Ofiara kościelnego photoshopowania (XIX w.)

Estetykę dzisiejszej uroczystości*  świetnie ujął kiedyś o. Leon Knabit: „główka w przedziałek, bródka w loczek i serduszko kap, kap”. Chociaż może estetykę nie tyle uroczystości, co kojarzonego z nią obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa, solidnie zabetonowanego w lukrze, z potulnie-aksamitnym spojrzeniem owcy w przepastnych oczach.

Przepraszam, jeśli ktoś poczuł się urażony. Po prostu nie mogę się przekonać do takiej wizji Jezusa. Nie mogę i już.

Za śliczny jak na skazańca, któremu w ramach upewniania się o jego śmierci przebito serce. A właśnie prawdę o tym, że Bóg otworzył dla nas swoje serce dziś świętujemy.  Wypływające z niego krew i woda są symbolem obmycia i odkupienia, a co najpiękniejsze: nikt, kto się nawróci, nie zostanie od tego źródła odepchnięty. Bez względu na to, jak wielkie zbrodnie ma na sumieniu, jeśli pragnie odrzucić dawne życie, zostanie przyjęty, obmyty i napojony. Otrzyma Ducha Świętego, a więc zacznie żyć życiem Boga. Odnajdzie pokój i siłę, a przede wszystkim mocną nadzieję na życie i wieczność.

Bóg woła: „Uwierzcie w moją miłość! W siłę mojej miłości!” I chyba w zasadzie o tym jest to święto.  O obietnicy wolności do kochania i bycia kochanym poprzez świadomą i dobrowolną decyzję na miłość. Kochanym nawet jako grzesznik, a więc kaleka, i kochanym nieodwołalnie.

A prawdziwa miłość nie jest lukrowana ani potulna.

* tak na marginesie: z okazji uroczystości nie ma dziś piątkowego postu od mięsa – ze spokojem ducha można urządzić wieczorem grilla 😉

Reklamy

22 thoughts on “Ofiara kościelnego photoshopowania (XIX w.)

    • Wiem, że w dobrej, ale efekt jest… słitaśny. Ble. Teraz to sie mieści w ludowej estetyce, ląduje na torebkach, podkoszulkach. Ciekawe, że w taki popkulturowy sposób np. ikon się nie używa. Chociaz może to tylko kwestia bariery psychologicznej. Nie wiem. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Grunewalda w stylistyce Warhola.

      • Zagadnienie jest bardzo ciekawe a zbiegają się tu i wzajemnie obściskują kwestie estetyki, marketingu, przekornego designu, chęci zysku i pewnie zabawy.

        Zmieniamy się my, logotypy, nasze myślenie o obrazach. Nasze babcie (nasze czyli trzydziestokilkulatków)dalej stosują ołtarzyki z firaneczkami z koronką i obrazki, które pojawiły się niefortunnie i wstecznie dla sztuki w XIX wieku u nazareńczyków i prerafaelitów, choć cele przyświecały tym bractwom słuszne. Najgorszym dramatem dla mnie jako konserwatora ołtarzy barokowych jest łatanie dziur, spowodowanych przypinaniem pinezkami do drewna tych właśnie firaneczek, aby przeciąg kościelny ich nie zawijał tak nieestetycznie. Ołtarz jest oddany, dokumentacja zrobiona, zalecenia parafkuje ksiądz propobszcz i ma jak byk napisane, że szmatek na odnowionym nie przypinać, złoca nie trzeć szmatą a figur nie szorować CIF-em tylko miotełką z piór. Czy mówi to paniom z parafii? Nie mówi. A jeśli mówi, to one wiedzą najlepiej, czym czyścić. I jakie kwiaty w donicach przytargać na ołtarz. A po pół roku plamy grzyba na zaprawie, złoto matowieje, dziury na blatach, ale firaneczka skrzętnie wszystko zasłoni, do następnej konserwacji.

