Polemika z ewidentnie niemądrą wypowiedzią ks. Sowy

Kolejną ofiarą wywiadu Roberta Mazurka w cotygodniowym dodatku do Rzepy „Plus Minus” padł tym razem ks. Kazimierz Sowa. W tej rozmowie możemy przeczytać, jak dyrektor Religia TV chwali się, iż cytuję: „zdarza mi się powiedzieć do ludu słowo boże…”

Fascynujące.

Porażające.

Powala na ziemię.

I każe na niej turlać się ze śmiechu.

Nie wiem, czym jest „słowo boże”, bo albo to błąd ortograficzny (Słowo Boże pisze się dużymi literami), albo nowotwór językowy i do tej wersji raczej się przychylam. Nowotwór i to o sporej złosliwości, bo miałam okazaję słyszeć go w takim zastosowaniu jeszcze kilka razy, znaczy się – są przerzuty.

Ciotka Dobra Rada, zainspirowana zachętą Przewielebnego Księdza Rozmówcy (cytuję:”Czasem sam mam kłopot z tym, że świeccy nie podejmują polemiki z ewidentnie niemądrymi wypowiedziami księży”) pragnie przypomnieć, że po Ewangelii czytający ją diakon lub kapłan nie po to mówi: „Oto Słowo Pańskie”, żeby następujące po czytaniu KAZANIE lub HOMILIĘ z tym, co było przeczytane, utożsamić. Nie, on to mówi właśnie po to, żeby te dwa elementy liturgii ODDZIELIĆ.

Kazanie, jak sama nazwa wskazuje (pochodzi od staropolskiego: kaźń, czyli prawo) jest komentarzem duchowo-moralnym do Pisma. Homilia podobnie, choć nieco bliżej objaśniania Pisma, jednak żadna z tych form nie jest tożsama ze Słowem Bożym, ponieważ a) nie obowiązuje wobec nich posłuszeństwo wiary w takim stopniu, jak wobec Ewangelii; b) często pojawiają się w tych wypowiedziach błędy teologiczne. No i ta pewność siebie kaznodziei, że oto wychodzi i Bóg mówi jego ustami (bo skoro to ma być słowo Boże, to przez Boga powiedziane…). Nigdy bym nie podejrzewała akurat księdza Sowy o takie autodeifikacyjne zapędy, he he.

Reszta wywiadu ciekawa i jak na Mazurka przystało – dynamiczna. Zasnąć się na pewno nad lekturą tego tekstu nie da. I za to obu rozmówcom chwała!

Amen.

Reklamy

9 thoughts on “Polemika z ewidentnie niemądrą wypowiedzią ks. Sowy

  1. a ja byłam często-gęsto świadkiem jak przy okazji rekolekcji/misji/uroczystości wszelakich było: „słowo Boże wygłosi dla nas ks. A” bądź też „dziękujemy księdzu B.(ew. biskupowi) za wspólną modlitwę, obecność i wygłoszone Słowo Boże”
    Btw. a po Ewangelii to chyba Słowo jest „Pańskie” a nie „Boże” – chociaż, tak szczerze, różnicy nie chwytam 🙂

    • Masz rację, rzeczywiście tam jest Pańskie (dzięki za poprawkę). Hm, hm, trochę mi psuje koncepcję 🙂

      A różnica w zasadzie żadna – w końcu pobożni Izraelici używali słowa „Pan” na zmianę ze słowem „Bóg”, żeby nie posługiwać się Tetragramem. Podejrzewam, że chodzi o podkreślenie, że to powiedział Pan w sensie – Jezus.

      To „słowo boże” to jest kalka językowa, bezmyślnie powtarzana. Takie wazeliniarskie zagranie, że tak mądre i z mocą słowo, że jakby sam Bóg mówił. Może dlatego tak mnie irytuje, szczególnie jeśli kaznodzieja mówił długo, usypiająco i obok tematu, od czasu do czasu sadząc błąd dogmatyczny.

