Lewisy z wypisa

Zrealizowałam na targach jedno z moich książkowych marzeń i nabyłam kolejnego lewisa: „Dopóki mamy twarze”, wyd. ESPRIT.

Zrealizowawszy, nabywszy i nie posłuchawszy dobrej rady Maćka-handlowca – zaczęłam czytać wczoraj wieczorem, choć miałam mroczna perspektywe wczesnopo-rannego (i to poważnie rannego) wstawania z łóżka. Zacząwszy czytać, położywszy się (za)późno spać i wstawszy z rozdwojeniem emocjonalnym. Ale książka – przeksiążka! I teraz parę smakowitych cytacików, czyli lewisy z wypisa:

„Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jeśli wyglądasz wytarczająco szkaradnie, wszyscy mężczyźni (chyba że cie naprawdę nienawidzą) prędko zapominaja o tym, że w ogóle jestes kobietą”

„Wciąż byłam młoda dziewczyną (co w wielu wypadkach oznacza idiotkę) i poczułam wstyd, gdy mimo ogromu smutku i troski tak chętnie zabrałam się za jedzenie.”

„- Pomysł z pojedynkiem był bardzo dobry. Po cóż go jeszcze doprawiać szaleństwem?

– Bo wtedy lepiej smakuje!”

„Kochać, a potem utracić to, co kochaliśmy – to wpisane jest w naszą naturę. Jeśli nie potrafimy znieść utraty, pochłania nas zło.”

cdn… :]

Reklamy

8 thoughts on “Lewisy z wypisa

  1. Miałam Cię kiedyś zagadnąć, czy znasz tę książkę, bo kiedyś się nad nią pochyliłam w księgarni. Opis na okładce wydawał mi się intrygujący.
    No i właśnie, co do cytatu pierwszego. Najpierw anegdotka:) z serialu Dr House wzięta. Dla niezorientowanych: (w duuużym skrócie) o diablo inteligentnym, cynicznym (czy aby na pewno) lekarzu.
    Otóż, jedna z jego stażystek dowiaduje się, że została przyjęta do zespołu, mimo ze jej wyniki były minimalnie gorsze od osiągnięć jej kolegów. (House to geniusz, mógł sobie wybrać, kogo chciał). Dziewczyna idzie wyjaśnić sprawę u przełożonego. House uprzejmie informuje ją, że na jego decyzji zaważyła jej nieprzeciętna uroda (bohaterkę gra przepiękna aktorka). Ambitna lekarka denerwuje się. ,,Jak to? -mniej więcej odpowiada jej mężczyzna-wkurzasz się, ze przyjąłem Cię ze względu na urodę, którą ODZIEDZICZYŁAŚ, a nie ze względu na zdolności, które ODZIEDZICZYŁAŚ?
    :))) to tak a propos czasami łatwych przeciwstawień.
    A bardziej serio. Nic tak nie wydziedzicza z płci
    (z definicji pięknej) jak brzydota. Socjog Fedyszak Radziejowska kiedyś w programie Warto rozmawiać powiedziała, ze największą dyskryminowaną grupą w społeczeństwie są brzydkie kobiety. Rozmówcy w studiu -mężczyźni, a jakże – nie podjęli tematu. Tak się biedni zażenowali:).Cóż nie każdy ma odwagę (?) Gombrowicza, który i na ten temat (ludzkiej brzydoty) dość okrutnie wypowiedział się w dziennikach…(Że nie wziąłby w ramiona Sokratesa, choć wie, ze mądry i dobry, ale …nieładny)
    Już tu kiedyś Bohjan pisał o naszym krzywym stosunku do bytu…

    • Bardzo cenię opinie pani Fedyszak-Radziejowskiej, a teraz sie tylko w tej wycenie utwierdziłam 🙂 To prawda, brzydkie kobiety, podobnie jak słabi mężczyźni, to kasta wyklęta. I o ile nad słabymi mężczyznami ktoś się lituje, to brzydota niestety nie ma takich szans. Lewis sugeruje, że brzydka kobieta musi byc silna – wtedy przynajmniej wzbudzi szacunek. I coś w tym jest…
      A ksiązkę szczerze polecam – czyta się jednym tchem.

  2. Znam kilka paskudnych bab. Są wredne, zawistne i nieszczęśliwe. Kobieta jest brzydka tylko wtedy gdy myśli o sobie, że jest brzydka. Nic tak nie upiększa człowieka (kobiety też)jak płonący w sercu ogień miłości własnej. Kobieta, która kocha i podziwia samą siebie jest piękna. Kobieta mądra jest piękna. Emanuje urodą pomimo braku urody. To właśnie głupota, nadmierny samozachwyt szpeci najpiękniejsze twarze tak, jak brak pewności siebie pozbawia blasku spojrzenia kobiety szpetnej.

  3. A ja mam tak: im więcej czytam Lewisa tym mniej go lubię. A zwłaszcza po przeczytaniu autobiografii. Więc za kolejną książkę się nie biorę, bo go całkiem znielubię. Ot, co.

  4. Pamiętałam, że miałaś notkę o tej książce, ale nie pamiętałam o czym w niej pisałaś. Szkoda, że wcześniej tu nie zaglądnęłam. Wcześniej, znaczy w piątek wieczorem. „Dopóki mamy twarze” wygrałam jakoś w październiku w Gazecie Krakowskiej. Przyniosłam ją wtedy do domu i dołożyłam do kolejki książek oczekujących na przeczytanie. Tak sobie czekała kilka miesięcy, aż w piątek późnym wieczorem coś mnie podkusiło, żeby zacząć ją czytać. No i efekt był taki, że wczoraj zamiast pisać pracę o modlitwie cały dzień spędziłam nad lekturą.
    Książka rzeczywiście bardzo wciągająca (choć nawet bez zaglądania do Twojej notki mogłam się tego spodziewać – w końcu to Lewis), a do tego nieźle wali po głowie niektórymi tekstami. Jak zwykle w moim przypadku, najbardziej tymi które od dawna kołaczą mi się gdzieś tam po głowie, a których często nie potrafię złożyć w jakąś sensowną myśl.
    Za jakiś czas przeczytam sobie ją jeszcze raz, bo w takich tekstach nie wszystko widzi się za pierwszym razem.

    PS. Na końcu notki jest „cdn” – był ten cdn i go znaleźć nie mogę, czy brakło Ci czasu na dalsze pisanie?

    • Nie, nie dopisywałam już fragmentów – stweirdziłam, zę lepiej przeczytać całość 🙂 Cieszę się, że tobie też się spodobał! Teraz czytam Parandowskiego „Mitologię” i znajduję wiele wątków, do których odwołuje się Lewis w „Dopóki…”

      • Bardzo mi się spodobał. Jedyny minus jest taki, że przez tę książkę jestem w lesie z pracą. A miałam takie pięęęęękne plany spędzenia soboty przy laptopiku 😉
        Życzę miłej lektury „Mitologii”.

      • He, he, pod tym względem Lewis jest bardzo zdradliwy 😀 mistrzu świata w zatrzymywaniu uwagi – teraz próbuje nim zarazić Ulę i Jurka (najstarsza bratowa i brat 😉 )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s