„Jak zostać królem”, reż. Tom Hooper

Jak tylko zobaczyłam na plakacie twarze Colina Firtha i Geoffreya Rusha już zapaliła mi się czerwona lampka, że warto. A jak dołączyła do tego w zwiastunie twarz Heleny Bonham Carter, to rozwył się wewnętrzny alarm: „Iść! Iść! Iść!”. Iść ignorując, że wszyscy się zachwycają. Iść!

I jak efekt? Ano film mógłby nosić tytuł: „Wiódł głuchy jąkałę” i to na dodatek w doborowym towarzystwie – w filmie gra śmietanka brytyjskich aktorów, łącznie z Jennifer Ehle, bardziej znaną jako Elizabeth Bennet (ale nie powiem kogo gra – sami zgadnijcie. Tylko nie patrzeć mi na stronę internetową filmu – bez oszukiwania!). Głuchym jest Beethoven, którego muzyka ilustruje film. Uważam, że strzał w dziesiątkę. Jego kompozycje są tak nasycone emocjami skompresowanymi między dźwiękami, że nie jestem w stanie jej długo słuchać, bo zaczyna mnie boleć głowa. A ten film jest właśnie o stłumionych, wdeptanych w piwnicę uczuciach: lęku, bólu, samotności. I próbie rozplątania tego węzła. Po raz pierwszy od dawna widziałam film o kimś, kto ma odwagę zawalczyć o coś, co uznaje za wartość. O mężczyźnie, bo głównych bohater ma odwagę wziąć odpowiedzialność odrzuconą przez starszego brata (Edward VIII abdykował, aby móc poślubić Wallis Simpson, rozwódkę), pomimo lęku przed publicznymi wystąpieniami związanym z jąkaniem się.

Jerzy VII walczy. Razem z nim walczy jego żona i nauczyciel wymowy. Walka rozgrywa się w scenografii bardziej teatralnej niż filmowej (wyczytałam w którejś z recenzji, że sposób obrazowania jest bardziej właściwy dla teatru telewizji niż kina, z czym się zgadzam i jest to dla mnie w tym przypadku zaleta, nie wada). Przydymione zdjęcia, jak ze starych fotografii, piękne tapety z epoki, monumentalna Westminster Abbey w scenie przygotowania do koronacji (scena zagrana tak, że w sali kinowe zapadła martwa cisza podczas jej oglądania), brak jakiegokolwiek retuszu twarzy aktorów: widać zmęczenie, zmarszczki. Kiedy książę Yorku zmaga się z zatykającymi mu gardło słowami czerwienieje a na szyi zarysowują mu się wyraziste żyły. I ta gra. W wielu ujęciach brak scenografii, są to zdjęcia portretowe, ale aktorzy grają tak, że nie można oderwać oczu od ekranu. Soczysta, intensywna gra i mistrzostwo warsztatu.

Główny bohater mógłby być śmieszny, bo cóż to za problem – jąkanie. Jąkała jest zabawny, nie da sie go traktowac poważnie. Ale to pozorna śmieszność – wiem, jak trudno jest wydobyć z siebie dźwięk; miałam olbrzymie problemy z przełamaniem się do głośnego śpiewu czytania w wigilię przed Epifanią. To jak zaciskająca się na gardle spirala i im więcej błedów, tym ta spirala mocniej się zaciska. Wypłoszone ze świadomości demony wracają, szeleszczą w głowie zwrotami, z których każdy jest jak kolejne pęto zarzucone na ciało, głos. Potworne doświadczenie bezradności i ten zawód w oczach tych, którzy czekają na słowo. Którzy mają prawo otrzymać słowo.

Dlatego warto zobaczyć ten film: dostrzec, że demony da się pokonać, chociaż niektóre metody moga budzić, hm, rezerwę u co bardziej rygorystycznie wychowanych (słowo na „f” okazuje się być przydatne w najmneij spodziewanych momentach). Aktorska, treściowa i plastyczna perełka.

Wybaczę jej nawet te 12 nominacji do Oskara.

PS

No dobrze, przyznam, że kilka kiksów te jest, jak choćby zmieszanie w jedną postać premiera Bladwina i Chamberlaina, przesunięcie w czasie rezygnacji Chamberlaina ze stanowiska premiera (zrobił to w 1940 roku, a nie jak sugeruje film, 1939), ogólnie wrażenie, że w 1939 roku rzeczywiście Anglia szykowała się do wojny, podczas gdy realnie włączyła się do niej dopiero w lipcu 1940 roku, kiedy zaczęła się Bitwa o Anglię. Ale to też jestem w stanie wybaczyć 🙂

Reklamy

4 thoughts on “„Jak zostać królem”, reż. Tom Hooper

  1. Wybacz im te nominacje, haha. Przeczytałam wywiad z Colinem Firthem, w którym mówi o sobie z niezwykłą skromnością, dowcipem i wielkim dystansem. Klasa! Jest to zdecydowanie jeden z najlepszych aktorów, no i przy tym mocno przystojny. 😉 Był rewelacyjny w „Dumie i Uprzedzeniu”, w „Dziewczynie z perłą”. Dzięki za tę recenzję. Już nie mogę się doczekać, również ze względu na moja profesję, usłyszenia dobrego, szlachetnego, brytyjskiego akcentu. Jeszcze do tego wszystkiego piękna Helena Bonham Carter, arystokratka wśród aktorek. Palce lizać! A teatralność brytyjskich filmów, to chyba właśnie ich specyfika, znak rozpoznawczy. Pruję do kina.

  2. Veni, vidi i jestem dotąd pod wielkim wrażeniem. Jeden z lepszych filmów jakie zdarzyło mi się widzieć. Świetna fabuła, rewelacyjna gra aktorska, piękne zdjęcia, muzyka, a przy tym – z małymi wyjątkami – prawda historyczna. Film z tych prawdziwych, w których można się utożsamić z głównym bohaterem i przeżyć swoistego rodzaju catharsis. Do tego wspaniały, angielski humor… 10/10!!!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s