  2. No to jeszcze Wujek Dobra Rada podrzuci stosowny cytat:
    „Kapłan nie powinien stwarzać Ewangelii żadnych przeszkód: wykluczyć cele obce jego posłannictwu, nie hołdować ludzkiej mądrości, nie eksponować subiektywnych doświadczeń, które mogłyby przyćmiewać samą Ewangelię. Boże słowo nigdy nie może być przedmiotem instrumentalizacji! Wprost przeciwnie: ‚kapłan powinien rozwijać wielką zażyłość ze Słowem Bożym, powinien być pierwszym ‚wierzącym’ w Słowo, w pełni świadomym, że słowa jego posługi nie są ‚jego’, lecz należą do Tego, który go posłał. Nie jest on panem Słowa, lecz jest jego sługą'”. [Kongregacja ds. Duchowieństwa, Kapłan głosiciel Słowa, szafarz sakramentów i przewodnik wspólnoty w drodze do trzeciego tysiąclecia chrześcijaństwa, Watykan 1999, s.15].

  3. Mnie też uczyli na religii, czy może na oazie, że kazanie to słowo boże (nie wiem, jaką literą mówione, może Słowo Boże), głoszone pod natchnieniem Ducha Św.- i nieraz miałam z tym pewien problem…

  4. A ja chciałem powiedzieć, że pisanie „Słowo Boże” z małych liter wcale niekoniecznie musi oznaczać błąd księdza Sowy. Raczej jeśli już – błąd osoby, która robiła Rzepie korektę. Chociaż ks. Sowa chyba musiał to zaakceptować…

    Zresztą chyba nie da się usłyszeć tych słów z małej czy wielkiej litery :). Z resztą tekstu się zgadzam.

  5. Hmm, wybacz, Droga Autorko, że trochę namieszam, ale przed laty grono teologów i polonistów opublikowało niebieską książeczkę (dokładnego tytułu nie pamiętam) o zasadach pisowni słownictwa religijnego, z której jednak jasno wynika, że „Słowo Boże” jest zastrzeżone jako określenie Chrystusa, natomiast w tym przypadku, o którym mówimy, powinno być „słowo Boże” – zatem błąd był tylko połowiczny.
    Ponadto nie zgodziłabym się z ograniczeniem słowa Bożego jedynie do Pisma Świętego: przecież Bóg przemawia także przez ludzi, wydarzenia… skoro potrafił przemawiać nawet przez sławetną oślicę (i było to niewątpliwie słowo Boże), to czy nie potrafi uczynić tego przez usta nawet marnego kaznodziei? Homilia powinna pomagać w rozumieniu i przyswojeniu Bożych prawdi w tym sensie może być nazywana słowem Bożym, natomiast problem zaczyna się wtedy, jeśli Pan Bóg nie może podpisać się pod jakąś homilią.
    Nie czytałam tego wywiadu, ale w tym zdaniu wyrwanym z konktekstu niepokoi mnie coś innego: CZASEM ZDARZA MI SIĘ głosić… Rozumiem, jeśli kapłan mówi, że czasem zdarza mu się iść do kina czy jeść lody, ale w tym konktekście to raczej ta pierwsza część zdania wydaje mi się rażąca.

    • Ha, co słowa mądrej kobiety, to słowa mądrej kobiety 🙂 I nie mam tu na myśli siebie a Ciebie 🙂

      Jednak będę upierała przy pozostawieniu określenia „słowo Boże” na tekst Pisma, dla jasności przekazu. Kazanie winno też być słowem natchnionym przez Ducha, jednak praktyka kaznodziejska jest, jaka jest (kazania natchnione przez św. Interneta i pobłogosławione przez trzech świętych Ctrl-i: C, V oraz P nawet jeszcze się jakos bronią, gorzej jak kaznodzieja broni się przed Duchem Świętym) i prędzej jej skutki wynikają z tego, że Duch zadziała w duszy słuchającego grą skojarzeń niż mocą usłyszanego słowa. I to plus fakt, że zdarza się, że Bóg i Kościół nie podpisują się pod tym, co pada z ambony, umacnia mnie w przekonaniu, że to jednak nie jest słowo Boże. Bywa, ale nie jest z urzędu.

      A ks. Sowie chodziło o to, że czasami mawia kazania, w domyśle: jest tak zabiegany, że nie ma czasu na nic poza bieganiem. Tak, to jest niepokojące. Fakt, że sutanna i koloratka wydają się go gryźć również niepokoi :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s