        Wracając do tematu – ikony są dla gadżetów mało wyraziste; „nie nadają się”, ale widziałam już reklamy fryzjerów w Mediolanie, z fantazyjnie wyczesanymi postaciami Świętej Rodziny, właśnie w konwencji XIX obrazków.
        Nie mówiąc już o gaciach z nadrukiem, ale to już jest całkiem inna para kaloszy i inne zjawisko i tez już było.

        Przypomniał mi się film Zefirellego o życiu Jezusa i porównałam go z głośnią filmową „Pasją” – mamy tu znak naszych czasow, potrzebę fizycznej dosadności, szokowania, odwrót od delikatnej aluzyjności Zefirellego, mocny symbolizm, który nie sprawdziłby się w latach 80 i 90tych.Mówię tu tylko o konwencji i narracji.

        Karkołomna i wcale nie oczywista jest droga do łączenia tego, co stare i znane z tym, co nowe, świeże i służące nam dobrze w naszych czasach. Szanuję i doceniam stare, historyczne jeszcze pieśni w kościele – ale tracę przy nich przytomność. Nie mam w moim mieście wyboru, ale gdybym miała, poszłabym na mszę w stylu gospel. Chętnie pod osłona nocy wymieniłabym większość obrazów w kościele a styropianowe ołtarzyki z okazji komunii spaliła za kościołem (wiem, to nieekologiczne ;D)
        Jak pogodzić racje kilku pokoleń i kilka estetyk? Nowe i stare „zapotrzebowanie” na aktualizację? Różne gusta?

      • Złocenia szmatą??? O ludzie, ludzie. Może trzeba by wywiesić paniom wycenę za złocenia i renowacje a wtedy panie złapią dystans do dotychczasowych metod.
        I jednak te marmurowe ołtarze to byl świetny pomysł – pinezki nie wbijesz. Hehe.
        Co do styropianu: może jakieś czujki, które by piszczały po wniesieniu tego badziewia do kościoła? Bo mam wrażenie, ze ta metoda „zdobienia” jest nieśmiertelna i ogniem tego nie da się wyplenić (pomijając ekologię 🙂 ).

        Jedyna nadzieja w tym, że wszystko co kiepskie i „robione” bez miłości ostatecznie odpada, jak za grubo położony lukier. Tak było z Małą Tereską: jak upowszechniano kult, to wszędzie pojawiły się słitasne małe tereski z rózyckamy. Intencja była dobra, skutek mniej. Potem zaczęto upowszechniac jej zdjęcia i widzę, że jej prawdziwa twarz wyparła słitaśną wersję. W końcu łatwiej sie utożsamic z kimś do nas podobnym. Łatwiej takiej osobie zaufać.

        A tak na marginesie: po obejrzeniu filmu Zefirellego bliżej mi było do Pana Boga, na „Pasji” o mało nie straciłam wiary. Jest tam wiele ciekawych scen, aktorzy dobrze grają, ale natłok okrucieństwa jest dla mnie nie do uniesienia. Czyżby znów wyłaził mój konserwatyzm? 😀

  1. a ja widziałam kiedyś koszulkę z nadrukowaną Pneumatoforą. Zgroooza. A moja towarzyszka – siostra ze zgromadzenia bazylianek, grekokat. – prychnęła z wyższością…
    ble i fuj.
    Na rekolekcjach wielkopostnych na które musiałam chodzić ze szkołą rekolekcjonista prosił by mu namalować prawdziwego Jezusa – z mieczem, na koniu, zakrwawionego Wojownika, który walczy o nas wszystkich.
    Taki przekonuje mnie bardziej niż :pozytywny hipis” 🙂
    Pan Jezus dla prawdziwych mężczyzn i kobiet 🙂

    • Amen 🙂 W „Pasji”, którą poniżej zjechałam, jest świetna scena rozmowy Jezusa z Maryją jeszcze w Nazarecie, kiedy ona przymierza się do wysokiego stołu, po czym stwierdza: „To się nie przyjmie”. Piękne to, takie ludzkie właśnie.

