„Wariacje Tischnerowskie”, reż. Andrzej „Baron” Więcek

Udało mi się jeszcze posłuchać jednego z ostatnich cykli jego wykładów. Prowadził je w sali 102 w Collegium Witkowskiego, która obecnie nosi jego imię. Mówił o Heideggerze często zbaczając w góralskie opowieści lub anegdoty. Już wtedy część wykładów przepadała ze względów zdrowotnych, ale te, które się odbyły, były warte uczestnictwa.

Dziwnie jest teraz iść na sztukę, w której jest grany. I trzeba przyznać, że w gestach, sposobie mówienia i stylu zachowania Piotra Cyrwusa przebijało wyraźne podobieństwo do ks. Józefa Tischnera, co świadczy o świetnym przygotowaniu aktora i jego warsztacie. Zresztą trzeba podziwiać całość obsady, że przy tak niskim ciśnieniu, jak wczorajsze, rozbawili publikę, chwilami do łez. Jerzy Trela wygłaszający z wyrazem twarzy sugerującym podobieństwo do refleksyjnego baseta stwierdzenie, że po góralsku homo sovieticus to homo eroticus, bo wszystko pierdoli, był przekonujący do bólu przepony. Podobnie jak Piotr Cyrwus gaszący protesty gosposi (ciepła choć zadzierzysta chwilami Beata Schimscheiner) stwierdzeniem, że „ksiądz, miłość i sraczka przychodzą zawsze w najmniej odpowiednim momencie”.

Z całą sympatią i podziwem dla Trebunich Tutków (muzyka) jednak zaprotestuję przeciw sugestii, że ks. Tischner zachwycałby się ich muzyką. Pamiętam, jak na wykładzie w ramach przerywnika podsumował muzykę modnego wówczas zespołu „Krywań”, że taka mieszanka muzyki góralskiej i popu mu się kojarzy z bajką o miłości i muzyce, cyt.: „O ku…a, coś tu nie gra!” Tu co prawda wymieszany jest górlaski folk z reggae, ale zawszeć wymieszany 😉

To był sympatyczny powrót do filozofii i Tischnera. Zresztą to jemu zawdzięczam jedno z głównych założeń mojego podejścia do metodologii nauk humanistycznych. Powiedział, że prawdziwą filozofię poznaje się po tym, że da się przełożyć na góralski. Prawdziwą teologię też. Dzięki serdeczne, księże Józefie!

 

Advertisements

One thought on “„Wariacje Tischnerowskie”, reż. Andrzej „Baron” Więcek

  1. Ksiądz, miłość i … – mocne. Ksiądz Tischner, RIP, miał soczysty dowcip. I trafiał w sedno. Dosadnie. Podoba mi się. Nie jestem pięknoduchem. Spadłam z siedziska ze śmiechu czytając Twój wpis. Dzięki. 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s