Cholera czyli katar

Też zaraza. Dzielnie walczyłam z nim przez ostatni tydzień, ale dziś poległam. Siedzę w domu, piec gazowy cicho buczy, a ja kicham mu do wtóru. Sezon chorobowy niniejszym uznaję za rozpoczęty.

[koniec wątku egocentrycznego]

Dziś Jezus łączy dwie przypowieści: o dobrym i złym drzewie oraz o dobrym i złym budowaniu domu. Dobre drzewo, to przynoszące dobre owoce; dobry dom, to ten stojący na skale, głęboko wkopany. Dobre drzewo to, jak dom, drzewo głęboko zakorzenione, niepodatne na wichury. Zasadzone na odpowiedniej głębokości, ale zapuszczające korzenie aż do samej macierzy gleby, do skały.

Biblia na określenie człowieka pozbawionego zasad mówi, że jest jak krzew na pustyni – kiedy nadchodzi susza, odrywa się od gleby i wirując pędzi w podmuchach wiatru, całkowicie od tych podmuchów zależny. I tym razem to nie Duch Święty jest tym unoszącym go powiewem, bo Duch sprawia owocowanie. Tymczasem unoszący się na wietrze kłąb gałązek nie wydaje owocu.

Na wkopanie się w głąb gleby; na zapuszczenie korzeni potrzebny jest czas. Dobre drzewo i dobry dom to owoce odpowiedniego czasu przeznaczonego na wrastanie. I pewnie dlatego św. Paweł rozpoczyna swój hymn o miłości od tego, że „miłość CIERPLIWA jest”. Przede wszystkim cierpliwa.

PS

Zanim poległam, zdołałam rano odwiedzić Tyniec – o tej porze roku są tam niesłychanie mistyczne poranki, nawet jeśli siąpi. Klęknąć w kaplicy Najświętszego Sakramentu w kompletnej ciszy pustego kościoła – bezcenne. Osobiście polecam :]

Advertisements

4 thoughts on “Cholera czyli katar

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s