Filotea się stawia

A ma do wyboru cztery metody. Ale zacznijmy może od motywacji oraz towarzystwa.

Otóż po wskazaniu na ważność modlitwy-rozmyślania św. Franciszek przedstawia metodę przeprowadzenia tej praktyki. Rozpoczyna się ona od dwóch istotnych punktów, a mianowicie postawienia się w obecności Bożej (bardziej współcześnie: uświadomienia sobie tego, że Bóg jest przy nas obecny) oraz poproszenia Go o pomoc w rozmyślaniu nad daną tajemnicą. I jak wspominałam na początku: uświadomic sobie obecność Boga przy nas można na cztery sposoby.

1. Na ślepca – Salezy używa tu obrazu niewidomych, którzy nie wiedzą, że przebywają w pobliżu króla. Bóg stale jest przy nas obecny, jednak my o tym stale zapominamy i zachowujemy się bez odpowiedniego szacunku, podobnie jak ślepi, których o obecności króla mogą poinformować jedynie inni. Mi to jeszcze przyniosło jedno skojarzenie: niewidomi rozpoznają obecność innej osoby innymi zmysłami: słuchem, węchem, dotykiem – podobnie my potrzebujemy wyłączyć to, co nas najmocniej rozprasza, żeby poczuć, że choć Go nie widzimy, to On przenika całą rzeczywistość i jest przy nas obecny.

2. Na kardiologa – Bóg przenika nie tylko świat zewnętrzny, jest także sercem naszego serca i duszą naszej duszy. Możemy stanąć w Jego obecności uświadamiając sobie, że On nas przenika i całe nasze wnętrze jest przed Nim otwarte i czyta w nim, jak w książce. Lubię ten sposób – w naturalny sposób zdejmuje moje maski, bo wiem, że On i tak widzi mnie bez tego tałatajstwa na moim sercu 😉

3. Na Króla – Jezus wstąpił do nieba, ale jako dobry Pasterz strzeże nas stamtąd. A więc patrzy. Z miłością patrzy. To znaczy, że możemy Mu odpatrzeć. Zaleca się to zrobić z sympatią i zaufaniem.

4. Na nieobecnego przyjaciela – chodzi o wyobrażenie sobie Jezusa w Jego człowieczeństwie. Jak czasem w wyobraźni widzimy naszych przyjaciół jak żywych, tak można sobie wyobrazić Jezusa, który przecież jako Wcielony ma właściwy sobie kolor oczu, wzrost, kolor włosów (swoją drogą strasznie mnie rozczula fakt, że z odbicia na Całunie Turyńskim wynika, że Jezus nosił warkocz), głos i sposób mówienia. Więc możemy użyć wyobraźni.

Najlepiej jednak (podsumowuje autor „Filotei”), bo najprościej, jest uklęknąć przed Najświętszym Sakramentem. To jest Jego Ciało, On sam. Nie potrzeba tam wyobraźni. Wystarczy patrzeć i być.

Każdy z tych czterech sposobów ma być użyty „króciótko, jak najprościej i bez wysiłku”. Rzecz jasna – wybieramy jedną opcję 😉

A kiedy już będziemy świadomi, że przed Nim stoimy, poprośmy Go o pomoc w prowadzeniu nas na modlitwie: światło Jego Ducha, wytrwałość, otwartość. O wsparcie możemy poprosić też świętych, z którymi czujemy się najbardziej zaprzyjaźnieni, albo którzy dzięki swojemu doświadczeniu mogą nas wspomóc w zrozumieniu danej tajemnicy, którą mamy rozważać. Anioł Stróż też jest skuteczny 😉

I kiedy wykonamy te dwie operacje, możemy uznać, że jesteśmy przygotowani do zmierzenia się z rozmyślaniem. I o tym będzie w następnym odcinku.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s