„Kobieta na Marsie, Mężczyzna na Wenus”, reż. Pascale Pouzadoux

W rolach kosmitów: Sophie Marceau i Dany Boon. Mistrzowie… Wyszłam z kina z rozmasowaną do bólu przeponą i obolałą od śmiechu twarzą błogosławiąc Boga, że mam uszy, bo by mi inaczej głowa odpadła.

Historia wydaje się banalna: małżeństwo przeżywa kryzys w okolicznościach przepracowania i remontu z gatunku never ending story. Więc dla ożywienia pożycia postanawiają zamienić się rolami. Dzieci, jakby coś przeczuwały, reagują stwierdzeniem: „A nie możecie się po prostu rozwieść, jak normalni ludzie?” Bo to one okażą sie głównymi pokrzywdzonymi „zabawy” dorosłych, co zresztą świetnie ujmie ich matka: „Z zamianą było jak ze skokiem na bungee: najgorszy jest pierwszy moment a potem tylko frajda. Tylko nikt skacząc na bungee nie zabiera ze sobą dzieci…”

I z tematów poważnych to byłoby tyle – reszta to rozkoszna kpina z feminizmów, stereotypów, konwencji filmowych oraz psychiki płci. Film bardzo lekki, świetnie zagrany i co dla mnie było najważniejsze – pokazujący dwoje DOROSŁYCH ludzi, którzy mają co prawda problem z określeniem siebie w rzeczywistości, ale nie uciekają od odpowiedzialności i potrafią się angażować w relacje. Chcą się w nie angażować i o nie dbać. Nawet jeśli wymaga to porwania policyjnego auta, zdemolowania kilku policyjnych motorów oraz powiedzenia przez megafon, że uznaje się swoje przeszłe zachowanie za wyjątkowo idiotyczne. Które to czynności rzecz jasna pociągają za sobą konieczność uiszczenia dotkliwie wysokiej grzywny 🙂

Po „Jeszcze dalej niż północ” to kolejna dobra francuska komedia, przypominająca nieco twórczość (ale tylko nieco) zwariowanego Louisa de Funesa. Kpiąca, z lekkim dystansem i ciekawie punktująca francuską małżeńską współczesność.

Z serca polecam, sama postanowiłam nabyć 🙂

Reklamy

2 thoughts on “„Kobieta na Marsie, Mężczyzna na Wenus”, reż. Pascale Pouzadoux

  1. Punkt widzenia jednak zależy od miejsca siedzenia – moja koleżanka z pracy, żona i matka trojga drobiazgów, po rekolekcjach dla małżeństw, z małżeńskimi i życiowymi problemami – poszła na to, namówiona przez mnie, choć zachwalali mi tylko żywi ludzie (patrz przeciwieństwo: recenzje w gazetach). Ech, muszę to zobaczyć, bo zgnębiona była dość poważnie…
    Pozdrawiam, z warsztatów Ars serviendi uprzejmie się przypominając:)

    • A witam, witam – miło mi bardzo 🙂 Widocznie zobaczyła w filmie coś, czego nie chciała zobaczyć… Film jest naprawdę lekki, jeszcze dla mnie, w kontraście do „Grubasów”, to naprawdę pianka. Ciekawa jestem Twojego zdania po obejrzeniu 😉 Daj znać co sądzisz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s