Pustynia to też rozwiązanie

Myślę, że pokusa, z jaką najczęściej zderzają się księża, to wykreowane przez demony złudzenie, że gdzie indziej trawa jest bardziej zielona, a życie zbyt krótkie, żeby strawić je całe na tkwieniu na jednej łące. Tyle, że najbardziej zielone są bagna – torf to bardzo żyzna gleba… oraz niestabilna.

Pułapka polega na skupieniu się na tym, co (jak podszeptuje dyżurny diabeł-klawisz) jest tracone. Wyobraźnia podsuwa wspaniałości: smaki, zapachy, doznania, jakie mają być dane. Jan w Apokalipsie zapisze, iż Bestia „była i nie ma jej, a ma przybyć” – diabelskie dary były, nie ma ich, ale mają być dane. Tak sugeruje dział marketingu Piekło sp z o.o. i biada temu, kto ten przekaz łyknie.

Ale co zrobić, żeby nie łyknąć, skoro ten przekaz jest tak umiejętnie do nas dobrany, tak precyzyjnie skrojony na podstawie lat obserwacji i kuszenia?

Zapytać siebie co stracę, jeśli łyknę. Wrócić do „czasu pustyni”, który w Biblii oznacza wędrówkę z Egiptu do Ziemi Obiecanej, kiedy Izrael musiał całkowicie zawierzyć Bogu, bo z jednej strony była ziemia niewoli, z drugiej ludy, których Izraelici się przestraszyli. W tyglu pustyni wypalił się cały lęk, pycha, szemranie, a powoli na to miejsce narastała ufność Temu, Który ich prowadził, karmił manną i przyodziewał.

I zapytać się, jaka prawda wtedy najmocniej przemawiała do serca, najsilniej pociągała ku Bogu, a która pewnie zakurzona i zapomniana tkwi w kącie. I postawić tę prawdę wobec obrazów podsuwanych przez demony. I modlić się, niczego nie wymuszać na sobie, tylko patrzeć i czekać. Odpowiedź przyjdzie. Zawsze przychodzi.

I prosić o modlitwę i pomoc innych. Jesteśmy jednym Ciałem, a bez łączności z organizmem jego poszczególne części mogą przetrwać tylko w formalinie. Trudno to nazwać życiem 🙂

Reklamy

4 thoughts on “Pustynia to też rozwiązanie

  1. Skoro o pustyni – choć można by wdać się w pewną polemikę na temat oczyszczenia Izraela, który po wielokroć jeszcze odstępował od Pana i ostatecznie Go nie przyjął… – przyszło mi do głowy podzielić się w tym miejscu jednym ze spełniających się proroctw mego życia i jego mott. Słowa TS Eliota, który wziął je bodaj z Jana od Krzyża (taki poetycki cover):

    „Ażeby tam dotrzeć,
    Dojść tam, gdzie jesteś, odejść stąd, gdzie nie jesteś,
    Musisz udać się drogą, na której nie oczekuj ekstazy.
    Ażeby dotrzeć do tego, co jest poza twą wiedzą,
    Musisz udać się w drogę, która jest drogą niewiedzy.
    Ażeby dojść do tego, czym nie jesteś,
    Musisz przejść drogę, na której jesteś niczym.”

    • Nie cały Izrael odstępował i nie cały odrzucił Jezusa: zawsze pozostawała Reszta. To też dobrze oddaje prawdę o naszej duchowości – ma odpaść wszystko, co nie jest Resztą wsłuchaną w Boga i do Niego należącą.

      A cytacik z Eliota bardzo, bardzo – dzięki!

  2. Zjadłem dwa wersy z Eliota, które powinny poprzedzać zdanie o dochodzeniu do tego, czym się nie jest.
    „Ażeby posiąść to, czego nie posiadasz,
    musisz udać się w drogę, w której nie masz nic” (mniej więcej – w tzw. wolnym tłumaczeniu) Może nieprzypadkowo, bo jakoś daleki jestem od woli posiadania.

    A dziś jest św. Brunona z Kolonii – założyciela kartuzów 🙂 Nie wiem znów, dlaczego (może mam za dużo czasu przez chwilę 🙂 ), ale warte wspomnienia 🙂

    Pozdrawiam – i przekazuję uściski od żurawi, które pięknie dziś lśniły w jesiennej pustce zanikającej stoczni 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s