Chorzy na brak wspólnoty

Kiedy przeczytałam w Tygodniku Powszechnym tekst Tomasza wówczas jeszcze Węcławskiego uzasadniający jego odejście, ta myśl pojawiła się w sposób wyraźny po raz pierwszy. Teraz powróciła w związku z odejściami innych księży, niektórych o równie znanych nazwiskach. A rodziła się ona już wcześniej, kiedy patrzyłam na sposób funkcjonowania moich wykładowców na teologii.

Kapłan zostaje wyświęcony dla wspólnoty. Kiedy odrywa się go od duszpasterstwa, albo sam uznaje, że on to jednak woli naukowo, często po pewnym czasie oddryfowuje od realnego życia wiarą, a w najbardziej drastycznych przypadkach odchodzi z Kościoła. Na przykład dlatego, że on tak opresywnej instytucji służył nie będzie <foch>.

Tylko, że na niego nałożono ręce nie po to, żeby służył instytucji, tylko ludziom. I to ludzie najbardziej cierpią, kiedy on obraża się na instytucję, bo takie twory, jak ona, mają to do siebie, że póki statystyki najgorzej nie wyglądają, to jeden w tą czy w ta nie robi na nich dużego wrażenia. A na wiernych robi: bo oni u tego księdza się spowiadali, mieli do niego zaufanie, szukali w nim oparcia i uznawali go za autorytet.

Uważam, że zło zalęgło się w chwili, kiedy oderwano go od życia wspólnoty lub oderwał się od niego sam. Kiedy stał się samotnym wilkiem – to może być dobre dla misjonarza albo eremity, ale szanujmy się: większość księży takiego powołania nie ma (zresztą eremita nie musi mieć święceń). Oni są wyświęceni do sprawowania sakramentów, przewodniczenia życiu duchowemu i tym podobnych „drobiazgów”, które są służeniem wspólnocie.

Współcześnie to duże zagrożenia i silna pokusa: odpuścić sobie tworzenie więzi. Bo to boli, kiedy one są zrywane; bo ten wysiłek nie zawsze się zwraca; bo więź kosztuje, trzeba się wyrzekać siebie i otwierać na drugiego. Ale powtórzę: kapłan jest ustanawiany dla wspólnoty i bez niej jego powołanie będzie się wykrzywiać i obumierać, czasem pociągając za sobą także wiarę. Bez doświadczenia więzi nauka o istnieniu i działaniu w życiu Kościoła Ducha Świętego pozostanie martwym zapisem, czasem ironicznie odczytywanym jak jeszcze jeden kij do bicia po głowach niepokornych. A to nie tak, bardzo nie tak.

Reklamy

10 thoughts on “Chorzy na brak wspólnoty

  1. Przynaje Tobie całkowitą rację. Dodam tylko, że nie trzeba wcale odchodzić me duszpasterstwa aby być daleko me wspólnoty. Za zamkniętymi drzwiami księżowskich mieszkań na plebaniach dzieją się ludzkie tragedie.

    • Tak, to słuszna uwaga, zresztą poniżej caddicus pisze podobnie. Ważne tu jest to, o czym wspomina aG i co od początku pontyfikatu powtarza BXVI, że kluczem do dobrze przeżywanego kapłaństwa jest więź z Jezusem. Tą więzią jest Duch Święty i wierność banalnej duchowej codzienności. I pewnie ta banalność może z czasem nudzić. Cóż, od czasów pewnego owocu bez krzyża nie ma życia 🙂

  2. No nie wiem, czy amen. Nie instytucja niszczy ludzi ale inni ludzie w tej instytucji nadużywający swojej władzy. Poza tym wielu powołuje samych siebie, do zawodu i kariery i psują duchowosc srodowiska autentycznie powolanych, którzy znaja Chrystusa i rozumieja ze powolanie to ofiara Krzyża i radosc zmartwychwstania ludzi, do ktorych zanosi sie żywą Ewangelię. To nie jest zycie wygodne, w twierdzy spedzone na liczeniu zysku ze sprzedawanej ludziom religii, teologii i sakramentów. Bez Chrystusa kapłan jest nikim. Tu jest problem. A wielu dobrych kapłanów odchodzi bo są niszczeni przez kłamców, kolegów z pracy, demony przebrane w ornaty, nie przez prawdziwych braci.

  3. Teoretycznie masz rację, ale wyobcowanie kapłanów występuje nie tylko, gdy zostają naukowcami, czy urzędnikami. Wiele odejść… może mniej spektakularnych następuje właśnie we wspólnotach. Nie piszą o nich gazety i nie epatują tym inne media, bo nie są to uznane nazwiska. Jeśli już, to wtedy gdy jest jakiś skandal na tle seksualnym.

    Tomasz Polak primo voto Węcławski występował jako ksiądz i jako naukowiec w dwóch rolach. W pewnym momencie takie rozdwojenie zaczęło go mierzić i dokonał wyboru… radykalnego wyboru, który uznał, ze daje mu większa wolność. Czy słusznie? Nie wiem. Ważne, że sam się tym dobrze czuje.

    • Odejście Węcławskiego/Polaka zabolało mnie znacznie, bo bardzo go szanuję jako człowieka. A ze słuszności wyboru będzie się rozliczał przed Najwyższą instancją – dojrzałam już chyba do uznania tego, że nie jestem w stanie takich sądów wydawać. Jego akurat nie podejrzewam o obrażanie się na instytucję: myślę, że wybrał to, co uznał za uczciwe. Mnie najbardziej irytują ci, którzy do swojego odejścia dorabiają potem jaśnie oświeconą ideologię. Wrrr.
      A twojego nowego bloga linkuję 🙂 dzięki za zabranie głosu!

      • Właśnie!!!
        Węcławski nie dorabiał ideologii do swego odejścia i apostazji. Po prostu to zrobił i nie dyskutował o tym. Inaczej zachował się Tadeusz Bartoś próbując odpowiedzialność za swe odejście z zakonu i kapłaństwa przerzucić na swoją wspólnotę zakonną.

  4. Nie twierdzę, ze sprawowanie urzędu czy studiowanie filozofii i teologii jest demoralizujace. Mysle o braku więzi z Chrystusem, o życiu pozbawionym procesu nieustannego nawracania się, bez czego przyjaźń z Nim nie może pogłębiać się, nie może przemieniać człowieka, ani być świadectwem Jego obecności w nas. A kapłan ma być wzorem i przewodnikiem w drodze Kościoła do K. B. To jego powołanie. Lecz gdy powołuje się sam na urząd to nic z tego nie ma dobrego. Niszczy wspólnotę, ośmiesza Ewangelię i zniechęca ludzi do wiary. Amen, amen.

    • Wiara jest z istoty swej odmiennym stanem niż wiedza.
      Wiara to rodzaj illuminacji o nadprzyrodzonej proweniencji. Po prostu rzeczywistość metafizyczna jest dana bez uprzednich założeń i dociekań. Nie ma w tym szkiełka i mędrca oka.
      Wiedza natomiast jest trudem i wysiłkiem podejmowanym przez umysł człowieka. W sytuacji, gdy wnioski dedukcji są sprzeczne z wiarą człowiek podejmuje decyzje wg którego rodzaju poznania chce dalej funkcjonować. Węcławski wybrał to drugie.
      Jeśli uczynił to szczerze i uczciwie to Bóg – jeśli jest – oceni go sprawiedliwie. Nie ukarze go za posługiwanie się rozumem, który jest także darem Najwyższego.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s