Lokalne oboczności

Niektórzy mają wakacje, zapewne będą transportować swe cenne ciałko wraz z równie cenną duszą po kraju, w związku z tym parę ciekawostek lingwistycznych, co by będąc w Krakowie i pytając o rynek nie zostali odesłani na Stare Miasto.

definicja: spora, w miarę płaska powierzchnia, na której można nabyć zieleninę, warzywa a w wersji polsko-wschodniej wszystko od zapałek po bombę jądrową.

Warszawa – BAZAREK

Kraków – PLAC

Lubelskie – RYNEK

Warmia – TARG, TARGOWISKO

definicja 2: odmiana białego, pszennego pieczywa wyglądająca jak  bagietka cierpiąca na nadwagę, która z tego powodu się pocięła i ma sznyty na powierzchni.

Warszawa – BUŁKA PARYSKA

Kraków – WEKA (na Śląsku triumfuje patriarchat i tam jest TEN WEK – lili)

Lubelskie – BUŁKA WROCŁAWSKA

Warmia – BAGIETKA

definicja 3: bulwy rośliny jednorocznej, sprowadzonej do Polski w XVIII w. z Ameryki, jeden z najczęściej stosowanych dodatków do mięsa.

Warszawa – ZIEMNIAK

Śląsk – KARTOFEL

Poznańskie – PYRA

Podkarpackie – GRULA

definicja 4: przestrzeń, w którą się wychodzi opuszczając budynek

Warszawa – na DWÓR

Kraków (ogólnie: Galicja) – na POLE

Śląsk – na PLAC

[Anonim przesiedlony z Galicji do Stolycy]: definicja 5: ciemnofioletowy owoc leśny, który jest czerwony jak jest jeszcze zielony, skutecznie reguluje trawienie.

Północ kraju – JAGODA

południe kraju – BORÓWKA

[Koziczka wielkopolsko-szczecińska] definicja 6: przyrząd do merdania w garnku, drewniany patyczek z gwiazdką na końcu

Poznań (właściwie cała Wielkopolska)- KWIRLEJKA
reszta kraju – MĄTEWKA

definicja 7: drewniana łyżka

Wielkopolska i Lubelskie- KOPYŚĆ, KOPYSTKA

Reszta kraju – DREWNIANA ŁYŻKA (tak jakoś mało twórczo, no… 🙂 )

Śląsk – WARZECHA [Anonim wschodnio-śląski] co na Pojezierzu Mazurskim mogłoby spowodować u osoby niedosłyszącej podanie WARZĄCHWI a więc głębokiej łyski do nalewania zupy[Joanna] ( po lubelsku: CHOCHLI)

definicja 8: metalowe, emaliowane, owalne naczynie z pokrywką służące do pieczenia mięs i zapiekania gołąbków (takich z kapusty, nie latających szczurów, fuj!)

Lubelskie – BRYTFANKA

Mazury – BRYTFANNA [Joanna]

Galicja – GĘSIARKA

[Mishka] definicja 9: bardzo słodkie ciasto z masą budyniową, któremu kryptoreklamę zrobił Jan Paweł II

Galicja – KREMÓWKA

Północ kraju – NAPOLEONKA

(i cały wic polega na tym, że w Krk napoleonka to obrzydliwie słodkie ciastko z różową masą kojarzącą się z sprasowaną watą cukrową – jak ktoś chce otruć cukrzyka, to spokojnie po jednej łyżeczce cukrzyk skona)

[lili] definicja 10: obuwie do wydeptywania podłóg w domu, tudzież w niewielkim dystansie od domu przy sprzyjającej aurze

Poznańskie – LACZKI

Małopolskie – KAPCIE

Lubelskie – CIAPY

okolica Augustowa – PAPUCIE [Joanna]

[kawa] definicja 11: drobna biała kasza pszenna, głównie karmi się nią dzieci, była przekleństwem mojego dzieciństwa, ble.

Dolny Śląsk i Lubelskie – MANNA

Kraków – GRYSIK

definicja 12: przyrząd do zaostrzania ołówków

Kraków – ZASTRUGACZKA

Dolny Śląsk i Lubelskie – TEMPERÓWKA, STRUGAWKA

[Monika] definicja 13: leśna podróbka malin, dla niepoznaki zabarwiona na ciemno (podejrzewam niecny mezalians maliny z tym małym ciemny, kuleczkowatym owocem  z definicji 5.

Słownik i większość kraju – JEŻYNY

Śląsk – OSTRĘŻYNY

Kraków – CZERNICE

definicja 14: małe, czekoladowe, słodkie, najczęściej z nadzieniem, stadnie występuje w bombonierkach.

Kraków – POMADKA

Słownik i reszta kraju – CZEKOLADKA (i żeby było weselej dla wielu osób pomadka to szminka 🙂 )

Zapewne takich oboczności jest jeszcze trochę – tu podzieliłam się tymi, z którymi sama się zetknęłam. Zapraszam do korzystania i uzupełniania 😉

Reklamy

36 thoughts on “Lokalne oboczności

  1. Dobre, dobre! Jeno jako rodowity Ślązak pozwolę sobie na drobną korektę! Otóż w życiu nie wychodziłem na żaden podwórek! Pfe! Jak to brzmi! My Ślonzoki wychodzymy na PLAC!

