Tradi-trapistycznie

Przypomniało mi się wieczorkiem wczorajszym:

„Przebrnąłem przez mszę w nieutulonej nędzy. Po Gloria powiedziałem „Dominus vobiscum”, a potem zastanawiałem się, czy odmówiłem Gloria, z nadzieją, że tak, sięgnąłem do mszału i odmówiłem w otumanieniu Kolektę. Podczas Ofertorium przyjrzałem się bliżej podstawie kielicha, będącej labiryntem najzawilszej roboty snycerskiej, i nagle przyszło mi do głowy, że chyba odprawiam mszę na bazarze w Kairze. Więc przyjąłem to gorzkie upokorzenie w łączności z upokorzeniami św. Ludwika, uwięzionego przez Saracenów; dziękowałem Bogu, że nikt fizycznie nie był obecny na mojej mszy i nie widział mnie w tym okropnym wykwincie, i jechałem dalej w wewnętrznym pokoju, lecz nie bez powierzchownego lęku. Wreszcie, gdy już było po wszystkim, padłem na kolana przed Matką Boską Zwycięską. Przeszło jakieś trzydzieści pięć minut i zataczając się wyszedłem z kościoła, świadom niejasno,  że byłem poddany jakimś wielkim, chociaż boleśnie niezrozumiałym przejawom łaski (podkr. moje).” (T. Merton, Znak Jonasza, tłum.: Krystyna Poborska, Znak 1962, str. 206)

To opis jednej z pierwszych mszy odprawianych przez o. Ludwika Mertona OCSO, sprawowanej w dniu jego zakonnego patrona. Daje ciekawy wgląd w przeżycia celebransa, ale też słowa, które podkreśliłam, świetnie oddają „zawartość” mojego serca po wyjściu z mszy trydenckiej. Ta niejasna świadomość… 🙂

Advertisements

4 thoughts on “Tradi-trapistycznie

  1. Świadomość bliskości Tajemnicy, ciężar wieków, przez które lud Boży wypowiadał te same słowa w antycznym języku. Boleśnie niezrozumiała Łaska.
    Tylko chyba po to wprowadzono języki narodowe, aby Łaska stała się boleśnie zrozumiała. Kto ma uszy, niech słucha.
    A co do tajemniczości łaciny, tożto też język „narodowy” ludu rzymskiego, wprowadzony w miejsce boleśnie niezrozumiałej greki.
    Ja wiem, że Ty to wszystko wiesz, ale czasem ktoś musi pociągnąć za rękaw i wyrwać z (niezrozumiałej?) zadumy.
    Pozdrawiam !

    • Ej, nie, nie zaduma. Mi tu chodzi o ten kontrast, który Mertonowi bardzo fajnie udało się uchwycić: zagubienie w wykwi(n)cie formy przy jednoczesnym przeświadczeniu o dotknięciu Łaski.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s