  2. Dobry tekst!

    Forma w jakiej przedstawiany był Jezus – właśnie jako „bladolicy ministrant głaszczący baranki” powoduje chyba ,że niektórzy mają zbyt lekki stosunek i do Niego i do wiary.
    Można nabluzgać,przyjść przeprosić,znowu nabluzgać,nawtykać komuś,zgnoić kogoś ,znowu przeprosić i tak w kółko …..no bo przecież taki łagodny, jakby nieobecny….przebaczy.
    Zapominając jednocześnie KTO przebacza.

    Jezus był mężczyzną w sile wieku, który i wkurzyć się potrafił i bał się jak każdy inny człowiek. Nie wierzę,że nie kusiło go spokojne życie.

    Że też patrzeć nie możemy na drastyczne sceny biczowania w filmach,przeżywamy,współczujemy,odwracamy głowę,zamykamy oczy,płaczemy i patrzymy czy to już, czy koniec tej doskonałej gry aktorskiej (!) a dotrzeć do nas ludzi nie może (naturalnie,nie uogólniam )fakt,że naprawdę KTOŚ odkupił KAŻDY nasz grzech,zanim zdołaliśmy pomarzyć o tym,że chcemy się narodzić.

    • Tak, i tu wychodzi właśnie jak ważna jest estetyka mówienia o wierze, obrazy, gesty, słowa w liturgii. Przecież my chłoniemy wiarę całymi sobą! A większość odrzucających chrześcijaństwo odrzuca właśnie ten lukrowany obrazek, nie wiedząc, ze pod nim jest cos o wiele głebiej.

  3. ło, a w gruncie rzeczy to temat -rzeka. bo dotykamy estetyki obrazu (święci do siebie niepodobni „lukrowani, Pan Jezus nawet na krzyżu jakiś nierealny…), symbolu (Dwa lata temu widziałam przedziwną dekorację grobu Pańskiego. Znaczy, grób jak grób, nad nim krzyż a do krzyża przymocowane wielkie pluszowe serce-poduszka z napisem „kocham Cię” plus dwie wstążki: biała i czerwona. Rozumiem intencje ale efekt…)gestu („no, złapmy się za rączki, jak wielka rodzina boża! pomachajmy palemkami Panu Jezusowi”) a nawet języka ( Bozia, Pan Jezusek, Maryjka, hostyjka etc) Zebrane do kupy tworzy swoistą cepeliadę, kicz, niepoważne rytuały dla niepoważnych ludzi.
    Coraz częściej pojawiają się kiczowate piosenki, scholki-pierdołki, wymięte szaty liturgiczne, kicz i brakoróbstwo. (vide, wspomniane wyżej pluszowe serce).Owszem, te firaneczki, papierowe różyczki i nie wiadomo co jeszcze są robione z serca – tylko że uważam, że jeżeli idzie o kult to nie samo serce jest najważniejsze: dla Boga zawsze oddawało się to, co najlepsze. Najpiękniejsze. Najbardziej dopracowane. W końcu najważniejszy jest ON, a nie nasze dobre samopoczucie związane ze śpiewaniem w scholi, gdy talentu w nas nie ma za grosz.
    A tak się wymądrzam, bo aktualnie prowadzę na Oazie spotkania dot. liturgii kościoła i mówiliśmy dziś, czemu funkcja lektora/psałterzysty itp jest taka ważna i nie każdy powinien się za nią brać 🙂
    A poza tym, zaintrygował mnie wpis Doro. Często gęsto bywam w wiejskiej parafii (Ramsowo), kościół zdaje się barokowy. I ani ja, ani zaprzyjaźniony proboszcz, ani panie, które tam sprzątają – nie mamy pojęcia jak z takim zabytkiem postępować. Może poprzedni proboszcz wiedział, ale instrukcji nie zostawił. Ja wprawdzie tego nie robię, ale nie dam gwarancji, czy ktoś św. Rocha nie potraktował cifem czy innym prontem 😛
    A, i jeszcze jeden kościół, z 14w. Proboszcz nie dostał dotacji na renowacje malowideł na ścianach więc zrobił to sam. farbą. na moje oko dekoral.

