Wzorczo liturgicznie

Wczoraj zacytowałam w komentarzu brata Morrisa i jego stwierdzenie, że w Polsce brak wzorca mężczyzny-mistyka a dziś jest przecież św. Andrzeja Świerada i Benedykta: pierwszego polskiego świętego kanonizowanego za heroiczność wiary (Andrzej) i męczennika (Benedykt). Obaj wyemigrowali na Węgry i tam wstąpili do opactwa OSB. Ciekawe, że Andrzej wybrał obrządek wschodni, wówczas słowiański. Tak się zastanawiam, czy to nie jest odpowiedź na pytanie, gdzie szukać wzorców życia kontemplacyjnego dla Polaków – może sięgnąć do tradycji i praktyki życia braci unitów i prawosławnych?

Tu byłyby dwa główne fundamenty: (Geoffrey, jeśli jeszcze mnie czytujesz a coś pokręciłam teraz, to mnie popraw:) ) liturgia i dążenie do zostania starcem, a więc mędrcem, który czerpie ze swojego życiowego doświadczenia i prowadzi młodych. Jest tu jeszcze model jurodiwego: Bożego szaleńca, który wyrzeka się wszystkiego i żyjąc na łasce Boga i ludzi świadczy o Bożej Opatrzności.

I tu też widzę kolejną przestrzeń, w której niezbyt się zgadzam z ks. Dragułą: owszem, Kościół w Polsce potrzebuje rozwoju teologii, ale w specyficzny sposób. Za dużo ostatnio czytałam teologicznych próbek z Zachodu. Tej teologii „oświeconej”, „odważnej”, „otwartej”. Tia, otwartej, jak to kiedyś niezbyt szczęśliwie ujął na kazaniu o. Maciej Zięba mówiąc o Maryi, że była „otwarta na Boga jak stodoła – na przestrzał!” Znaczy się: nic z Ducha ta teologia nie zatrzymuje w sobie –  ślad jego przejścia został na klepisku (trzymając się stodołowej metaforyki), ale obecności brak.

Prawdziwa teologia wyrasta z modlitwy i dobrego przeżywania mądrze i z wiarą sprawowanej liturgii. I tego nam w Polsce przede wszystkim brak: Kościół z liturgii żyje i do liturgii zdąża. Jeśli liturgia jest pozbawiona mistagogii, a często sami celebrujący nie rozumieją co celebrują i dlaczego, to kończy sie jak w Quebecu. Śmiercią wspólnoty. Jak widać mnożenie dzieł miłosierdzia (co wzbudziło takie pienia zachwytu pań prowadzących wywiad z ks. Dragułą) nie jest podstawowym powołaniem Kościoła, nie gwarantuje mu życia. Tak na marginesie: po Quebecu właśnie widać do czego prowadzi zepchnięcie życia Kościoła do działalności, w jakiej najchętniej widziałyby go środowiska agoropokrewne.

Większość Kościoła stanowią „mali” i to jest prawidłowa proporcja. Do nich nie dotrze się rozważaniami, czy o tym, co się dzieje na ołtarzu lepiej mówić językiem Tomasza czy fenomenologów, za to świetnie zarówno ci intelektualni, jak sensualni (że tak roboczo sobie ich nazwę) rozumieją mowę znaków. Na niej opiera się język liturgii. Jeśli Kościół chce żyć i rozwijać się, musi posługiwać się czytelnie znakami i uczyć ich języka wiernych. Z tego wyrośnie teologia, ale próby rozwijania teologii w oderwaniu od praktykowania wiary prowadzi donikąd. Zapycha biblioteki tomami niepotrzebnych druków, których nikt nie rozumie i przede wszystkim, z których nic dla życia nie wynika…

Reklamy

2 thoughts on “Wzorczo liturgicznie

  1. Jasne, że czytuję 🙂 O ile szczegółów mógłbym się czepić ( wzorców jest więcej, a jurodywyj to po prostu wariat, niekoniecznie Boży ), to z główną tezą zgadzam się w całości.
    Na Zachodzie teologia wyewoluowała w bardzo teoretyczną gałąź nauki. U nas zwie się ona bohosłowia – dosłownie mówienie o Bogu, słowo o Bogu (theologos)
    A co do życia liturgią, polecam dorobek ojców Bazylianów. Mam w rodzinie jednego zakonnika, nikt tak nie rozumie liturgii, jak oni.
    .
    „Prawdziwa teologia wyrasta z modlitwy i dobrego przeżywania mądrze i z wiarą sprawowanej liturgii”
    Dokładnie. Z praktyki, nie z teorii.
    Pozdrawiam !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s