A tak przy wakacjach o zdradzie

W wydaniu damskim (cytat z wywiadu z Wysokich Obcasów):

Czasem [kobieta] szuka tej intymności wśród przyjaciół. I pewnego dnia może się pojawić przyjaciel, któremu możemy się wypłakać w rękaw, który nas rozumie. Na tej bazie łatwo o bliskość erotyczną. Dzieje się to nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak. To typowy schemat zdrady kobiecej.

Dodam: także kapłańskiej.To jest mechanizm, którego działanie miałam okazję wielokrotnie widzieć w akcji we wszelakiej maści duszpasterstwach i żywotach księżowskich. Alicja Długołęcka mówi w tym wywiadzie o destrukcyjnym wpływie braku intymności na związek, a ja mogę dodać, że ogólnie brak szczerości wobec siebie i szukanie w relacji spowiednik-penitentka intymności zamiast prawdy i Boga, kończy się zdradą. Wiele osób się dziwi, że często księża odchodzą nie z niesamowitymi laskami, tylko szarymi myszkami, często mało atrakcyjnymi. A ja wam powiem, że to normalne: te szare myszki umieją słuchać. Słuchać a więc i wyczuć, czego potrzebuje druga strona. Często same tez nie potrafią budować otwarcie relacji z mężczyzną, tu sytuacja wydaje się bezpieczna i dlatego, paradoksalnie, można bardziej wtopić emocjonalnie. Zwłaszcza, że jak dalej czytamy w tym wywiadzie:

W cenie są mężczyźni, którzy potrafią rozmawiać (erotycznie i tak w ogóle) i ładnie pachną (podkr. moje ). Facet, który staje się naszym powiernikiem, może być brzydalem i w ogóle nie spełniać naszych standardów estetycznych. To może być nawet zaskakujące dla samej kobiety – dlaczego zainteresowała się kimś takim.

Nie to, żebym namawiała kler do braku troski o higenę osobistą, ale opis rewelacyjnie pasi 😀 Poza tym ten opis świetnie tłumaczy zjawisko fascynacji klerem ze strony pań po 50-tce, zwłaszcza tych, które z mężem to już za bardzo nie mają o czym porozmawiać…

Ale tak bez szydery: z wieloma zdaniami w tym wywiadzie się nie zgadzam, pani także miejscami sama sobie przeczy (np. tam, gdzie mówi o potrzebach kobiet: jakoś nie może dojść do ładu czy chodzi wyłącznie o ciało, czy może jednak kobiety maja raczej potrzeby emocjonalne?), jednak obserwacje o intymności według mnie są bardzo słuszne. Skojarzyło mi się z wypowiedzią ks. Rysia, autora książki „Celibat”, że najtrudniejszym wymiarem celibatu nie jest brak kobiety, ale brak domu, czyli właśnie intymności. I to jest ten punkt, który może przeważyć relację na stronę zdecydowanie niepożądanej pożądliwości…

Advertisements

11 thoughts on “A tak przy wakacjach o zdradzie

  1. Intymnosc można miec ale niekoniecznie ze spowiednikiem lecz na gruncie czysto towarzyskim bo konfesjonał nie jest dobrym miejscem na randki.
    Fajnie jest na mszy sw. gdy twój chłopak głosi kazanie, stoi w ornacie udając, że jest absolutnie zaangażowany w to, co robi, w swoje powołanie i obowiązki wobec wspólnoty.
    Każdy romans, niedozwolony układ jest ucieczką od tego życia, na które już ktoś zdecydował się świadomie i z pełną odpowiedzialnością. Odpowiedzialnością za innych, męża, żonę, dzieci, rodzinę, wspólnotę.
    Sakramenty są święte i nie warto deprecjonować ich ale raczej trzeba korzystać z łaski właśnie wtedy, gdy pokusy osaczają człowieka.
    Trzeba też zapytać swoje serce o to, co czuje, czego chce i dlaczego tego chce.
    Taka jest cena dojrzewania do powołania. Człowiek staje się mężem, żoną, kapłanem wtedy, gdy potrafi brać odpowiedzialność za dane na ślubach słowo i gdy robi wszystko aby je wypełnić, gdy poznje siebie, rezygnuje z ukrytych pragnień aby kochać mądrze wszystko co jest. Tak, jak kocha Bóg. Nie zawłaszczając osób. W wolności, rezygnując z moralnego nieporządku.
    Wszyscy jesteśmy samotni a uwieszanie się na innych nic nie da. Nikt nie jest w stanie spełnić naszych marzeń. Tylko my sami możemy być szczęśliwi gdy jesteśmy szczęśliwi ze samym sobą. Przed Bogiem. Zakochani w prawdzie na zabój.