    • O, to ty jesteś z tej genialnej parafii, w której ksiądz daje komunię pod dwiema postaciami? Szczęściara…

      A z tym pluszowym sercem to gigantyczne przegięcie :/ największa tajemnica chrześcijaństwa i takie cóś. Ech. Może dla poprawienia nastroju powiem o jednym z najpiękniejszych widzianych przez mnie Grobów Pańskich: wyłożona kirem kaplica, czerwony prostopadłościan – podstawa pod monstrancję, przed nim trzy nierównej wielkości, częściowo wypalone, także nie było widac płomienia tylko poświatę, grube (tak z 15 cm średnicy) świece a obok postumentu ikona anioła. Prosto, pięknie a jak wymownie. Zachwycił mnie ten Grób.

      Da się, więc trzeba walczyć, żeby dawało się coraz częściej 🙂

      • Nie, ja jestem z Kętrzyna, do Ramsowa mam jakies 70 km, ale często tam bywam, bo ten genialny ksiądz do ks. Zbigniew Snarski, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie, boży człowiek.I każdy jest w Ramsowie mile widziany, zabieram tam nawet koleżanki-ateistki 😉
        i rzeczywiście, Komunia jest zawsze pod dwiema postaciami.

      • Jest taka dowcipo-anegdota, jak to w XV-wiecznym kościele fachofcy zamalowali średniowieczne freski. Proboszcz jęknął: „Co panowie narobili?”, na co majster dziarsko odparł: „Tu się piep…nie aniołka, tam się piep…nie aniołka i będzie tak samo” 😀

        W mojej rodzinnej parafii proboszcz na koszt parafian zasłonił piękny witraż z Trójcą (wykonany przez jedną z najlepszych krakowskich pracowni) złotom gloriom nad którą postawił figurę Maryi (na moje oko kamienna, polichromowana). Jak lubię Maryję, tak ta figura jest tam kompletnie od czapy, zwłaszcza, że po prawej stronie jest witraż z Matką Boską Fatimską. Ech, boli.

        Za to po lewej jest piękny witraż z Najświętszym Sercem Pana Jezusa i wcale nie jest to kicz. Ale może dlatego, że to ta pracownia z Krakowa robiła i najwyraźniej ktoś, kto miał wyczucie teologiczne. Piękna stylizacja, współczesna, ale trzymająca się kanonu.

      • Nie kuś… z tym, że nie widziałabym tego jako sympozjum, ale jako warsztaty. Można by pogadać z ludźmi z Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego i jeśli by w to weszli, to zrobić warsztaty z historii sztuki i konserwacji. To prędzej chwyci – w sympozja nie wierzę, publikuje się potem makulaturę, którą mało kto czyta. Warsztaty to praktyka, prędzej na to się ściagnie księży, tak myślę. A to oni decydują najczęściej.

      • Ha! Pogadam w Ośrodku, może będą zainteresowani. Próbowałam ich kiedyś namówić na warsztaty o architekturze sakralnej z Niemczykiem, ale umarło to śmiercią naturalną, niestety. Może teraz byłoby to bardziej realne. Jedyny ból, to taki, że przez najbliższy rok prawdopodobnie nie będę w stanie się w to aktywnie zaangażować. Ale zawsze mogę ten czas przeznaczyć na dokładne zaplanowanie całego pomysłu 🙂

        Złocenie jak najbardziej przewidziane 😉

  4. Piatek jest wyjatkow, przygotowaniem do Niedzieli. Postny dzien jednak nie przeszkadza mi zlopac piwa w trambarze. Czego czepiasz sie wizerunku Pana Jezusa? Moze obrazek ten jest troche emo ale najwazniesze,ze zacheca do ufnosci i eschatologicznej nadziei. Milosc wlasnie jest slodka i cierpliwa. Po gebie tez potrafi przywalic ale tak dziala prawda gdy poznajemy zlo. Sama milosc nie ma nic wspolnego z fajnymi emocjami. Jej slodycz pochodzi z poznania dobra. Dlatego podoba mi sie ten wizerunek ofiarnej milości. Wymysl lepszy, he,he…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s