  2. Ha, dziękujemy za pouczenia, ale już mnie kiedyś pan w warzywniaku rozpoznał jako nierodowitą warszawiankę bo poprosiłam o ziemniaki, a nie kartofle. No i dowiedziałam się, że tu w Stolicy to ponoć ma się mówić – kartofle do ziemniaków. Ale to to nic jak przyjdzie pora na borówki, to tu w Warszawie będa gadać, ze to jagody… Zwariować można, na dodatek nie mogę wyjść na pole

    • A, przepraszam – nie chciałam pouczać 🙂 Po prostu z moich łazęg po kraju taka kolekcja mi się zebrała i w Stolycy trafiałam raczej na ziemniako-mówców niż kartoflo-rzeczców.
      Mnie w Wawie rozpoznano po nietubylczej odmianie nazwy „Służew”. Zdaje się, że powiedziałam: „na Służewiu” a tubylcy mówią: „na Służewie”, ale nic sobie nie dam odciąć, która forma jest tamtejsza.
      A, i jeszcze w Krk jest Stare Miasto, a w Wawie Starówka. Ale o tym wiem i staram się uszanować regionalizm 🙂

    • hehe 🙂 no to dochodzą jeszcze oboczności domowe
      na Warmii jest sporo przesiedleńców ze Wschodu i oni mogli przynieść wschodnie określenia, właśnie typu rynek

  3. Dodam swoje:
    przyrząd do merdania w garnku, drewniany patyczek z gwiazdką na końcu
    Poznań (właściwie cała Wielkopolska)- kwirlejka
    reszta kraju – mątewka

    drewniana łyżka
    Wielkopolska – kopyść
    reszta kraju – drewniana łyżka

    I weź się kobieto z własnym mężem dogadaj, skoro on nie wie, co to kopyść;)

  4. Można jeszcze wychodzić na zewnątrz, chyba wszędzie 🙂

    A dla miłośników słodkości: uważajcie, jeśli lubicie kremówki, a nie znosicie napoleonek (lubo też na odwrót)! Można się na tych dwóch ciastkach nieźle w Polszcze przejechać 😉

  5. A propos odmieniania nazw miejscowych – rodowici Gdynianie jeżdżą zawsze „do Sopot”, nigdy „do Sopotu”.
    No i moje ulubione: po przeprowadzce do Krakowa długo zachodziłam w głowę cóż to są flizy…

    • hehe, żałuj, że nie widziałaś miny mojego brata, inżyniera budownictwa lądowego, jak wyskoczyłam do niego z flizami 😀 zamrugał oczętamy, a potem zapytał: „Że co ty masz położone w łazience?”

    • Na studiach (wieki temu) miałam taki przedmiot gdzie była mowa m.in. o ulgach podatkowych, w tym o uldze remontowej. Kobieta się produkowała opowiadając jak to można sobie odliczyć np. flizy które się położyło w domu, a jakby ktoś ich nie miał w domu to zawsze może powiedzieć że mu się przestały podobać i je rozbił, ble ble ble….. Wszystko rozumiałam o tych ulgach, tylko za Chiny Ludowe nie mogłam zajarzyć o co chodzi w tym przykładzie, co to te flizy, jak to one mogą się porozbijać i w ogóle do czego toto służy. Dopiero po wykładzie koleżanka mnie uświadomiła w kwestiach małopolsko-budowlanych.
      PS. A ja w moim krakowskim domu mam oczywiście kafelki 🙂

  6. W akademiku się okazało, że ja noszę kapcie, a koleżanka z Poznania laczki 🙂
    Kiedy jeździłam jako dziecko do babci do Krakowa, to faktycznie jadałam wekę. A teraz u mnie na wsi na Śląsku to jest ten wek!

  7. moja babcia (rodem z Augustowa) mówi papucie, ja mówie kapcie, laczki bardziej kojarzą się z japonkami-prysznicówkami.
    Jagody i borówki to w mojej świadomości dwie różne
    rośliny
    deska do krojenia to denko
    łyżka (taka okrągła) do nalewania zupy nazywa się warząchew/warząchwia
    i u nas brytfanka nie występuje – co najwyżej brytfanna – chyba jemy więcej 🙂
    a wy wychodzicie do miasta, czy na miasto (w sensie-do centrum)? bo my to drugie 🙂
    no i taka śmieszna gliniana misa z rowkami, do ucierania maku albo jajek z cukrem – spotkałam się z dwiema nazwami: makutra i makotra. u mnie w domu mówi się makotra.
    pewnie sobie coś przypomnę jeszcze 🙂

  8. Jest jeszcze przyrząd do zaostrzania ołówków. W Krk dowiedziałam się, że nazywa się- uwaga!- zastrugaczka. U mnie na Dolnym Śląsku (czyli Kresach 😉 zawsze była to strugawka, ewentualnie temperówka. Kolejny przykład- rodzaj drobnej, pszenicznej kaszy, zwykle gotowanej na mleku- na DŚ: manna, w Krk: grysik.