  2. O ile rozumiem celibat „naturalny” – czyli wynikający z tego, że człowiek czymś tak bardzo się zajmuje, że nie ma już miejsca w jego uwadze, woli, priorytetach i czasie miejsca na szukanie osobistej, indywidualnej Miłości (np. anachoreci, naukowcy, ludzie, opiekujący się innymi…), to wciąż nie rozumiem celibatu „ślubowanego” w punkcie wyjścia i do śmierci (nie ma go w Ewangeliach, nikt tam niczego nie ślubuje, tylko idzie za Jezusem – a dokąd?…).

    Bo cóż ma to znaczyć – ktoś wyrzeka się pożądliwości? Tego winien wyrzec się każdy, jeśli pożądliwość rozumieć jako przedmiotowe traktowanie innych, a nie jako naturalny popęd (Oglądając kiedyś Dekalog IX Kieślowskiego, zrozumiałem, że nie należy pożądać nie tylko cudzej,ale i własnej żony – właśnie w sensie podporządkowywania, zaborczości, manipulacji). Wyrzeka się więc rodziny, domu, intymności – w imię czego zatem? W imię Miłości, wspólnoty? Miłości wyrzekać się w imię Miłości? Można wyrzec się troski zbytniej, „ustawiania się” w świecie (czego akurat większość kleru się nie wyrzeka, a Kościół przeważnie to świat tak świecki, że aż strach) – ale Miłości?

    Niedawno mi jeden ksiądz opowiadał, jak to go dziewczyna odprowadzała do seminarium a on płakał jak bóbr, ale wiedział, że „chce czegoś więcej”, że ma „większe serce”, itp. A ja się ugryzłem w język, bo chciało mi się przypomnieć Mickiewicza, który gdzieś pięknie zauważył różnicę między kochaniem ludzkości i człowieka. Jak można kochać więcej, jeśli się nie zawsze potrafi kochać do końca jednego? Czy ktoś, kto „kocha więcej”, zrozumie przypowieść o zagubionej owcy?

    Niczego nie neguję, ale przy wszystkich swoich wątpliwościach nie zgadzam się na fabryczne standardy powołania i religii.

    • Ale one nie są fabryczne – nie osądzaj wszystkich swoja miarą, ona jest dobra wyłącznie dla ciebie. Są ludzie, którzy potrzebują ustnej, publicznej deklaracji, żeby pójść za czymś, czy wybrać jakąś drogę w życiu (pomijam tu fakt, że takie deklaracje są także zobowiązaniem wobec wspólnoty i to ważny aspekt). Są ludzie, którzy czują wewnętrzną potrzebę życia w celibacie właśnie ze względu na to, że woła ich Chrystus i woła właśnie do takiej – samotnej a więc bardziej dyspozycyjnej – drogi. To sprawa między nimi a Bogiem, tak odczytują swoje powołanie a ty swoim wpisem sugerujesz, ze wiesz lepiej niż oni i Bóg jak i co powinni wybierać. Bohjan, trochę pokory i szacunku wobec ludzkiej różnorodności! Nie pisze tu juz o tym, jak potem to, co odczytane, jest realizowane. Wiem, że bywa różnie.

      Co do pożądliwości, to miałam dokładnie taka samą przygodę z tą częścią Dekalogu 🙂 Widocznie to jest gdzieś w ten odcinek wpisane.

  3. Napisałem przecież, że „niczego nie neguję”, ale – racja – pokory nigdy dość 🙂

    Są ludzie, o jakich piszesz – jakich ja (chyba) też znam. Ale są też i ci, którym od małego się wpaja, że „pójść za Jezusem” to żyć w celibacie – nie mieć żony i męża, nikogo konkretnego nie kochać. Czy naprawdę się nie zgadzasz z tym, że w Kościele wyraźnie wyżej wartościowane jest „powołanie do życia konsekrowanego”?

