Pobudka z TwarzoKsiążką

Człowiek niczego nieświadom robi sobie poranną kawę i wyluzowany wchodzi na TwarzoKsiążkę i po chwili już tej kawy nie potrzebuje (cóż za marnotrawstwo!), bo ciśnienie samo mu skacze. Od tego, co przeczytał.

Wpis na blogu padre OPydy jest o in vitro i pod nim rozpętała się debata. I jeden z wpisów, podpisany przez padre Biskupa OP, brzmi:

„Fajna” jest ta dyskusja, tylko nikt nie zauważył, że póki co, w prawie kanonicznym nie ma ekskomuniki za in vitro, na co zwrócił uwagę ks. R. Sobański autorytet jeśli chodzi i interpretację tego prawa. A przy okazji polecam artykuł w październikowym „W drodze” teologa domu papieskiego o.Wojciecha Giertycha, który przypomina, że obowiązkiem biskupów jest żmudna katecheza dorosłych, a nie wpływanie na parlamentarny proces legislacyjny. Polityka jest sztuką kompromisu, jak zauważa Arystoteles i za nim św. Tomasz z Akwinu, a nie forum, które na życzenie biskupów ma się zajmować misją ewangelizacyjną. Biskupi zaczynają od końca. Trzeba w Kościele polskim większą uwagę położyć na katechizowanie dorosłych, a nie zaczynać od straszenia i karania.

Zarąbiste. Na prawie kanonicznym nie znam się tak bardzo, jak ks. Sobański, więc nie rzucam się o ekskomunikę. Rzucam się o celne uwagi na temat katechizacji dorosłych. Bardzo celny i precyzyjny strzał w stopę, ojcze (nomen omen) Biskupie! Katechizacja dorosłych to przede wszystkim działka średniego kleru: księży, w tym zakonnych. I skoro ojciec zauważa (słusznie!) brak katechizacji dorosłych, to tak naprawdę tak uwaga jest skierowana także do ojca. Zwłaszcza, że ojciec zajmuje się formacją młodych OP.

[przespałam się z tym wpisem – o. Maciej jest ok, pomimo, że to jego wpis mnie zirytował 🙂 drogich Czytelników uprasza się o niestosowanie tych zarzutów personalnie do o. Biskupa :)]

W Polsce mamy obecnie sytuację, w której to świeccy o wiele częściej wychodzą z inicjatywami duszpasterskimi. Przynoszą gotowe pomysły, chcą się angażować, szukają dla siebie miejsca w Kościele, skrojonego pod ich duchowe potrzeby. Paradoksalnie świeccy mają lepszą intuicję duszpasterską niż duszpasterze. Dlaczego? Mam parę pomysłów na odpowiedź, ale zatrzymam je dla siebie. Ale taka sytuacja świadczy o tym, że obraz pasterza prowadzącego stado jest już nieaktualny. On często ledwo nadąża za owieczkami. I jest to chora sytuacja. Która często kończy się tak:

Znieczulica pasterska… Ileż takich listów widziałem przez ostatnie lat dwadzieścia… Wciąż nam mówiono, że „rozbijamy wspólnoty parafialne”. Teraz dla odmiany: nie jesteśmy dość związani z parafiami… dlatego Mszy [Tridentiny] częściej w Tarnowie nie budjet.

Tym razem skarga Pawła Milcarka, też na FB. A wielu proboszczom przez głowę nawet nie przemknie cień myśli, że skoro ludzie im wyciekają do tradsów, neokatechumenatu, dominikanów, franciszkanów, karmelitów, etc. to wynika z ich zaniedbań np. liturgicznych. Tu jest klucz, a nie w biskupich oświadczeniach, przespanych listach pasterskich i innych takich. Tak naprawdę zasadniczym elementem przekazu Ewangelii jest średni kler (wiem, powtarzam się). Jeśli proboszcz ma z chęcią do pracy problem, to ani biskup tu nie pomoże, ani wierni. Wierni co najwyżej emigrują (jeśli mają gdzie).

