Dyskusje przy lampie

Widzę jej twarz w kręgu światła z lampy. Marszczy czoło. „Coś dziwnego – mówi – Coś dziwnego stało się ze słowami.” Wodzi chwilę palcem po stronach otwartej przed sobą gazety, jakby chciała zamieszać litery, jak przed chwilą mieszała swoją kawę. „Co słyszysz słowo i próbujesz się na nim oprzeć, bądź czegoś z niego dowiedzieć, ono okazuje się puste, jak papierki po czekoladkach na długo stojącej choince. Takie złociste, obiecujące nico.”

Stuka palcem w wybrane słowo, jakby oczekując głuchego pogłosu pustej przestrzeni wewnątrz liter, a potem jakby zdegustowana faktem, że nawet tego nie otrzymuje, zamyka gazetę.

„I wiesz, obawiam się, ze jednym z rozsadników tej zarazy jest liturgia. Ludzie przychodzą na nią, aby doświadczyć oczyszczenia, usłyszeć coś ważnego, w końcu relacja z Bogiem ma być tą najważniejszą w życiu. Słyszą: „Bracie” „Siostro”, ale nie widzą braterstwa. Słyszą: „Niech cie błogosławi Pan, Bóg Wszechmogący”, ale udzielający błogosławieństwa kapłan ma na twarzy i w głosie wypisane: „Boję się was/chcę żebyście sobie już poszli”. Słyszy wiele o radości i nie widzi tej radości. Świat Wcielonego Słowa wydaje się mu być światem sloganu, jak to leży w jego naturze, bezcielesnego. To boli”

Oponuję. To nie tylko ksiądz sprawuje Eucharystię, to także my. Jeśli on jest za słaby, mogę zawalczyć o prawdziwość swoją wiarą, swoim przyjęciem słowa. Podnosi na mnie wzrok: „Ale gdzie mamy się nauczyć tej wiary? Doświadczyć prawdziwości Jego słów? Z gazet? Z internetu? To wspólnota Kościoła, jego liturgia mam mnie tego nauczyć! Jest tym źródłem i celem, czy nie?”

Milknę. Brak mi odwagi, żeby powtórnie się z nią zmierzyć. Argumenty jeszcze mam, bo jest jeszcze życie i to ono weryfikuje nasze motywacje. W nim ostatecznie przekonujemy się o prawdziwości lub nie słów, w nim odkrywamy Jego obecność. Ale w jednym ona z pewnością ma rację: jeśli nawet na liturgii słowa są wypowiadane jako puste dźwięki, upada ostatni bastion w którym można bronić prawdy o wadze słowa, jego zdolności do wcielania się – stawania się rzeczywistością.

Jeśli liturgia jest sprawowana, jakby była kłamstwem, w świecie zaczyna brakować miejsca na Boże Narodzenie.

——————

Mała glosa: wczoraj wieczorem byłam na mszy wotywnej o Chrystusie Wiecznym Kapłanie i ten wpis jest reakcją a rebour na to, w czym uczestniczyłam. Ojcowie z Ośrodka Liturgicznego wiedzą co robią przy ołtarzu i przede wszystkim wiedzą DLACZEGO to robią. I ta liturgia płynie i przepływa w ciąg dalszy – tym razem było to wspólne kolędowanie w Ośrodku. Widok ojców biegających z tacami i częstujących gości – bezcenny a jednocześnie nasunął mi jedną myśl: każda ludzka wspólnota potrzebuje lidera, kogoś, kto zjednoczy i jednocześnie da odwagę do działania, nawet jeśli tym działaniem ma być wyczyszczenie tac ze smakowitej zawartości 😉

Reklamy

2 thoughts on “Dyskusje przy lampie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s