  9. Odnośnie listy powyżej:

    2. U mnie w Gliwicach ten bułek to też wek. Tyle, że określenie „na Śląsku” nie jest precyzyjne. W Gliwicach to wek, ale u moich dziadków w Tychach (tyż Ślunsk) to baton, a w Katowicach (Ślunsk) bułka francuska. Obawiam się, że ten bułek to w każdym mieście ma inne imię 🙂

    4. Na Śląsku zawsze wychodziłam „na dwór” (zresztą w Krakowie też wychodzę 🙂 ), a na placyk albo podwórko to chodziły się bawić dzieci.

    5. Dla mnie ta ciemna kulka to też zawsze była jagoda, a jam nie z północy tylko z południa.
    A po czesku jahoda mówi się na truskawkę 🙂

    Inne rzeczy co mi na szybko przychodzą do głowy to:
    A. Jeżyny (nie mylić z jarzynami) – u mnie na Śląsku to ostrężyny, a w okolicach Krakowa to czernice (chyba, bo nigdy nie mogę zapamiętać tego słowa).

    7. Czekoladka – pomadka. Pamiętam jak po moim przyjeździe do Krakowa usłyszałam do koleżanki że zjadłaby sobie pomadkę. Patrzyłam na nią jak na dziwną. Dla mnie pomadka to była szminka 😉

    8. Kuzyn/kuzynka – brat/siostra cioteczna
    Nie wiem jaki zasięg ma „cioteczne rodzeństwo” (czyli dzieci rodzeństwa rodziców) ale wiem że w Krakowie to pojęcie nieznane.

    Więcej jeszcze by się znalazło, ale nie będę pisać długich postów.
    Dobranoc 🙂

  10. Przyrząd do merdania w garnku, drewniany patyczek z gwiazdką na końcu, a jeszcze lepiej wyprodukowany z gałązki iglaka z naturalną gwiazdką na końcu, to rogalka! Przynajmniej pod Wadowicami 🙂
    O czernicach nie słyszałam, za to te czarne twarde malinki to są ostręzie.
    A co do kremówek-napoleonek, to jak pamiętam na Śląsku to różowe paskudztwo słodkie to była kremówka (choć co to za krem, jak rany…), za to takie francuskie, z kremem budyniowym to była napoleonka… Dramat…
    Pozostaje jeszcze problem naszych flaszek i literackich butelek, oraz przysłowiowych już drzwi, które w Krakowie wymawia się [dżwi] (tak jak godzinę 3.33 wymawia się czecia czydzieści czy), a nie hiperpoprawnie, po Królewiacku drzwi i trzecia trzydzieści trzy… Toż to język sobie człowiek [pszyczaśnie]! 🙂

  11. Szczecin:
    1) spora, w miarę płaska powierzchnia, na której można nabyć zieleninę… – RYNEK

    2)odmiana białego, pszennego pieczywa wyglądająca jak bagietka cierpiąca na nadwagę, która z tego powodu się pocięła i ma sznyty na powierzchni – BAGIETKA/BUŁKA PARYSKA

    3: bulwy rośliny jednorocznej, sprowadzonej do Polski w XVIII w. z Ameryki, jeden z najczęściej stosowanych dodatków do mięsa – ZIEMNIAK, rzadziej KARTOFEL

    4: przestrzeń, w którą się wychodzi opuszczając budynek – na DWÓR

    5: ciemnofioletowy owoc leśny, który jest czerwony jak jest jeszcze zielony, skutecznie reguluje trawienie – JAGODA

    6: przyrząd do merdania w garnku, drewniany patyczek z gwiazdką na końcu – FIRLEJKA

    definicja 7: drewniana łyżka – DREWNIANA ŁYŻKA

    definicja 8: metalowe, emaliowane, owalne naczynie z pokrywką (…) – BRYTFANNA

    9: bardzo słodkie ciasto z masą budyniową – NAPOLEONKA

    10: obuwie do wydeptywania podłóg w domu… – KAPCIE

    11: drobna biała kasza pszenna– MANNA

    12: przyrząd do zaostrzania ołówków – TEMPERÓWKA,

    13: leśna podróbka malin – JEŻYNY

    14: małe, czekoladowe, słodkie, najczęściej z nadzieniem, stadnie występuje w bombonierkach – CZEKOLADKA.

  12. W Rzeszowie mówi się wyjść na pole;)
    Występuje również brytfanna, kapcie/pantofle, a kremówka papieska to kremówka oczywiście:) Ja mówię,że idę na miasto:)
    Acha i przyuważyłam jeszcze, że w okolicach wschodnich podkarpacia, pod Przeworskiem polarka,(kurtka, bluza z polaru) to czasami ‚kangurka’, ale nie jestem na 100% pewna:D
    pozdraaawiaam:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s