Deja vu

Pięć lat temu w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia opłakiwaliśmy Jana Pawła II. Dziś, w sobotę przed Niedzielą Miłosierdzia mierzymy się ze śmiercią prezydenta Polski i prawie stu osób należących do elit naszego kraju.

Uczestnictwo w liturgii zrodziło we mnie poczucie deja vu. Z jednej strony flagi z kirem, smutek i poczucie tragedii, która stoi przed nami i ze spokojem czeka, aż uświadomimy sobie jej realność.

Ale tak jak pięć lat temu, teraz również trwa wciąż oktawa Wielkanocy, liturgia pełna jest wezwań do radości, a przede wszystkim zapewnienia: „Zmartwychwstaniemy!” Dziś Pan na zakończenie lekcji z Ewangelii (jak to słusznie podkreślił na mszy u OP o. Józef Puciłowski) mówi: „Idźcie i głoście!” Zostawcie umarłym grzebanie ich umarłych – idźcie i głoście!

Bo także to pogorzelisko, jak i pobliskie groby oficerów i żołnierzy oświetla blask zmartwychwstania. Nie wolno nam zapomnieć o dramacie, ale pamięć ma być motywacją, a nie kotwicą.

Pamięć buduje tożsamość. Tożsamość zaś jest gwarancją wolności, a jak napisał Jan Paweł II: „Wolności nie można tylko posiadać, nie można jej tylko zużywać. Trzeba ją stale zdobywać i tworzyć przez prawdę”.

PS.

Na pokładzie tego samolotu do Katynia leciały dwie osoby, które znałam osobiście: ks. prof. Ryszard Rumianek, biblista, i o. Józef Joniec, pijar.

R.I.P.

Reklamy

16 thoughts on “Deja vu

  1. Ja myślę teraz o rodzinach ofiar. Dla nich w tej chwili najsilniejszy jest ból po stracie bliskiej osoby, samo Zmartwywchstanie schodzi na dalszy plan. I ta fizyczna nieobecność bliskiej osoby, która stanowi ostry kontrast z rzeczywistością wiary. Nie wiadomo, co tam jest dalej, gdzie oni wszyscy są. Możemy tylko wierzyć, że coś jest i gdzieś są – ale nie wiemy. W takich momentach jest to bardzo, bardzo trudne.

    • Dla mnie po śmierci taty myśl o zmartwychwstaniu, o tym, że mój tato żyje, choć inaczej niż do tej pory, była jedynym promykiem nadziei. Ale porównywanie tu nie ma sensu, każdy ma swoją drogę z tej cienistej doliny.
      Trzymaj się tam, Aniu!

  2. Niedawno wróciłem sprzed domu ś.p. Prezydenta, cztery minuty ode mnie, na mojej ulicy. Płoną znicze, kwiaty na płocie. Przed chwilą przyszła stamtąd moja siostra, która uściskała jego córkę, która wyszła podziękować ludziom za to wsparcie – więc ona tam ciągle jest i czuje woń zniczy, szmer osób…
    Widywałem Go czasem, pewnie kiedyś częściej, w kościołach pobliskich, u siebie – domyślałem się, że „ta kobieta” to jego żona… Ze ś.p. M. Płażyńskim moja mama załatwiała jakąś sprawę – wykazał zainteresowanie naszymi problemami z władzą… Ta tragedia ma dla mnie ich twarze.

    Tak się stało, że może najbardziej Sebastiana Karpiniuka. W Wielką Środę widziałem go o metr w warszawskich Łazienkach – był piękny dzień, on w świetnym garniturku z komóreczką, pełen mocy… – wymieniliśmy spojrzenia; był moim rówieśnikiem. Pomyślałem pewnie coś, do czego wstyd się dziś przyznać – coś złośliwego, kąśliwego…

    Jeśli Zmartwychwstanie, to najpierw niestety krzyż – śmierć tak potężna, że nawet On musiał/chciał (?) ją przyjąć… Potęga zła… Czuję – nie rozumiem – że śmierć i wszelkie zło to jedno. W obliczu tej tragedii i wszystkich tych Twarzy odczuwam wyrzuty sumienia i wstyd, bo dobrze wiem, że wciąż będę grzeszył, z ochotą, wątpił, marudził… Kruszeje pycha.

