Filotea idzie do spowiedzi generalnej

W poprzednim wpisie o naszej wspólnej znajomej pisałam o tematach, jakie zaleca przemodlić Franciszek Salezy po podjęciu decyzji o zdecydowanym pójściu za Jezusem. I kiedy już je przemodlimy przychodzi moment bardzo istotny, otóż spowiedzi generalnej.

Cóż to za zwierz? Jest to spowiedź z całego życia. Trwa ona różnie, w zależności od osoby (ostatnio znajomy opowiadał mi, że słuchał takiej spowiedzi cztery godziny ciurkiem, a Ignacy Loyola spowiadał się coś ze dwa dni, jak nie więcej). W ramach przygotowania do niej warto przejrzeć notatki z czasu przemyśliwania zadanych poprzednio tematów, bo pewnie znajdziemy w nich wiele rzeczy, które trzeba będzie zrzucić na pryzmę do spalenia w Bożej łasce. Jak widać to świetny moment na odkrycie w sobie małego inkwizytora, ale nie jest wymogiem bezwzględnym, że to dominikanin ma podłożyć żagiew, czyt. mamy się spowiadać u OPa.

Tak więc przychodzimy, możemy z karteczką i wyrzucamy z siebie to, co dostrzegamy. Wcześniej modlitwa do Ducha Świętego i, co bardzo mocno podkreśla św. Franciszek, wypracowanie sobie właściwego spojrzenia na to, co się dzieje. Święty używa tutaj dwóch pięknych metafor: pisze, że jak jad skorpiona jest zabójczy, tak samo jest z grzechem, jednak skorpion rozpuszczony w oliwie staje się antidotum na swój jad, tak wyznanie grzechu i pokuta uzdrawiają. To metafora pierwsza – druga to obraz pełnego naczynia, pełnego brudu: tak wygląda nasze serce pełne grzechu. Przynosimy je pod krzyż i tam, w ulewie Chrystusowej Krwi, wyrzucamy jego zawartość i oto zamiast naczynia pełnego brudu zyskujemy naczynie pełne łaski, która z krzyża się zlewa.

To ważne – zobaczyć w sakramencie pokuty wymiar duchowy. Bez postawienia go na pierwszym miejscu poddamy się już na wstępie, chociażby na widok księdza, który ma nas spowiadać. A diabeł podszepnie jeszcze usłużnie, że „co? temu chciwcowi/głupcowi/cotamludzieonimgadają mam mówić o swojej słabości? never!”  Tymczasem nawet jeśli spowiednik świętością nie grzeszy (dla mnie jedną z najbardziej traumatycznych spowiedzi była spowiedź u wstawionego księdza chuchającego na mnie przetrawionym alkoholem), to łaska z łatwością jest w stanie ominąć tę przeszkodę. To mówię z doświadczenia (także tamtej spowiedzi w oparach C2H5OH*), nie na podstawie teorii. Salezy też zresztą o tym pisze.

I kiedy już pozwolimy Bogu napełnić nasze serce Jego życiem, Franciszek zachęca nas do złożenia w ręce Boga całego naszego życia. Przez pisemną deklarację, własnoręcznie przez nas podpisaną i złożoną na ołtarzu. On wybrał akurat taką formę, my możemy np. spisać taką deklarację i nosić ja przy sobie lub co nam tam pomysł przyniesie. Ale warto: jest to pewien materialny punkt odniesienia a jako że jesteśmy także materialni, czasem może nam taki świstek papieru pomóc w przełamaniu kryzysu.

Bo że one przyjdą, Salezy nie ma wątpliwości: „Tym sposobem, zdaje mi się Filoteo, dusza twoja oczyszczona zostanie z grzechu i z wszelkich do grzechu przywiązań. Lecz że przywiązania te łatwo się w duszy odradzają – z powodu ułomności i pożądliwości, które możemy w sobie umartwić, ale póki żyjemy na tym ziemskim padole, nie możemy ich w pełni umorzyć – podam ci rady i przestrogi, które, jeśli je dobrze zachowasz, ustrzegą cię od grzechu śmiertelnego i od wszelkiego doń przywiązania, by nigdy on już nie powstał w twoim sercu.”

I o tym będzie w następnym odcinku.

Dzisiejszy odcinek sponsorowała św. Joanna de Chantal, założycielka wizytek, duchowa córka św. Franciszka Salezego i jego bliska przyjaciółka, której wspomnienie dziś obchodziliśmy.

* Dla jasności sytuacji: tamten spowiednik idąc do konfesjonału po pijanemu zrobił źle, sobie też zresztą pluję w brodę, że nie zrobiłam wtedy rozróby z powodu jego stanu, ale kompletnie mnie ta sytuacja ogłuszyła. Pomodliłam się za niego, tyle byłam w stanie zrobić.

Reklamy

2 thoughts on “Filotea idzie do spowiedzi generalnej

  1. Bardzo dziękuję za kolejny wpis i już się nie mogę doczekać kolejnego odcinka, czyli wskazówek dotyczących wytrwania w łasce.

    Kilka miesięcy temu byłem w Annecy i modliłem się przy grobach św. Franciszka i św. Joanny, a niedawno także zaopatrzyłem się we własny egzemplarz ‚Filotei’. Na razie jednak, przed niedzielną uroczystością odświeżam sobie ‚Traktat’ de Montforta, zatem cieszę się, że mogę korzystać ze ‚skryptu’ na Twoim blogu 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s