Czemu warto obudzić w sobie rottweillera

Został aresztowany po swoich święceniach, nie zdążył odprawić nawet jednej mszy. Komuniści zamknęli go w łazience, czasem rzucali jakiś ochłap, większość czasu jednak był bity, a w ramach świętowania Bożego Narodzenia powieszono go za dłonie pod sufitem na takiej wysokości, że ledwo dotykal palcami stóp ziemi. Zbliżała się lodowata, albańska noc. Poczuł, że jego ciało drętwieje z zimna i za chwilę zamarznie, więc zaczął krzyczeć. Jego strażnicy wpadli do celi, jednak jedynie po to, by go skatować. Paradoksalnie to właśnie uratowało mu życie tamtej nocy: w pobitym ciele  zaczęła się wydzielać adrenalina i ona uchroniła jezuitę od śmierci z przemrożenia.

Każdej osobie, która doświadcza przemocy, grozi wiktymizacja. To przemądrzale brzmiące słówko oznacza w ostateczności zbudowanie swojego „ja”, tożsamości wokół bycia ofiarą: nikim, bez ludzkich praw, bez zdolności do czegokolwiek poza przetrwaniem, w nieustannym napięciu i poczuciu bezradności, uzależnionym od oprawcy. Wiktymizacja to proces, czasem prowadzący także do tego, że ofiara staje sie katem: odzyskawszy wolność wpada w drugą skrajność, utożsamia się ze swoim niszczycielem i zachowuje się jak on, ponieważ nie potrafi reagowac inaczej. Istnieje droga wyjścia i obrony przed tym procesem. Droga, którą intuicyjnie odkrył opisany przeze mnie powyżej jezuita: gniew.

Gniew pozwala przetrwać bez nieustannej troski o przetrwanie, daje siłę do walki i tłoczy w zmaltretowane ciało energię pozwalającą przeżyć najgorsze. Gniew daje nadzieję, popycha do działania i każe wypatrywać każdej mozliwej szansy na ucieczkę. Gniew rodzi niezgodę na moją śmierć. Gniew jednoczesnie nie oznacza nienawiści – ona jest pocieszeniem niewolników.

Po ponad 50 latach w więzieniach jezuita wyszedł na wolność po upadku reżimu. Któregoś dnia idąc ulicą spotkał swojego dawnego kata – byłego policjanta. Chciał go minąć bez słowa i wtedy przyszła mu myśl: „To mój system wartości zwyciężył, jemu wszystko, na czym opierał życie, się zawaliło”. Kierowany ta myslą podszedł i podał dłoń swojemu strażnikowi.

To ostatnia, olbrzymia zaleta gniewu. Uznany i dobrze wykorzystany ostatecznie prowadzi do przebaczenia.

Reklamy

7 thoughts on “Czemu warto obudzić w sobie rottweillera

  1. Gniew to nie jest dobra metoda na życie. Nie uczmy się go na wypadek aresztowania lub męczeństwa. Ogromnej większości z nas nie przyda się w życiu.
    A jeśli specjalnie będziemy szukać gniewu, to go znajdziemy. I wtedy będzie problem.
    Już mamy tłumy gniewnych górników, stoczniowców, nauczycieli…
    Uczmy się miłości bliźniego, uczmy panowania nad gniewem, przebaczenia właśnie. Uczmy się życia w normalnych warunkach, twórzmy normalne warunki.
    A jeśli komuś z nas trafi się jeszcze prześladowanie za wiarę – wtedy będzie się martwić.

  2. ale gniew dał ludziom Bóg po to, żeby czasem mogło się coś zmienić, może najbardziej – w nas samych. może ten gniew najbardziej potrzebny jest właśnie temu, kogo dopada… bo może to taki moment, kiedy człowiek sobie uświadamia, jaki system wartości wybiera.
    czy bez gniewu potrzebny by był nam jakiś system wartości? bylibyśmy wszyscy taaaaacy cudowni!

    górnicy, stoczniowcy, nauczyciele – oni przecież nie „gniewają” się bez powodu.

    najgorszy gniew, to gniew tłumiony. nie tylko przez jakieś czynniki zewnętrzne, ale też przez nas samych, kiedy nie mówimy swojej prawdy, bo nauczono nas, że tak jest lepiej.
    tylko, dla kogo?

    ostatnio uważam, że czasem lepiej się wkurzyć i to okazać, niż milcząc udawać (czyli kłamać), że jest ok, chociaż nie jest.

    ale poza tym pozdrawiam cieplutko. 🙂

  3. Zgadzam się z tekstem. Gniew to tylko narzędzie, które wręcz powinniśmy używać sami, jeśli chcemy coś osiągnąć, a nie czekać by ktoś w nas go wzbudził wbrew naszej woli, czyż nie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s