    Jeśli śmierć i zło – i jeśli Zmartwychwstanie – oto przez moment widać, jak ważne jest Życie, istnienie każdego z nas. I nieistnienie także. W ogóle sporo widać, czemu się warto przyjrzeć – np. kim jesteśmy, skoro identyfikujemy się z innymi, skoro nam ich brak? Czym jest „sens” – z jednej strony tak oczywisty i narzucający się (Katyń, rocznica, sobota powielkanocna…) – a z drugiej tak niejasny (absurd, aż po niedowierzanie…). Itd. Warto być uważnym.

    Przepraszam za gadulstwo w takiej chwili, niezdrowe, ale nie będę udawał okazu zdrowia. Piszę, bo Wy piszecie – a uważam to miejsce za przestrzeń spotkania z tymi, z którymi mi dobrze w tym, co jeszcze jest… Pozdrawiam.

  3. A ja znałam Ewę Smorawińską – Bąkowską. Czasami spotykałyśmy się w drodze do domu.Chodziłyśmy razem do liceum. I już nie spotkamy się więcej. Nie tutaj lecz tam. Śmierć to przymusowa emigracja, wbrew własnej woli. Każdy chce iść do domu Ojca ale jeszcze nie teraz, nie dziś…

  4. Ksiądz Ryszard Rumianek to mój rektor był. Widywałem go czasem, ale nie znałem osobiście. W zasadzie nie znałem nikogo z nich osobiście, a jednak czuję ten żal… W zasadzie dopiero dziś.

    Ale najbardziej nie boli mnie śmierć Prezydenta, Prezydentowej czy ks. Rektora. Uderzyła mnie śmierć 23-letniej stewardesy, studentki uczelni, na której studiuje kuzynka mojej żony (nasza współlokatorka).

    Ostatni wpis na Jej ścianie na FaceBooku. Smutek…

  5. ja poznałam prezydenta Kaczorowskiego… szlachetny człowiek.
    I wciąż myśl nurtuje: 70 lat temu nie trafił do Katynia, przeżył łagry, wędrówkę liczne bitwy, wygnanie z kraju… a teraz.

    dzielę się jeszcze linkiem, który otrzymałam od znajomego, tytuł trochę prowokujący, w moim odczuciu treść adekwatna do rzeczywistości:
    http://kokos.salon24.pl/169136,pogrzeb-kartofla

    • To wydarzenie jest pełne przejmującej symboliki, co byśmy nie powiedzieli. Osobiście czuję w powietrzu zmiany i po raz pierwszy w życiu wiem, dlaczego należy się modlić za Ojczyznę i to robię. Wiele może się zmienić i oby były to zmiany w dobrym kierunku.

  6. Właśnie…Ojczyzna… myślę, ze to chwila do zapamiętania , w tragicznym momencie doświadczyliśmy jasności widzenia, ze przez funkcje, nazwiska prześwieca idea większa od nich i od nas samych. Ojczyzna. Czy zobaczymy się w kategoriach wspólnoty politycznej? Czy zmienimy stosunek do polityki, którą na ogół w potocznym myśleniu traktujemy wyższościowo? oby
    I myślę sobie w tych dniach też o pracy żałoby, o pamięci o zmarłych. Jak intuicyjnie ludzie chcą przezwyciężyć cierpienie miłością.Ile dobra naraz we wspomnieniach się odkryło. Ładnie skomentowała to moja koleżanka, mówiąc o tym, ze odkrywamy to dobro, doszukujemy się go, bo tylko ono jest nieśmiertelne…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s