    I nie jest tak, że to są wybory osobiste, bo w Kościele istnieje system „rozpoznawania” tych wyborów, powiązania z nimi nie tylko posług, ale i możliwości wypowiadania się i działania we wspólnocie – i system ten związany jest z prawem kanonicznym, czyli właśnie fabrycznym standardem w tej sprawie, bo nie przewiduje ono odstępstw z powodu nagłej interwencji Ducha…

    Mam prawo uznać, że celibat oraz segregacja płciowa w instytucjach Kościoła dla mnie nie jest znakiem Królestwa B., tylko nieuświadomionych struktur myślenia, które z chrześcijaństwem nie mają nic wspólnego (nawet za Jezusem i apostołami chodziły kobiety, które były ich bardzo blisko). Mam prawo też domagać się, by w moim imieniu, jako członka wspólnoty, nikt się nie zobowiązywał do życia w celibacie do śmierci, a posłusznym był nie tylko hierarchii – ubogim zaś szczerze, nie zaś pod osłoną bogatych instytucji. Mam, czy nie mam? Mówię przecież za siebie.

    Temat na książkę, ale pokornie zamilczę 🙂

  4. ps. Kiedyś u Ciebie na blogu przeczytałem jakiś ustęp z Lewisa (nie czytałem go sam za bardzo) o tym, jak w jakiejś historii wszyscy odetchnęli po śmierci kogoś, kto „całe życie żył dla nich”… Sprostuj, jeśli się mylę.
    Myślę czasem, że w struktury Kościoła (pamiętaj, że ja zwykle mówię o strukturach, nie o ludziach – i w tym się „pięknie” różnimy 🙂 )wpisany jest właśnie taki model toksycznej miłości, poświęcenia (tu odnośnik do wątku o toksycznej opowieści chrześcijaństwa). Ja bym wolał, żeby nikt się za mnie w ten sposób nie poświęcał… 🙂

    No i nie zamilkłem. Ech, i pożądliwy jestem. Tak sobie jednak mamroczę, grzeszny – bez roszczeń do prawdy 🙂

  5. Elu, trochę boję się tego typu konkluzji, bo wydają mi się one obosieczne. Z jednej strony owszem diagnozują jakiś problem, ale jednocześnie mogą utwierdzać postawy księży ,,wystraszeńców”, którzy kobiety traktują co najmniej nieufnie. A wiadomo, że najstraszniejszą ze wszystkich strasznych kobiet jest ta samotna. No bo jest ona chodzącym deficytem bliskości, miłości etc.i jeśli jest zaawansowana wiekiem lub co najmniej zawiedziona w dotychczasowych oczekiwaniach, to już niczym nie pogardzi. A to wiadomo stąd, iż wszyscy dokładnie wiedzą, co ona myśli, czuje i czego potrzebuje.I taka stygmatyzacja wdzięcznie wykopie cię nawet z Kościoła.
    Nie powiem, żeby ten problem szczególnie mnie zajmował, pewnie jest marginalny i być może przesadzam z sarkazmem, ale ostatnio dał mi do myślenia artykuł A. Szarypo ,, O samotności niewybieranej”, z takim oto znamiennym śródtytułem Ubodzy w Panu źle widziani w Kościele…

  6. Księża są różni. Jednym odpowiada prestiż i wygodne życie. Wcale nie potrzebują żony i rodziny. Ale do pełni szczęścia brakuje im erotyki, regularnego zaspokajania popędu.
    Nie ma co uogólniać ani idealizować różnych deficytów.
    To normalne, że zdrowy facet potrzebuje kobiety i wielu różnych relacji z ludźmi. Bo każdy człowiek ma wiele potrzeb. Także potrzebę bycia w roli ojca, męża, samca w stadzie.
    Łączą się w tym wszystkim ambicje i potrzeby emocjonalne. Nie da się tego rozdzielić.
    Ale też są obowiązki, prawo, cele wyższe i zgoda na nie.
    Nie można mieć ciasteczka, zjeść ciasteczka i nie utyć. Coś za coś. Albo sex albo mistyka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s