Szybkie danie

Przeczytałam właśnie tekst o. Janusza OP(ydy) o nieumiarkowaniu w jedzeniu i piciu. Smakowity, że tak pozostanę w konwencji.

Ale ponieważ najczęściej grzeszę w czytelnictwie tym, czego odpowiednik w obżarstwie stanowi snobizm podniebienia, to się przyczepię. Czemu w daniu nie ma nic o tym, że niektórzy grzeszą tym, że za mało? Ojciec Janusz zdecydowanie jest passe jeżeli chodzi o grzechy jedzeniowe.

Nieładnie.

A może po prostu jako mężczyzna nie wpadł na to, że można kochać jedzenie platonicznie, wręcz do zagłodzenia się? W końcu, jak to kiedyś ujął z błogim wyrazem twarzy o. Kwiecień, także OP, „mężczyznom jedzenie sprawia niewymowną przyjemność – kochamy jeść”.

Ale – wróćmy do meritum. Otóż poważę się na małą glossę do komentowanego tekstu. O ile ortoreksję (nerwicowe kontrolowanie jakości jedzenia) można podciągnąć pod snobizm podniebienia, a bulimię pod obżarstwo, to anoreksja właściwa nie mieści się w podanej klasyfikacji. Odmowa spożywania odpowiedniej ilości pożywienia, utrzymywanie swojego ciała w nieustannej niedowadze, i to poważnej, też jest grzechem i to właśnie grzechem nieumiarkowania w jedzeniu i piciu. Tyle, że w tym przypadku nieumiarkowanie polega na wychyleniu szali w drugą stronę – niedoboru.

Niestety, w tym wypadku bardzo szybko można się przekonać, że grzech sprowadza śmierć. O wiele szybciej niż w przypadku klasycznego przypadku. I to już zabawne nie jest…

Reklamy

3 thoughts on “Szybkie danie

  1. anoreksję (a raczej dopuszczenie do niej, bo choroby „osądza się” inaczej) można by jeszcze podciągnąć pod przykazanie numer 1,5, miłości Boga i bliźniego… zresztą, teraz jestem mundra, bo się uczę: grzechy główne to „podstawa” do wyhodowania sobie całkiem niezłej kolekcji grzechów dużo poważniejszych. z takiego niewiele mówiącego nieumiarkowania może wyjść wspomniana anoreksja, totalne obżarstwo, alkoholizm (bo w piciu) albo marnowanie horrendalnych sum na smakołyki. diabelsko-ludzka inwencja w dziedzinie grzechów wydaje się być nieskończona 🙂
    no, to kończę się mądrzyć i wracam do KKK -nic mnie tak dobrze nie usypia 🙂
    Pozdrawiam:)

    • Tu już Joanna wyżej wspomniała: choroba w pełnym rozkiwicie, to juz choroba – jest poza moralnymi osądami, ale tego typu choroby, zreszta jak wszystkie uzależnienia, maja na początku taki czas, kiedy jeszcze można się wycofać. I podjęcie wówczas decyzji, że jednak w to brnę, jest grzechem, można nawet poweidzieć, ze jest to grzech fundamentalny, fundujący sytuacje prowadzącą do smierci.
      Wiem coś o tym, bo gdyby mój tato nie zauważył, że mam problem i przesadzam z dietami, to jako nastolatka sama wdepnęłabym w bagno anoreksji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s