Boli mnie to, bo widzę jak duchowo pustynnieją dawne rejony dobrze osadzonej w religijności wiary. I modląc się czekam, kiedy wreszcie księża zrozumieją, że bylejakość ich modlitwy, sprawowania liturgii i kontaktu z parafianami oznacza, że za kilka lat będą zamykać kościoły. Bo młodzi ludzie już nie przyjdą a starzy wymrą. A oni z tego faktu będą się tłumaczyć przed Chrystusem. I wezwanie na kurialny dywanik to przy tym pestka.

Duchu Święty, ratuj…

Reklamy

11 thoughts on “Pobudka z TwarzoKsiążką

  1. Tia, wiem coś na ten temat. Nie będę wskazywać palcem gdzie to się działo (ci, którzy mnie znają, wiedzą). Staraliśmy się, aby nasza grupa mogła być formalną wspólnotą (tzw. fraternią). Dokumenty ugrzęzły. Próbowałam jeszcze później ruszyć temat, ale na powiedzeniu przez najwyższe władze, że inicjatywa dobra i cenna, się skończyło. Trzecia wspólnota, w której byłam, umarła śmiercią naturalną. Kolejnej już nie szukam – do trzech razy sztuka. Stałam się przeciętną wierną.

  2. Myślę, że nie należy się obrażać na księży (ich lepsze czy gorsze inicjatywy lub ich brak) czy struktury, ale robić swoje. Wszak na mocy sakramentów chrztu i bierzmowania odpowiedzialność za wspólnotę Kościoła spoczywa także na świeckich. Święci też przeżywali swoje walki, dylematy, niezrozumienia w kontekście zderzenia z oporami struktur, czy ludzi Kościoła. Ale mimo wszystko w pokorze budowali Kościół swym życiem i świadectwem.

    • I tak też robię 😉 np. prowadząc krąg biblijny w mojej parafii. Ale prawda tez jest taka, że jeśli proboszcz nie wyraziłby na to zgody, albo zastosował bierny opór, to też niewiele mogłabym z zrobić. On tez zresztą mnie do tego kręgu zachęcił.

      Naprawdę dużo zależy od księży, w tym pokazanie kierunku, w jakim można pójść.

  3. Za mały ze mnie robaczek, abym mogła się wypowiadać autorytatywnie o Kościele en masse. Mogę mówić jedynie o swoim doświadczeniu. Otóż dane mi było dotąd spotykać się z życzliwością, otwartością i ciekawymi pomysłami duszpasterskimi księży oraz sporym zaangażowaniem świeckich. Do tanga trzeba dwojga, a w tym przypadku trojga, bo jest tu też potrzebna inicjatywa i łaska Ducha Świętego. Wtajemniczeni wiedzą, że bez niej ani rusz. Świetnie, że Ciebie ten temat tak głęboko porusza i że z kolei poruszasz go na swoim blogu. To uświadamia mi jak bardzo potrzebne jest także moje osobiste zaangażowanie w życie parafii, żeby stawała się prawdziwą wspólnotą.
    A kawa na zimno też bywa dobra…ice coffee – yummy!:)

    PS. Mały obrazek – prawdziwy!: Ksiądz proboszcz wychodzi ‚do ludzi’ przed Mszą Świętą niedzielną i po niej, zna większość swoich parafian po imieniu, a oni pomagają mu w pracy duszpasterskiej. Razem zbudowali wokół kościoła – o prostej, miłej bryle, bez przeładowania ornamentyką – plac zabaw, park z fontanną, boisko do kosza, przytulną kawiarenkę, STADNINĘ, gdzie odbywają się zajęcia hipoterapii… Działa parafialna świetlica dla dzieci, rozwijają się przeróżne grupy i wspólnoty. Ten kościół tętni życiem, jest tam coś i dla ducha i dla ciała. A więc można. Da się.

    • Ty chyba mieszkasz w raju… 😀

      Fakt, ulało mi się goryczy. Sama jestem związana z dominikanami i tu znajduję i zaangażowanych ojców, i zaangażowanych świeckich. I czasem przez to trace poczucie tego, że Kościół w Polsce wygląda w parafiach inaczej. Boleśnie tego doświadczam jadąc do mojej mamy. I słuchając opowieści moich znajomych, ludzi zaangażowanych i dlatego odczuwających jeszcze mocniej zaniedbania.

  4. Pingback: Pobudka z TwarzoKsiążką (via eSPeCJALNIE) « Blog Wolnego Człowieka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s