Filotea i flakonik

To były malutkie sklepiki ze sztucznym oświetleniem, zwykle o szklanych ścianach, zastawionych od podłogi po sufit szklanymi butlami. W każdej z nich olejki wybarwione od bardzo jasnej słomki po mocny brąz. Sprzedawca sprawnie przechylał butlę i zamoczonym w zapachu szklanym korkiem znaczył nadgarstek lub przedramię. Zakupiona w ten sposób niewielka ampułka olejku stawała się cennym trofeum, które jeszcze długo po powrocie do Polski umożliwiało swoim zapachem szybki powrót wspomnieniami do miejsca zakupu.

Rozmyślanie jest jak sklepik z olejkami, tyle że bez cennika. Wychodzimy z niego z sercem, które winno być napełnione cennym olejkiem, na który składają się nasze przemyślenia, słodycz uczuć spotkania z Panem i decyzje na zmianę. Trzeba to naczynie, jak opisuje to Salezy, nieść ostrożnie, starając się z całych sił uniknąć rozlania bądź stłuczenia. Dobre perfumy do tego, aby w pełni rozwinąć swój zapach, potrzebują czasu – podobnie jest z owocami rozważania. Dlatego po jego zakończeniu warto zatrzymać się chwilę w samotności, pozwolić aby myśli i uczucia dobrze „osiadły”. Trzeba się zakorzenić w danym w modlitwie pokoju, aby przenieść go w życie codzienne:

„Trzeba, owszem, nabierać nawyku do przechodzenia od modliwy do wszelkiego rodzaju zajęć słusznie wypływających z uczciwego powołania lub twego zawodu; chociażby te zajęcia wydawały się  nam bardzo dalekie od uczuć powziętych w modlitwie”

Dlatego bardzo ważne jest, aby strzec przede wszystkim pokoju serca. Wychodząc z modlitwy trzeba troszczyć się przede wszystkim o to, aby serce napełnione pokojem nie utraciło go. To duże wyzwanie, ale skoro Bóg je przed nami stawia, to znaczy, że jesteśmy w stanie mu podołać.

Temu ma służyć powracanie do „wiązanki duchowej” myśli, o której pisałam w poprzednim odcinku. Temu także ma służyć dobre przeżycie modlitwy. Święty Franciszek pisze wyraźnie – jeśli zanim zaczniesz rozmyślanie, twoje serce napełni Boża obecność – daj się Mu ponieść. Rozmyślania mają jedynie za zadanie doprowadzic modlącego się do spotkania i „smakowania” Boga. A jeśli On ulega swojej tęsknocie za tobą i sam wychodzi ci na spotkanie, nie ma potrzeby odbywania jakiejś drogi: czy to racjonalnej, czy emocjonalnej. Trzeba zanurzyć się w „woni” Jego Obecności i trwać. Pozwolić, aby zapadła ona w nas jak najgłębiej i jak najpełniej wypełniła nasze serce. W końcu to doświadczenie jest przedsmakiem nieba. Jeśli towarzyszą mu błagania, dziękczynnienia czy postanowienia, Salezy zaleca je jeszcze powtórzyć pod koniec modlitwy.

Bardzo ważne jest jedno: jeśli perfumy szybko wietrzeją, to oznacza, że są fałszywką. Jeśli rozmyślanie nie prowadzi do postanowień, albo prowadzi, ale nie sa one wcielane w życie, to coś tu cuchnie. Albo może zacząć cuchnąć. Bóg daje łaskę, ale bez naszej współpracy może pozostac ona bezowocna. Dlatego tak ważne jest, aby zachować w sobie pokój i umacniać go realizacją kolejnych postanowień.

Co jednak, kiedy na modlitwie nie czujemy nic? Rozmyślania prowadzą donikąd, myśli zaczynają się zachowywać jak żółwie z dowcipu o anemiku („Boooo leeedwo wszeeeedłeeeem do klaaaatkiii aaaa ooonnneee taak, myyyyk, myyyyyk, ucieeeekłyyyy…) a uczucia udały się na wakacje w miejsce bardzo odległe? Franciszek Salezy zaleca skarżenie się Panu Bogu, „odgrażanie” się Mu jak Jakub („Nie puszczę Cię!”), ostatecznie duchową lekturę, która pomoże zebrać i uciszyć myśli (dla mnie ostatnio takim tekstem była książka Andrzeja Kijowskiego). Namawia także do wciągnięcia w ten spisek ciała: można uklęknąć, położyć się krzyżem, rozłożyć ręce (te formy dotyczą modlitwy indywidualnej, nie w miejscu publicznym! no, chyba, że ktoś czuję powołanie do zostania Tartuffem 😉 ) – zasadniczo chodzi o wyraźną zmianę pozycji.

Jeśli mimo tych starań nadal trwa posucha, trzeba trwać w posusze. Jeśli Król na audiencji nie zwraca na nas uwagi, przyjmijmy to z pokorą i po prostu zachowujmy świadomość Jego obecności. Pozwala nam przy sobie być, i jak zauważa św. Franciszek, to już jest olbrzymia łaska. Od siebie dodam, że jeśli Bóg milczy, to milczy z miłości; nie po to, żeby nam coś udowadniać i czy nas testować. Trzeba Mu zaufać.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s