„Ja, don Giovanni”, reż. Carlos Saura

Nie wiadomo: film li to czy opera? Bo scenografia jest operowa i to nawiązująca do scenografii z epoki (czyli XVIII w., ale i to nie zawsze, bo wtedy tła malowano a nie wykonywano w technice druku wielkoformatowego). Muzyka, sen, doświadczenia przeplatają się w tym filmie i od znaczeń jest aż gęsto. Jest symboliczny w głębokim znaczeniu tego słowa czyt. wiążący. Bo symbol oznacza złożenie, połączenie, a na dalszym planie także uznanie praw i rozpoznanie jako przyjaciela czy współbrata. A ten film jest związany z wielu planów i poziomów. Tak, podobało mi się to 🙂

Purystów duchowych może od filmu cofnąć częsty powrót motywu przynależności do masonerii: jej symbol nosi Casanova, Lorenco (główny bohater), nim okazuje się być także Mozart. Także libertynizm tamtej epoki, wychwalanie miłostek bez zaangażowania emocjonalnego. Ot, tak dla sportu.

I tego typu gloryfikacja „czystego popędu” zostaje przez autora filmu odrzucona. Pojawia się motyw pierwszej, czystej miłości, która jest miłością całego życia. I przy której inne miłości zostają umieszczone w dużym, szczelnym nawiasie.

Akcję stanowi stworzenie libretta do opery W. A. Mozarta „Don Giovanni”. Pisze ją były ksiądz, zdolny librecista i poeta a tak najbardziej pierwotnie to przechrzczony na siłę żydowski chłopiec. Wplata w nią swoje doświadczenia, pragnienia, libretto jest debatą z jego krainą szeptów. Dla Mozarta to też będzie wejście w tę przestrzeń. Opera świetna, odrzucona przez dwór. Czemu? Bo za ciężka przez swoje moralne przesłanie – takiej odpowiedzi mamy prawo się dopatrywać.

Film napełniony muzyką, ale nie tylko Mozarta – zaczyna się „Zimą” Vivaldiego. Film do oglądania: piękne zdjęcia, choć nie perfekcyjne, których piękno podkreśla treść, z którą są powiązane i muzyka.

Dla koneserów i w przypadku tego filmu to nie jest krytyka. Obejrzenie tego filmu wymaga po prostu osłuchania w muzyce poważnej, wyjścia poza schematy i zacięcia do rozwiązywania zagadek przemyślnie ukrytych w poszczególnych scenach. I podoba mi się przesłanie czyli ostateczna klęska Casanovy i jego próby stworzenia w Lorenco drugiego Giacomo. Po prostu podoba mi się i już 🙂

Reklamy

2 thoughts on “„Ja, don Giovanni”, reż. Carlos Saura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s