Homofobiczna „Beatrix Cenci” (reż i oprac. Maciej Sobociński)

Znów teatr Słowackiego i sztuka także autorstwa pana S. Dwie bite godziny, z których pozostaną mi w pamięci szczególnie dwie sceny.

Demony wtaczają na scenę metalową skrzynię grającą sarkofag. Stawiają ją w pionie, a Beatrix ponownie przeżywa horror kazirodztwa. Rozgrywa się on w jej duszy, a wspomnienie zamordowanego własnymi rękami ojca staje się personą demona. Zabiła ojca, bo ją gwałcił, a domaganie się sprawiedliwości u papieża, jej rozpaczliwe listy utknęły w stosiku spraw, które nigdy nie miały dotrzeć na biurko następcy św. Piotra. Miały się… zawieruszyć. Jakoś tak. Jak sprawy molestowanych w Irlandii dzieci, jak informacje o molestowaniu poznańskich kleryków, jak dane na temat założyciela Legionistów Chrystusa.

Demon powraca, ale tym razem mierzy się z nim egzorcysta i go pokonuje. Scena walki w rytm recytowanego przez egzorcystę hymnu o miłości św. Pawła i delikatnej jak szelest skrzydeł modlitwy dobrych duchów ostatecznie kończy się zwycięstwem kapłana. Beatrix zostaje uwolniona. Demon ojca wraca do metalowego sarkofagu i znika ze sceny.

Miłość pokonuje „miłość”.

Scena druga to kuszenie zakochanego w Beatrix malarza. Demony łaszą się do niego namawiając: „Zbaw ją, zbaw ją”. Zbaw ją zabijając swojego brata, który doniósł na rodzinę Cenci i wyjawił prawdę o tym, kto zabił. Kuszenie wszystkich dzieci-bohaterów z rodzin dysfunkcyjnych. Zbaw ich, zbaw ich. Za wszelką cenę – zbaw ich…

Nie, demonów nie da się pokonać szukając sił u demonów. To zresztą stwierdza pod koniec sztuki egzorcysta. Giulio zabija, żeby się dowiedzieć już po procesie, że ten jego czyn przesądził o skazaniu Beatrix na śmierć zamiast dać jej wolność. Jest tylko jeden Zbawca i tylko posłuszeństwo Jemu pozwala odzyskać wolność.

A czemu homofobiczna? Bo demonów grają trzej mężczyźni ubrani jak na gay-party. Wysokie obcasy, czarne, skórzane kurtki z wyciętymi na pośladkach otworami i miękkie, bardzo miękkie gesty. Przesadnie wysokie głosy, cienki, ostry chichot.

Inscenizacja zebrała bardzo dobre recenzje i z ręką na sercu muszę powiedzieć, że była ich warta. Trudny spektakl, ale przygotowany i zagrany świetnie. Trudny, bo jak pokazać, że prawdziwa gra o wolność i szczęście rozgrywa się na poziomie ducha, nie ciała? Skoro trzeba to zagrać ciałem?

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s