Tort (Filotea rozmyśla)

Kiedy już Filotea skutecznie uświadomi sobie, że jest przy niej obecny Bóg (korzystając z którejś z metod, o jakich pisałam wcześniej), może rozpocząć rozmyślanie. Które u Ignacego z Loyoli jest nazywane kontemplacją, w lectio divina może być częścią medytacji, a zasadniczo chodzi o to, żeby użyć wyobraźni, po czym intelektu.

Ten tort składa się z czterech warstw i zdecydowanie nie ma nic wspólnego z ogrem 🙂 W każdej z warstw używamy innej władzy wewnętrznej.

Warstwa 1., używana władza: wyobraźnia.

Chodzi tu o wyobrażenie sobie sceny lub obrazu, który będzie pełnił w trakcie modlitwy rolę kotwicy czy też punktu orientacyjnego, jeśli zabrniemy (a założę się, że zabrniemy) w odległe od tematu rozmyślania korytarze. Kiedy uświadomimy sobie, że nas zmyło ze szlaku, przypominamy sobie pierwszy obraz i jesteśmy z powrotem na kursie.

Jak przykładu Salezy używa tutaj sceny Ukrzyżowania. Można ją sobie wyobrazić idąc za znanymi obrazami bądź, korzystając z opisów w Ewangeliach, w rzeczywistości nam współczesnej. I kiedy już mamy ją przed sobą w naturalny sposób dokonuje się przejście do warstwy drugiej.

Warstwa 2., używane władze: intelekt i serce.

Przyglądając się wyobrażonej scenie przechodźmy od elementu do elementu albo też od ogólnego obrazu do detalu i z powrotem. Kierowanie intelektu ku obrazowi ma pozwolić nam na spotkanie w tym obrazie Boga. Chodzi o skierowanie najpierw naszego umysłu, a za nim serca ku Bogu i prawdom o Nim. Także prawdzie o nas, Jego obrazach (w sensie podobieństwa do Niego, nie bycia tzw. „obrazą Boską” 😉 ).

Rozmyślania nie należy mylić ze spekulacją czystorozumową, której celem jest rozpracowanie intelektualne danej prawdy (np. teolog siedzący nad pisaniem Bardzo Mądrego Artykułu niekoniecznie się wtedy modli. Hm, niektóre przychodzące czasem do głowy okrzyki zdecydowanie nie mieszczą się w języku modlitwy, zwłaszcza te pojawiaiące się w chwili, kiedy się odkryje brak danych do przypisu…). Ich celem jest zwrócenie się ku Bogu, poznawanie Go w taki sposób, w jaki poznajemy naszych bliskich przypominając sobie ich działania czy słowa.

Tak więc oglądamy ten obraz, zatrzymujemy się na konkretnych prawdach w nim zawartych i nie przeskakujemy z prawdy na prawdę, dopóki z tej, która odkryliśmy jako pierwszą, nie wydobędziemy wszystkiego, co na daną chwilę jesteśmy w stanie wydobyć. Święty używa tu obrazu pszczoły zbierającej nektar, która dotąd zatrzymuje się na kwiatku, dopóki nie zbierze całej słodyczy. To ważne – modlitwa jest przestrzenią wolności i próba uprawiania w niej biegu po łebkach, jakoż duchowego łakomstwa, kończy się brakiem owoców i wyczerpaniem.

Warstwa 3., używane władze: uczucia i wola.

Święty Franciszek już na przełomie XVI i XVII w. wiedział to, co w XX w. triumfalnie odkryła psychologia poznania, a mianowicie iż dodanie do poznanej treści reakcji emocjonalnej na nią pozwala tę treść głębiej zapamiętać. Rozważane w warstwie drugiej obrazy czy prawdy mają prowadzic do wywołania emocji. Ale, jak przestrzega święty, nie wolno zatrzymać się na samych emocjach – trzeba bazując na nich podjąć konkretne decyzje zmian w życiu. Co z tego, że mię wzruszy fakt, że Jezus na krzyżu odpuścił łotrowi, skoro w życiu nadal się będę zachowywać jak para faryzeuszy z „Żywotu Briana” robiących ze swoich krzyży awanturę, że to miał być sektor krzyżowania tylko dla Żydów?

Z mojego doświadczenia dodam tylko, że nie ma sensu podejmowac więcej jak góra trzech, a najlepiej jednej decyzji. Łatwiej potem zapanować nad takim postanowieniem.

Warstwa 4.

Jest to zamknięcie modlitwy. Na zakończenie nasz Przewodnik proponuje uczynienie trzech duchowych aktów: dziękczynnienia, ofiarowania i prośby/ubłagania. Dziękujemy za myśli, uczucia i doświadczenia, jakie nam w tej modlitwie były dane do przeżycia; ofiarowujemy nasze uczucia i decyzje; wreszcie prosimy o błogosławieństwo dla nas, naszych postanowień i o siły do ich realizacji.

Tu następuje moment modlitwy za Kościół, naszych bliskich i tych, którzy nas prosili o modlitwę, po czym zamykamy całość Modlitwą Pańską i „Zdrowaś Mario”.

Po zakończeniu rozmyślania warto zapisac sobie najważniejsze dwie, trzy myśli, które nam przyszły w trakcie rozmyślania, aby móc do nich jeszcze wrócić, jak nie tego samego dnia, to za jakiś czas. Franciszek Salezy nazywa tę czynność „robieniem wiązanki duchowej” porównując modlitwę do spaceru po ogrodzie a myśli do kwiatów, z których robimy bukiet. Współcześnie pewnie ekolodzy by się zbuntowali (lub właściciel ogrodu), tutaj o tym piszę, aby dać posmak mentalności tamtej epoki.

Święty ma do modlitwy jeszcze parę uwag, ale te pozwolę sobie potraktować jako wisienki na wyżej opisanym. I ich umieszczaniem zajmę się w następnym odcinku…

Reklamy

2 thoughts on “Tort (Filotea rozmyśla)

  1. Bardzo dziękuję za kolejny odcinek duchowości salezjańskiej w pigułce! Samemu chodzi mi po głowie zrobienie na blogu takiej serii w odcinkach na temat modlitwy u św. Teresy Wielkiej, bo to temat pasjonujący. Tylko czasu wciąż za mało. Przynajmniej aż do zakończenia okresu kolędowego. Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s