Japonia razy dwa

Na FaceBooku jedna z moich znajomych zapytała, gdzie w tekście Joanny Bator „Spokojnie, to trzęsienie” dostrzegłam przysranie polskiej mentalności lub temu, co się autorce tą mentalnością wydaje.

Już cytuję:

„Na obszarze między stacjami Jiyugaoka, Ookayama, Ishikawadai i Musashikoyama jedyny materialny ślad piątkowego trzęsienia ziemi, jaki znalazłam, to ułamany krzyż na wieży kościoła Salezjanów. Nikt pod nim nie stał, wieszcząc koniec świata. Nikt nie palił świeczek i nie wzywał bogów nadaremno.”

Tu konieczne wg mnie uściślenie: nie chodzi mi o to, że to jest mowa o ułamanym krzyżu, tylko o następne dwa zdania, które żywcem mi przypominają stylistykę tekstów o krzyżu na Krakowskim Przedmieściu, które czytywałam w GW.

” Ten obraz pozostanie dla mnie istotny i symboliczny. Wskazuje na zasadniczą różnicę w zachowaniu w obliczu katastrofy między Japończykami i moimi rodakami. Japończycy nie skupiają się na przyczynie katastrofy ani nie zadręczają siebie czy innych pytaniami, jak bogowie mogli do niej dopuścić i czym oni sobie na to zasłużyli. W wielu odłamach buddyzmu można wprawdzie znaleźć religijne wyjaśnienia nieszczęść zbiorową karmą czy nadchodzącym końcem świata, ale energia społeczna płynie w inną stronę. Religia, głównie buddyzm, zostanie użyta jedynie jako przydatna forma do wyrażenia smutku i rozpaczy po stracie zmarłych. (…) Japończycy nie przybiorą pozy ofiar cierpiących za narody świata i nie będą nikogo obwiniać.”

Znów stylistyka z tekstów m.in. prof. Janion i prof. Środy dotyczących powyżej dotykanego problemu.

I jeszcze jeden fragment nawiązujący do tej samej stylistyki, choć pojawiającej się także i w odmiennych sytuacjach:

„W telewizji przemawiać będą bardzo nudni niekiedy specjaliści, a nie rozjuszone autorytety moralne od wszystkiego, cierpiący na przerost ego dziennikarze czy zionący nienawiścią kapłani.”

Te fragmenty nie odnoszą się do sytuacji w Japonii, ale są według mnie ukrytą publicystyką. I zgadzam się, że ostatnio w Polsce mamy urodzaj na wyżej wymienionych celebrytów (chociaż „zionących nienawiścią kapłanów” raczej w telewizji się nie widuje, bo nie mieszczą się na tzw. ławce rezerwowej programów, bo albo sami na niej być nie chcą, albo dziennikarze ich unikają), ale czemu pisac o tym wlasnie w tekście o trzęsieniu ziemi w Japonii?

Sytuację w Japonii do komentarza wybiegającego poza sam opis sytuacji wykorzystał również, na swoim blogu, o. Paweł Kozacki OP. Napisał o potrzebie dokonania prywatnego rachunku sumienia co do naszych priorytetów. I pomijając nawet moją sympatię do OP, wolę zdecydowanie tego typu komentarze, które jeśli do czegoś mnie przekonywują i coś komentują, robią to wprost, bez drugoplanowych gierek w skojarzenia.

Reklamy

8 thoughts on “Japonia razy dwa

  1. Przy okazji czyjegoś nieszczęścia można kopnąć kogoś innego w kostkę. „Zionący nienawiścią kapłani” – jakiej religii? w promowanych medialnie telewizjach w Polsce księża – „autorytety” są odpowiednio selekcjonowani i „namaszczeni”. Chyba, że chodzi o stronę obyczajowo-sensacyjną życia księży: to łatwo przyklejać różnobarwne łatki i określenia.

  2. jakiem młoda i durna: widzę jedynie pobożne (?!)życzenie autorki, by religia (jakakolwiek) była li i jedynie tradycją, czymś utylitarnym, co da się wykorzystać by człowiekowi było lżej (np. po stracie bliskiej osoby – rytuały uspokajają, jakby nie patrzeć)ale niczym na tyle ważnym, by o to walczyć. Co więcej odnoszę wrażenie, że nie tyle „dostało się” Polakom jako takim, wadom narodowym itp., a Polakom-fuj!-katolikom, prezentowanych między wierszami jako generatory chaosu i nienawiści.
    Jako Polka – katoliczka wypraszam sobie 🙂
    A tak swoją drogą, nie przypominam sobie by w wypadku klęsk żywiołowych – których przecież nie brakuje – ktokolwiek biadolił ponad normę nad złamanym krzyżem/zalaną kaplicą/niepotrzebne skreślić/potrzebne dodać. Były ważniejsze sprawy.
    I, już kończąc przydługawy komentarz: Japończycy są narodem „wytresowanym” od maleńkości wbija się im do głowy, jak należy postępować wobec kryzysu – dlatego tam nie ma chaosu, napadów, grabieży itp. Porównywanie mentalności dwóch narodów, wychowywanych w zupełnie innych warunkach to durnota niemożebna.
    Ajajaj, szkoda że nie jesteśmy jak Japońce…
    Przepraszam, ale wkurzają mnie takie porównania.
    Pozdrawiam, J.

  3. Gubernator Tokio, Shintaro Ishihara:

    14 marca, jak podaje”Kyodo News” Ishihara powiedział: „Japońska polityka jest opanowana przez egoizm i populizm. Musimy wykorzystać tsunami, by zniszczyło te negatywne zjawiska, które zbyt mocno utkwiły w japońskiej mentalności”. Po czym dodał. „Myślę, że ta katastrofa to boska kara (tembatsu) za nasze grzechy”.

  4. W moim odczuciu Japończycy są niezwykłym narodem, o całkowicie odmiennej od naszej mentalności. Mają w sobie tęsknotę za pięknem, są artystami życia, potrafią z każdej, najmniej nawet istotnej czynności uczynić wzniosły moment do zapamiętania na zawsze. Ci potomkowie Samurajów wykazują się niezwykłym hartem ducha w najtrudniejszych momentach życia. Honor, ale też zwyczajnie, opinia innych, stanowią bazę niesamowicie silnych więzi społecznych. Policjantem jest własne poczucie porządku oraz obawa przed tym, co inni powiedzą, pomyślą. Japończycy, to często indywidualiści, którzy – paradoksalnie – mają bardzo silne poczucie wspólnoty. W Japonii współistnieje chyba z osiemdziesiąt różnych systemów religijnych. Wszystkie mają swoje miejsce w społeczeństwie, otaczane są szacunkiem, bywają traktowane utylitarnie, dla pocieszenia po stracie ukochanych osób, w przełomowych momentach życia, mieszane między sobą, jako tradycje, łączące przeszłość z teraźniejszością, przodków z nowymi pokoleniami, wnoszące piękno i poezję do codziennego życia. Pociągające jest japońskie pragnienie prostoty, symboliki – w imionach, w poezji (haiku , to tylko trzy linijki, parę słów, a synteza taka, że można kontemplować tygodniami).
    Japończycy mają silne poczucie sprawiedliwości. To w Japonii, nie w chrześcijańskiej Europie, powstał pierwszy na świecie pomnik – ekspiacja – dzieci zabitych w wyniku aborcji. A teraz ta wypowiedź Gubernatora Tokio… Oni mają wrażliwe sumienia.
    PS. Niewiele brakowało, a mieszkałabym teraz w Fukushimie…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s