, jak dechristianizacja kultury europejskiej wpływa na powolne umieranie naszej kultury. Tym, co najbardziej mi się podobało w jego wystąpieniu, było wskazywanie, co możemy zrobić pozytywnie. Bardzo mocno podkreslał, że to nie islam jest winien temu, że wypiera chrześcijan z Europy – to słabość chrześcijaństwa powoduje ekspansję islamu. W końcu natura nie przepada za próżnią. Opisał też trójelementową „metodę walki” z dechristianizacją: modlitwa, studium, działanie. Dla mnie to było jak głos dobiegający z drogi przede mną, który ostrzega, że ten szlak prowadzi na manowce.

Skąd to wrażenie? Mówiąc o modlitwie Souzo kładł główny nacisk na adorację Najświętszego Sakramentu i  mówil o tym, że trzeba wierzyć w realną Obecność Pana w Najświętszym Sakramencie. W Polsce myślę, że ta wiara jest jeszcze powszechna – nasi bracia z Zachodu mają już z tym często problem. Wskazywał też na różaniec i modlitwę do św. Michała Archanioła jako ważne formy modlitwy, jeśli się angażujemy w działania pro-life i rechristianizacyjne. Rzadko się o tym mówi w Polsce, ale w USA liczba klinik aborcyjnych zaczęła się zmniejszać nie wtedy, kiedy zdesperowani działacze pro-life zaczęli strzelać do lekarzy dokonujących aborcji, ale jakiś czas potem, kiedy rozpoczęto krucjaty modlitewne w intencji nawrócenia aborcjonistów. I liczba tych klinik w USA sukcesywanie spada a dorastające młode pokolenie coraz częściej deklaruje poglądy pro-life.

Ważne jest też studium, aby umieć uzasadnić swoje stanowisko. Nawet jeśli w debacie zostanie się zakrzyczanym, warto wiedzieć dlaczego jako katolicy wybieramy takie a nie inne rozwiązania etyczne. I jak Kościół dochodził do tych rozwiązań.

A jeśli obie te lekcje starannie się odrobi, Bóg wskaże właściwe formy działań. I trzeba mieć w sobie decyzję na zaangażowanie się w te działania.

Spotkanie miało miejsce przy kościele św. Stanisława Kostki, więc poszłam jeszcze pogadać chwilę z ks. Jerzym przy jego byłym grobie. Świeżo zamontowane mosiężne litery lśniły w świetle latarni mocnym „BŁOGOSŁAWIONY”. On też, jak Raymund de Souza, mówił, że ekonomia, polityka i prawo powinny mieć zakorzenienie w Ewangelii. I za to właśnie zapłacił najwyższą cenę. Wyraziste memento.

Reklamy

2 thoughts on “Pociąg, metro, autobus

  1. Wszelkie „wielkie chcenie” ogranicza człowieka tak, że jak księżyc wokół ziemi, jedynie wokół przedmiotu swego chcenia się kręci, ku niemu wciąż twarz zwraca, od niego serca oderwać nie może. Czy w mocnym, a nieszczęśliwym zakochaniu, czy w pragnieniu dziecka, czy w jakiejkolwiek innej tęsknocie – świat się nam zamyka. Trudno w takim stanie dostrzec piękno życia tu i teraz, nieograniczoność możliwości bliskich, na wyciągnięcie ręki. Oczy są wówczas niejako na uwięzi. Dobrze jest wyrywać taką osobę z tego tańca, żeby nie zawiódł jej do bram śmierci.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s