BXVI ku czci prostaczków

Wczoraj BXVI otwierał Synod Biskupów Bliskiego Wschodu i przy tej okazji powiedział:

Owe panujące ideologie, także narzucające się siłą, są bożkami. W bólu świętych, w bólu wierzących, Matki Kościoła, którego jesteśmy częścią, muszą upaść owe bożki, powinno dokonać się to, o czym mówią listy do Kolosan i Efezjan: wszelkie panowania i moce upadają i poddane są władzy jedynego Pana, Jezusa Chrystusa. O tej toczonej przez nas walce, o owym osłabieniu bożków, upadku fałszywych bogów, upadających ponieważ nie są bogami, lecz mocami niszczącymi świat, mówi 12. rozdział Apokalipsy, także posługujący się tajemniczym obrazem, którego jak mnie się zdaje istnieją różne piękne interpretacje. Powiada się, że smok wyrzucił wielką rzekę wody na uciekającą kobietę, aby ją pochwycić. Wydaje się nieuniknione, że kobieta jest utonie w rzece. Ale dobra ziemia pochłania tę rzekę i nie może ona zaszkodzić. Myślę, że łatwo zinterpretować tą rzekę: to te nurty, które wszystkich zdominowały i które pragną, aby zanikła wiara Kościoła, która zdaje się już nie mieć miejsca w obliczu mocy owych nurtów narzucających się jako jedyny racjonalnym, jako jedyny sposób na życie. Ziemią zaś, która wchłania te nurty jest jest wiara prostych ludzi, która nie pozwala się zrujnować tym rzekom, i ratuje Matkę, i ratuje Syna. Dlatego też pierwszy psalm godziny południowej mówi: wiara prostaczków jest prawdziwą mądrością (por. Ps 118,130). Ta prawdziwa mądrość prostej wiary, która nie pozwala się pożreć wodom jest siłą Kościoła. W ten sposób powróciliśmy do tajemnicy Maryi.

Mądry papież – tą mądrością, która jest połączeniem miłości Boga i wiedzy. Zresztą tak samo wybrał w latach 50-tych kard. Wyszyński. Postawił na tzw. „Kościół ludowy” bazujący na tradycji i prostej pobożności. Ocaleliśmy.

I jak śledzę teksty papieża, to nie chodzi tu o zanegowanie wartości teologicznych poszukiwań, ale o właściwą hierarchię duchowych wartości. Wiara: prosta, po dziecięcemu ufna, starannie pielęgnowana wbrew wszystkiemu, jest fundamentem. Dopiero na nim może powstać gmach rozważań, rodzą się argumenty służące obronie stanowiska Kościoła, ma miejsce poszukiwanie wyboru właściwych zachowań wobec zachodzących zmian**.

Dziś św. Paweł mówi w pierwszym czytaniu: „Ku wolności wyswobodził nas Chrystus” i wolność ta jest właśnie mocnym zakorzenieniem się w wierze; zaufaniu Bogu. Gdyby wszyscy chrześcijanie wsłuchiwali się w głos Ducha, to teologowie moralni musieliby się przekwalifikować, bo nie byłoby dla nich pracy – tak to działa. Ci prości-rozmodleni, jak chociażby matka ks. Jerzego Popiełuszki, mają zmysł wiary (fachowo to się nazywa „sensus fidei”), który im mówi, co jest z Boga, a co nie. Przy kontrowersjach ariańskich w IV w. to właśnie prości ludzie obronili prawdziwą wiarę przed teologami i biskupami – opierając się na sensus fidei odrzucili tezę, że Chrystus nie jest prawdziwym Bogiem.

Napięcie pomiędzy prostą pobożnością i intelektualnym poszukiwaniem; „wmyślaniem się” w Boga jest w Kościele i powinno być. Ale warunkiem sine qua non jest zawierzenie Bogu.

** Właśnie mi się przypomniało, że tak rozwój doktryny widział bł. Newman 🙂 I dlatego stawiał za wzór Maryję, która najpierw przyjęła z wiarą słowo, a potem dopiero je medytowała. Czyżby BXVI wciąż żył jeszcze pielgrzymkną do UK? 😀

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s